Wojskowy samolot wylądował. Władze Danii i Grenlandii wydały oświadczenie

23 godziny temu 7

„Władze Danii skierowały na Grenlandię tzw. wysunięte dowództwo” – poinformowało w środę Danmarks Radio. Dziennikarze opublikowali zdjęcia samolotu patrolowego, który chwilę wcześniej lądował na lotnisku w Nuuk.

Na Grenlandię – wyspę wprawdzie autonomiczną, ale wchodzącą jednak w skład terytoriów zależnych od Danii – władze Kopenhagi wysłały Challengera – maszynę, którą jest w dyspozycji sił powietrznych państwa. Samolot został sfotografowany na terenie portu lotniczego w stolicy – Nuuk.

Z ustaleń radia DR wynika, że nowo utworzone – wysunięte – dowództwo otrzymało zadanie rozbudowy infrastruktury wojskowej. Żołnierze będą też w obszarze logistyki przygotowywać Grenlandię na przyjęcie głównych sił zbrojnych. Jak przypomina Polska Agencja Prasowa, która powołuje się na zagraniczne media, armia skupiona jest w tym momencie na regionie Morza Bałtyckiego, by przygotować terytoria w obszarze obronności.

Władze Danii: Wojska zwiększają swoją obecność w Grenlandii

Głos w sprawie sytuacji na północy, która niepokoi światową opinię publiczną, 14 stycznia zabrało ministerstwo obrony. „Wojska Danii oraz państw NATO zwiększają swoją obecność w Grenlandii” – brzmi oświadczenie, które wydane zostało wspólnie z resortem spraw zagranicznych, który decyduje ws. obszarze polityki międzynarodowej dot. największej, niebędącej kontynentem, wyspy na świecie. W komunikacie prasowym wspomniano, że dzieje się to „poprzez ćwiczenia wojskowej w ścisłej współpracy z członkami Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego”.

Na terenie autonomicznego terytorium, zależnego od Kopenhagi, znajduje się obecnie około 250-300 wojskowych, którzy słuchają rozkazów wydawanych przez Dowództwo Arktyczneme w Nuuk.

Donald Trump chce Grenlandii „dla dobra” USA. „Potrzebujemy jej”

To, co dzieje się w Grenlandii, nie bez przyczyny przykuwa tak dużą uwagę światowych mediów. Jest to związane z prezydentem Stanów Zjednoczonych, który podkreślał wielokrotnie, że USA „potrzebują” wyspy – od tego zależeć ma „bezpieczeństwo narodowe” Ameryki.

Donald Trump straszył też, że jeśli Waszyngton nie przejmie nad nią kontroli, zrobi to Moskwa lub Pekin. Zapewniał, że jeśli Amerykanie będą tam pierwsi, nie dopuszczą, by Rosja czy Chiny zajęły ogromny obszar (o powierzchni ponad ponad dwóch milionów kilometrów kwadratowych). – To się nie wydarzy – podkreślał we wpisie na platformie TRUTH Social.

Czytaj też:
Złoto z kolejnym rekordem. „Zasługa” Trumpa?
Czytaj też:
Niemiecki dziennik dostrzegł polską atrakcję. O każdej porze roku jest piękna

Przeczytaj źródło