Kapelan prezydenta Nawrockiego reaguje na to, co stało się na meczu Polaków

2 miesięcy temu 28

- Szkoda Waszej pracy, szkoda ludzi, których nie wpuszczono na stadion, których bezsensownie przetrzymywano godzinami przy wejściowych bramkach, w tym dzieci i starsze osoby - zwrócił się do kibiców kapelan prezydenta Karola Nawrockiego, ks. dr hab. Jarosław Wąsowicz. Duchowny nie ma wątpliwości, że decyzja o braku zgody na oprawę, którą ultrasi przygotowali na mecz Polska - Holandia, miała podłoże czysto polityczne.

Karol Nawrocki Fot. REUTERS/Kacper Pempel

Reprezentacja Polski na Stadionie Narodowym zagrała bardzo dobry mecz z Holandią (1:1), ale równie głośno co o samym spotkaniu było też o wydarzeniach, które miały miejsce na trybunach. Tam stowarzyszenie "To My Polacy!", odpowiedzialne za organizację oprawy meczowej, ostatecznie nie mogło jej pokazać w wyniku zmiany decyzji organizatorów spotkania i służb porządkowych. Ponadto kibice grzęźli w długich kolejkach do wejścia na stadion, a działający w stowarzyszeniu Mateusz Pilecki mówił nawet o uwłaczających przeszukaniach. Sfrustrowani kibice, składający się z ultrasów różnych klubów, w efekcie w drugiej połowie obrzucili racami boisko Stadionu Narodowego.

Zobacz wideo Skandal na Stadionie Narodowym! Wandalizm, patologia

Kapelan Nawrockiego zabrał głos. "Precz z komuną!"

Tym razem o kwestii tego, jak potraktowana została najbardziej zagorzała grupa fanów, za pośrednictwem Facebooka wypowiedział się ks. dr hab. Jarosław Wąsowicz.

"Będzie troszkę długo. Chciałem podziękować chłopakom, którzy włożyli mnóstwo serca, czasu i środków finansowych w przygotowanie oprawy i dopingu na wczorajszym meczu. Szacunek. Szkoda Waszej pracy, szkoda ludzi, których nie wpuszczono na stadion, których bezsensownie przetrzymywano godzinami przy wejściowych bramkach, w tym dzieci i starsze osoby. Tak to wyglądało, taki ma styl 'uśmiechnięta' koalicja. Precz z komuną!" - napisał Wąsowicz, jasno sugerując, kto jego zdaniem jest odpowiedzialny za decyzję o niewniesieniu oprawy.

"Po wyjściu ze stadionu w 61. minucie, pogadałem troszkę z różnymi ekipami i jestem pod wrażeniem środowiskowej solidarności. Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Po sieci krążą różne opowiastki, o tym, co się wczoraj wydarzyło. Publikuję więc relację organizatora ze stowarzyszenia kibiców reprezentacji. I to jest jedyna prawdziwa wersja wydarzeń z wczoraj" - dodał duchowny, który następnie zacytował jednego z przedstawicieli grupy "To My Polacy!".

"Dzisiaj o godzinie 11:50 PZPN poinformował nas telefonicznie o zakazie budowy gniazda, montażu nagłośnienia i wniesieniu sektorówki. Uzasadniał decyzją policji i naciskami z góry, że jeżeli pozwolą na te elementy oprawy, to natychmiastowo zostanie złożony wniosek do prokuratury o spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa publicznego. Pomimo przeprowadzenia rozmów, wsparcia ze strony współpracowników Prezydenta, decyzja została utrzymana w mocy. Zostaliśmy poniżeni i okłamani. Z rozmów z poszczególnymi pracownikami wynikało, że w zeszłym tygodniu minister spraw wewnętrznych osobiście zmienił status meczu, argumentując zebranym materiałem rozpoznania jakoby wszystkie grupy kibicowskie zmierzały do Warszawy w jednym jedynym celu- konfrontacji siłowej pomiędzy poszczególnym Klubami, a dodatkowo jako sprawdzone podano informacje o planowanym ataku kibiców Legii Warszawą na poszczególne grupy. Stanowisko MSWiA brzmiało - jeśli dogadacie się z Kibolami, to Was zniszczymy. Ile w tym zasłony dymnej? Nie wiem. Natomiast pewne jest jedno, że Ci ludzie boją się zjednoczenia Polaków".

"No właśnie. Znowu jesteśmy tu, Ojczyzno z moich snów. Czekałem tyle lat, Przy bracie stoi brat". Jeszcze raz szacunek dla stowarzyszenia kibiców reprezentacji!" - zakończył Wąsowicz.

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło