Doliczony czas, karny dla Rakowa w LK. To był decydujący moment

1 miesiąc temu 28

Raków Częstochowa zdecydowanie osłodził ten wieczór polskim kibicom, bo jest jedynym naszym przedstawicielem, który wygrał swój mecz. "Medaliki" pokonały Zrinjski Mostar 1:0. To było skromne, ale niezwykle ważne zwycięstwo, wciąz mogą awansować bezpośrednio do 1/8 finału. Raków zagrał w kluczowych momentach lepiej i dojrzalej, choć przez sporą część meczu miał problemy z nieustępliwymi Bośniakami.

Gol Brunesa w meczu Raków - Zrinjski https://x.com/polsatsport/status/1999222460185514455 (Screen)

Raków Częstochowa miał realne szanse na miejsce w najlepszej ósemce fazy zasadniczej Ligi Konferencji. Aby przybliżyć się do tego, musiał wygrać ze Zriinjskim Mostar. "Medaliki" były faworytem starcia z Bośniakami. Ale częstochowianie mieli zaskakująco dużo problemów z rywalem.

Zobacz wideo Marek Papszun uratuje Legię? Żelazny: To gaszenie ognia ogniem. Zostaną zgliszcza

Raków z kłopotami, ale sprzyjało mu szczęście

Zrinjskiemu opłacało się sprowadzać rywalizację do środka pola, bo tam wygrywał większość pojedynków fizycznych. Potem Bośniacy mogli kontratakować. Potrafili stworzyć zagrożenie. Chętnie uderzali z dystansu. Wtedy dość groźni byli Petar Mamić i Leo Mikić. W polu karnym kłopoty defensywie starał się sprawić Nemanja Bilbija. Na szczęście Raków miał świetnie dysponowanego w bramce Oliwiera Zycha, który popisał się kilkoma naprawdę dobrymi interwencjami.

Raków potrzebował trochę czasu, zanim wszedł na optymalne obroty. A jak już złapał rytm, to był naprawdę groźny. Raz świetną sytuację miał Lamine Diaby-Fadiga, prawie wrzucił piłkę bramkarzowi za kołnierz po strzale głową.

Ważni w grze Rakowa byli Karol Struski i Michael Ameyaw, nadawali tempo. Od 35. minuty można było mówić, że częstochowianie zaczęli dominować. Mogli już wtedy prowadzić, ale gol Jonatana Brunesa nie został uznany. Wcześniej spalił akcję Tomasz Pieńko, wychodząc do podania Oskara Repki.

Raków miał później kilka dobrych akcji, ale zabrakło lepszego wykończenia. Szczęście uśmiechnęło się do gospodarzy w ostatniej akcji pierwszej połowy. Był rzut rożny, piłka spadła na głowę Struskiego, który chciał przedłużyć do Brunesa, ale Bilbija zatrzymał to zagranie ręką. Dopiero po interwencji VAR-u sędzia podyktował rzut karny, który pewnym strzałem po ziemi na gola zamienił Brunes. Raków prowadził 1:0, ale to było wymęczone prowadzenie.

Raków wytrzymał trudy walki

Druga połowa toczyła się w dużo szybszym tempie, mecz zrobił się bardziej otwarty. Ale Zrinjski dalej ograniczał się w wykończeniu akcji do strzałów ze skraju pola karnego lub spoza "szesnastki". Goście nie byli w stanie zaskoczyć Zycha, świetnie przewidywał rozwój sytuacji. A obrona nie pozwalała podejść w głąb pola karnego, dobrze była zorganizowana pod własną bramką.

W ofensywie ton nadawali Brunes i Diaby-Fadiga, regularnie dostawali dobre piłki od Pienki, Ameyama i Struskiego. Jednak duetowi napastników brakowało szczęścia pod bramką. Świetną sytuację miał Diaby-Fadiga, kiedy uderzył płasko, ale jakimś cudem piłka nie wpadła do siatki. Bramkarz drużyny z Mostaru strącił piłką na słupek, potem odbiła się od jego głowy i przeleciała tuż obok bramki. Jeszcze lepszą okazję miał Brunes, któremu Repka wystawił piłkę w polu karnym. Norweg miał otwartą przestrzeń, ale przestrzelił.

W końcówce Zrinjski próbował przyspieszyć, ale brakowało mu mocy w ataku. Raków wykazał się za to dojrzałością i wyższą kulturą gry, umiejętnie pressował i odpychał Bośniaków. Potrafił też stworzyć zagrożenie w ostatnich minutach. Nie zdołał jednak dobić rywala z Mostaru.

Zobacz też: Grosicki dostał ofertę! To tam zagra w kolejnym sezonie?

Raków wygrał skromnie, bo tylko 1:0, ale to jest bardzo ważne zwycięstwo. Nie dość, że daje Polsce punkty do rankingu UEFA, to jeszcze częstochowianie wskakują do najlepszej trójki fazy zasadniczej Ligi Konferencji. "Medaliki" to jedyny polski zespół bez porażki w tych rozgrywkach. Dla Rakowa to też piąta wygrana z rzędu we wszystkich rozgrywkach. Natomiast Zrinjski w przyszłym tygodniu rozegra mecz o wszystko z Rapidem Wiedeń.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło