Szokujące męki reprezentacji Polski w meczu z Maltą! Nasza piłkarska kadra pokonała na wyjeździe Maltańczyków 3:2 na zakończenie rywalizacji w grupie G w eliminacjach do mundialu 2026! Szalony mecz, w którym prowadziliśmy 3:1, potem... remisowaliśmy 2:2, a na koniec o wszystkim zadecydował rykoszet. Bardzo szczęśliwy i cenny rykoszet, dzięki któremu zwiększyły się nasze szanse na pierwszy koszyk w losowaniu starć barażowych.
fot. Screen: TVP Sport
Koniec fazy grupowej eliminacji do mistrzostw świata 2026 wreszcie nastał. Polacy polecieli na Maltę, mając już tylko teoretyczne szanse na awans bezpośredni, bo nawet przy zwycięstwie musieliby zarówno liczyć na porażkę Holandii z Litwą, jak i uzyskać od "Oranje" lepszy bilans bramkowy. Przed ostatnią kolejką Polacy mieli +6, a Holendrzy... +19. Innymi słowy, pierwsze miejsce było niemożliwe. Wciąż jednak walczyliśmy o pierwszy koszyk w losowaniu par barażowych, co gwarantowałoby półfinał oraz ew. finał grany w domu.
Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany
Miało być jak po maśle, a było jak po papierze. Ściernym
Tu niestety nie wszystko zależało od nas. Nawet przy wygranej z Maltą nadal musieliśmy liczyć na brak porażki: Niemiec ze Słowacją, Danii ze Szkocją oraz Austrii z Bośnią i Hercegowiną. Warunków sporo, ale ewentualne sensacyjne potknięcie naszej kadry z Maltą jeszcze utrudniłoby sytuację, dlatego zwycięstwo było absolutnym obowiązkiem. Jan Urban zresztą nie zamierzał bawić się w rezerwowy skład. Względem meczu z Holandią dokonał co prawda czterech zmian, ale dwie z nich to powroty do wyjściowej jedenastki Bartosza Slisza i Przemysława Wiśniewskiego, którzy pauzowali za kartki. Mniej oczywiste roszady to Paweł Wszołek w miejsce Matty'ego Casha oraz Bartłomiej Drągowski za Kamila Grabarę.
Liczyliśmy na dominację od samego początku, a tymczasem ten mecz na początku wcale nam się dobrze nie układał. To Malta pokazywała sporą determinację i utrudniała naszym piłkarzom życie wysokim pressingiem. Nie wyniknęły co prawda z tego groźne sytuacje pod polską bramką, ale my też wiele do zaoferowania nie mieliśmy. Raptem jedną kontrę Nicoli Zalewskiego zakończoną minimalnie niecelnym strzałem. Niestety Zalewski złapał żółtą kartkę, co sprawia, że nie zagra w półfinale baraży z uwagi na zawieszenie.
Lewandowski jak zawsze, Malta jak nigdy
Gdy trwoga w ataku pozycyjnym, to do stałych fragmentów gry. Gdy trwoga w reprezentacji Polski, to do Lewandowskiego. W 32. minucie nasza kadra wreszcie przebiła maltański mur. Zrobiła to za pomocą dobrego dośrodkowania Piotra Zielińskiego w pole karne i precyzyjnej główki naszego kapitana. Jeśli jednak ktoś myślał, że od tej pory to już tylko z górki, to był to spory błąd. Ledwie cztery minuty później Malta przeprowadziła kontrę, a my odstawiliśmy defensywny kabaret. Kędziora nie trafił w piłkę, Kiwior przestrzelił wślizgiem, a mimo blokowania strzałów przez Drągowskiego i Skórasia, Irvin Cardona i stak wywalczył piłkę w polu karnym, z bliska wyrównując na 1:1. Gol sensacyjny, ale zasłużony. Podobnie jak remis 1:1 do przerwy. Słabiutka połowa naszej reprezentacji.
Polacy dostali kubeł zimnej wody na głowę i musieli ruszyć do ataku. Tak też zrobili, ale najpierw Lewandowski w sytuacji sam na sam przeniósł piłkę nad poprzeczką, a potem Kamiński z kilkunastu metrów posłał piłkę o centymetry obok słupka. Jednak to był początek szaleństw. Nie wszystkich korzystnych dla Polski.
Było już 3:1 dla Polski. A potem 2:2. Szaleństwo na Malcie!
Wpierw te dobre. W 59. minucie Robert Lewandowski znalazł się sam na sam z bramkarzem, ale w ostatniej chwili dogonił i zablokował go obrońca. Zrobił to jednak tak, że piłka trafiła pod nogi Pawła Wszołka, a ten spokojnie dobił na 2:1. Trzy minuty później mieliśmy już 3:1. Karol Świderski płaskim strzałem pokonał Bonello, po efektownej akcji Skórasia (założył rywalowi siatę). ALE! Po kilku minutach mieliśmy już... 2:2. Jakim cudem?
Otóż kilka chwil przed golem Świderskiego Kiwior zatrzymał w polu karnym Cardonę. Wydawało się, że czysto, sędzia też tak uznał. Początkowo. Po golu dla Polaków VAR wrócił do tej sytuacji, a zawołany do monitora Igor Pajać po obejrzeniu tego jeszcze raz podyktował jedenastkę dla Malty, jednocześnie anulując gola dla Polski! Karnego spokojnie wykorzystał Teddy Teuma i tak oto znów mieliśmy remis.
Bo z Maltą też czasem trzeba mieć po prostu szczęście
To był naprawdę zły mecz naszej obrony, a Kiwiora to wręcz fatalny. Byłby jeszcze gorszy po tym, jak nie trafił w piłkę głową i w 80. minucie stworzył kapitalną szansę Adamowi Overendowi, lecz jego strzał świetnie wybronił Drągowski. Nie mieliśmy dziś po swojej stronie dobrej formy, ale w decydującym momencie pomogło nam szczęście. Konkretnie w 85. minucie, gdy mocny strzał zza szesnastki oddał Zieliński, a piłka odbiła się po drodze od obrońcy rywali, co zmyliło bramkarza! Polska niemalże znikąd wyszła na prowadzenie.
Sędzia przez długie zamieszanie z VAR-em doliczył aż 10 minut. Maltańczycy mocno nas cisnęli, mieli kilka rzutów rożnych. Na szczęście im zabrakło... szczęścia. Polska dowiozła wynik 3:2 i w bardzo dużych mękach wygrała w ostatnim meczu grupowym.
Malta - Polska (Cardona 36', Teuma 68'(K) - Lewandowski 32', Wszołek 59', Zieliński 85')
- Malta: Bonello - Muscat (54. Corbalan), Shaw, Bohrer Mentz, Camenzuli - Guillaumier, Satariano - Mbong (46. Overend), Teuma, Chouaref - Cardona
- Trener: Emilio De Leo
- Polska: Drągowski - Kędziora, Wiśniewski, Kiwior - Wszołek, Slisz, Zieliński, Skóraś - Kamińśki, Zalewski (46. Świderski) - Lewandowski
- Trener: Jan Urban
- Sędzia: Igor Pajać (Chorwacja)
- Żółte kartki: Teuma, Satariano (Malta) - Wiśniewski, Zalewski (Polska)

2 miesięcy temu
27







English (US) ·
Polish (PL) ·