"Znowu będziemy jeździć na operację zaćmy do Czech". Cięcia wycen przełożą się na pacjentów

2 tygodni temu 23

- Niektóre z planowanych oszczędności w wydatkach na leczenictwo - mających zasypać bezprecedensową dziurę w finansach NFZ - niosą ze sobą bardzo poważne zagrożenia dla pacjentów - przyznaje w rozmowie z Portalem Samorządowym ekspert ochrony zdrowia dr Jerzy Gryglewicz z Uczelni Łazarskiego.

  • Może się okazać, że jeśli proponowane cięcia w wydatkach na leczenie zaćmy zostaną wprowadzone, Polki i Polacy znowu będą jeździć do placówek medycznych w Czechach.
  • Na takie potencjalne zagrożenie zwraca uwagę ekspert ochrony zdrowia dr Jerzy Gryglewicz z Uczelni Łazarskiego.
  • - Jednak NFZ i tak będzie musiał zwracać pieniądze czeskim placówkom za operowanie naszych obywateli - wskazuje dr Gryglewicz.
  • Za jeszcze bardziej groźne dla pacjentów uważa planowane ograniczenie nakładów na diagnostykę obrazową i leczenie w poradniach specjalistycznych.

Będzie mniej pieniędzy na leczenie zaćmy, diagnostykę obrazową i poradnie specjalistyczne?

Jak już informowaliśmy, minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda skierowała 29 października br. pismo do ministra finansów i gospodarki Andrzeja Domańskiego, zawierające propozycje oszczędności w budżecie NFZ na kwotę sięgającą ponad 10,3 mld zł.

Wśród planowanych cięć szefowa resort zdrowia wskazała między innymi na:

  • wprowadzenie limitów leczenia zaćmy do wysokości umów z I kwartału 2025 r., które ma przynieść oszczędność na poziomie 279,3 mln zł;
  • ograniczenia wydatków na obrazowe badania diagnostyczne tomografią komputerową (TK) i rezonansem magnetycznym (MRI) do wysokości umów z I kwartału 2025 r. (oszczędność ponad 1,2 mld zł);
  • wprowadzenie limitów na świadczenia w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS), które ma przynieść oszczędność w budżecie NFZ na poziomie 3,36 mld zł.

Powyższe propozycje skomentował w rozmowie z Portalem Samorządowym dr Jerzy Gryglewicz, ekspert w Instytucie Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Takie cięcia wydatków niosą ze sobą poważne zagrożenia dla pacjentów

W jego opinii każdy z trzech wymienionych punktów planowanych oszczędności - mających zasypać bezprecedensową dziurę w finansach Narodowego Funduszu Zdrowia - ilustruje inny problem, a zarazem wszystkie niosą ze sobą bardzo poważne zagrożenia dla pacjentów.

Zacznijmy od ewentualnego obniżenia czy też zamrożenia finansowania zabiegów usunięcia zaćmy.

- Z kilku powodów jest to bardzo niepokojący i ryzykowny zamysł. Pamiętajmy, że leczenie zaćmy to procedura planowa, dotycząca w zdecydowanej większości osób starszych - zaznacza dr Gryglewicz.

- W 2018 roku, dzięki w pełni uzasadnionym decyzjom konsultanta krajowego w dziedzinie okulistyki prof. Marka Rękasa operacyjne leczenie zaćmy przeszło z formy kilkudniowej hospitalizacji do trybu jednodniowego lub ambulatoryjnego - przypomina ekspert.

Wylicza korzyści wynikające ze zmian wdrożonych 7 lat temu, w tym: uporządkowanie kwalifikowania pacjentów do takiego zabiegu, znaczne skrócenie kolejek (a więc czasu oczekiwania na zabieg), wreszcie wyeliminowanie tzw. turystyki medycznej, czyli wyjazdów polskich pacjentów na operacje usuwania zaćmy do Czech.

Taka strategia organizowania oraz finansowania tego świadczenia nie tylko znacznie poprawiła dostępność leczenia zaćmy w Polsce i do niezbędnego minimum ograniczyła czas pobytu pacjenta w szpitalu, ale także stała się wartym naśladowania modelowym rozwiązaniem dla innych zabiegowych specjalności w medycynie

- podkreśla dr Jerzy Gryglewicz.

Karanie pionierów pozytywnych zmian w ochronie zdrowia zniechęci potencjalnych reformatorów

Zwraca uwagę, że proponowany przez Ministerstwo Zdrowia powrót do limitowania publicznych środków na leczenia zaćmy, o ile zostanie wprowadzone, może stać się przykładem swoistego karania reformatorów systemu organizacji i finansowania tej procedury.

- Uważam, że takie karanie pionierów pozytywnych zmian w systemie ochrony zdrowia może zniechęcać środowisko lekarskie do wdrażania tego rodzaju sprawdzonych rozwiązań w innych obszarach medycyny - dodaje nasz rozmówca. Wskazuje jednocześnie na kolejne zagrożenie

 Może się okazać, że jeśli proponowane cięcia w wydatkach na leczenie zaćmy zostaną wprowadzone, Polki i Polacy znowu będą jeździć do Czech. Jednak NFZ i tak będzie musiał zwracać pieniądze tamtejszym placówkom medycznym za operowanie naszych obywateli

- przestrzega dr Gryglewicz.

Nawet, jeśli niektóre badania diagnostyczne bywają nadużywane, to i tak są opłacalne dla NFZ

Zaznacza, że negatywne dla pacjentów skutki może przynieść również planowane przez resort zdrowia ograniczenie finansowania diagnostycznych badań obrazowych - tomografii komputerowej (TK) i rezonansu magnetycznego (MRI).

- Rozumiem, że resort zdrowia dąży do ograniczenia wydatków na przeprowadzanie zbędnych czy też nie zawsze uzasadnionych skierowań na takie badania w warunkach szpitalnych - stwierdza ekspert z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego.

Przyznaje, że z jednej strony ograniczenie nadużywania takiej diagnostyki wydaje się racjonalne. Ale wskazuje też na drugą stronę medalu: - Nawet, jeśli czasami dochodzi do przypadków nadużywania badań TK i MRI to per saldo one i tak się opłacają NFZ-owi - dodaje.

Wskazuje, że duża, a czasem może też nadmierna liczba tych badań sprawia, że to właśnie dzięki nim unika się kosztownych hospitalizacji, bo diagnostyka pokazuje np., że pobyt w szpitalu wcale nie jest konieczny.

Ponadto badania między innymi w zakresie diagnostyki obrazowej bardzo ułatwiają wdrożenie odpowiedniej terapii w ramach poradni specjalistycznych, a także w przychodniach podstawowej opieki zdrowotnej

- zaznacza dr Gryglewicz.

 - Jeśli u pacjenta wskazano w badaniu obrazowym jakieś zmiany, które są oczywiste, to nie musi już biegać od lekarza do lekarza i pytać o przyczyny swoich dolegliwości. Nie mówię już o tym, że nawet przez przypadek można wykryć poważną chorobę na wczesnym etapie jej rozwoju, co jest kluczowe zwłaszcza w onkologii - podkreśla.

To najbardziej niebezpieczna propozycja oszczędności w nakładach na lecznictwo

 Jednak jako najbardziej niebezpieczną propozycję oszczędności w nakładach na leczenie nasz rozmówca wskazuje rozważane limitowania wydatków NFZ na świadczenia w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej (AOS).

Chodzi o ograniczenie wydatków na wizyty tzw. pacjentów wielorazowych, czyli kontynuujących leczenie w poradniach specjalistycznych (propozycje cięć nie obejmują tzw. świadczeń pierwszorazowych i zabiegowych).

Jeśli zapytamy pacjentów, jaki jest największy problem w naszym systemie ochrony zdrowia, to w odpowiedzi najczęściej usłyszymy, że są to kolejki do lekarzy specjalistów

- zwraca uwagę dr Jerzy Gryglewicz.

Często wizyta w poradni u specjalisty pozwala uniknąć kosztownego pobytu w szpitalu

Podkreśla, że porada specjalistyczna jest oczywiście wielokrotnie tańsza niż hospitalizacja, a często wizyta w poradni u specjalisty pozwala uniknąć pobytu w szpitalu.

Ekspert zwraca uwagę, że odchodzenie od zbyt dużej liczby hospitalizacji (jej wskaźnik w Polsce należy do najwyższych w Unii Europejskiej) w kierunku leczenia w trybie ambulatoryjnym - przede wszystkim w poradniach specjalistycznych - jest jednym z tzw. kamieni milowych warunkujących otrzymanie dofinansowania lecznictwa w ramach Krajowego Planu Odbudowy (KPO).

- To kolejny powód, dla którego proponowane obniżenie wydatków na ambulatoryjną opiekę specjalistycznej (AOS), jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe - podsumowuje dr Jerzy Gryglewicz.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

Przeczytaj źródło