Współpracownik Świątek przerwał milczenie. Ludziom otworzą się oczy

1 miesiąc temu 20

Za Igą Świątek kolejny trudny i wymagający sezon. Po pełnej różnych problemów pierwszej części sezonu przyszedł sukces w Wimbledonie. Trochę się zmieniło w grze Świątek i podejściu do kwestii technicznych na przestrzeni całego roku. Na pewne rzeczy zwraca coraz bardziej uwagę. Jej zmianę opisał jeden z jej współpracowników.

Iga Świątek i Łukasz Lajdamik YouTube @BJKCup, https://www.instagram.com/p/C2uvb6DoD5W/ (Screeny)

Iga Świątek jest tenisistką, która przykuwa dużą uwagę do kwestii mentalnych, technicznych, a w każdym kolejnym sezonie coś zmienia lub poprawia w swoim stylu gry. Ale potrzebuje mieć do tego konkretnie przygotowany sprzęt.

Zobacz wideo Jaką Igę Świątek zobaczymy w 2026? Jej trener zapowiada zmiany

Świątek stała się wyczulona na to jak nigdy. Współpracownik ujawnia

W trakcie turnieju w ramach Billie Jean King Cup w Gorzowie Wielkopolskim Świątek musiała szybko zaadaptować się do nowych warunków. Doskonale wiedziała, jak przygotowana musi być rakieta, by grać w gorzowskiej hali w pełni na swoich zasadach.

Kluczowa jest kwestia naciągu rakiety, za którą odpowiada stinger. To postać, o której powszechnie mało się mówi. W tej kwestii Iga Świątek ma okazję współpracować od lat Łukaszem Lajdamikiem, który pomaga jej m.in. przy meczach reprezentacji Polski. Stinger Biało-Czerwonych przyznał, że Świątek zdecydowanie zmieniła swoje podejście do tego elementu technicznego na przestrzeni lat. Dla niego uważność tenisistki jest dziś na niespotykanym poziomie.

- Iga zwraca wielką uwagę na kwestię naciągu, bardziej niż inni zawodnicy. Jest niezwykle skupiona na swoim sprzęcie, z jej strony jest prośba, żeby naciąg był wykonany o danej godzinie. Ma to dla niej ogromne znaczenie - powiedział w rozmowie z WP SportoweFakty.

- Pamiętam nasze pierwsze spotkanie, w 2017 roku w Zielonej Górze. Wtedy jeszcze nie miała takiej świadomości co do sprzętu jak dzisiaj. Gdy wówczas zapytałem ją, jaki stosuje naciąg, to podała, że naciąg jednej marki. I koniec, nie podała mi żadnych parametrów. Teraz musi mieć wszystko dopięte na ostatni guzik, wszystko musi działać idealnie - wspomniał Lajdamik.

Praca stingera wymaga odpowiedzialności, ale też dyspozycyjności i elastyczności. Zdarza się, że tenisistki i tenisiści potrzebują mieć przygotowaną rakietę na konkretną godzinę, o konkretnej porze.

- Zdarza się przecież, że trzeba reagować w trakcie spotkania, bo piłki jednak lecą inaczej niż się spodziewaliśmy, a rakiety ma przygotowane tylko na jedne parametry. Wtedy szybko muszę coś zmienić. Musimy więc być gotowi w każdej chwili. Może też przecież dojść do pęknięcia naciągu, wtedy trzeba reagować na już. Dla tenisistów to niezwykle ważne. Każda nawierzchnia jest inna, warunki atmosferyczne, piłki. Najpierw rakiety muszą być ustawione na różne parametry, później zazwyczaj są naciągane na jeden już do końca turnieju. Ale też ważne jest to, jak gra rywal i też może mieć to wpływ na naciąg. Tenisiści, zwłaszcza ci na najwyższym poziomie, są strasznie wyczuleni i mogą wyczuć nawet minimalne zmiany - przyznał Lajdamik.

Zobacz też: Cała Rosja w żałobie. Piszą tylko o jednym

Maszyna potrzebna stingerom do pracy jest dość droga. To koszt rzędu kilkudziesięciu tysięcy złotych. Ale im nowsza maszyna, tym łatwiej przekonać tenisistę do współpracy i zdobyć zaufanie.

- Koszt jednej takiej maszyny to około 40 tysięcy złotych. Ale trzeba zainwestować - gdybym pokazał zawodnikowi, że naciągam na starej maszynie, ale przekonywał, że wciąż dobrze działa, na pewno nie miałby do mnie dużego zaufania i współpraca mogłaby się skończyć - wyznał.

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło