Jan Bednarek bohaterem hitowego ćwierćfinału Pucharu Portugalii! FC Porto pokonało na własnym boisku Benfikę Lizbona 1:0 i to właśnie reprezentant Polski kapitalnym uderzeniem wysłał "Smoki" do półfinału! Jedyne co martwi to to, że nie dokończył tego spotkania z uwagi na uraz. Jakub Kiwior spędził na boisku pełne 90 minut. Na debiut musi nadal poczekać Oskar Pietuszewski.
screen TVP Sport
Od czasu polskiego trio w Borussii Dortmund nie mieliśmy w żadnym mocnym, europejskim klubie polskiego tercetu. Duety to tak, w Napoli (Zieliński - Milik), Juventusie (Szczęsny - Milik), czy obecnie w Barcelonie (Szczęsny - Lewandowski). Jednak na tercet trzeba było poczekać. Aż do teraz. Oskar Pietuszewski dołączył do Jana Bednarka oraz Jakuba Kiwiora w FC Porto. Porto, które jak dotąd w lidze portugalskiej jest niezwyciężone. Zdobyli 49 pkt na 51 możliwych i kroczą po mistrzostwo z żelazną obroną (4 strzelone gole) i mocą z przodu (36 zdobytych).
Zobacz wideo Sadio Mane ratuje Senegal w półfinale PNA. Ależ emocje w końcówce! [SKRÓT MECZU]
Właśnie do tej mieszanki został dodany Pietuszewski. Francesco Farioli już na dzień dobry pokazał, że wiarę w niego ma. Mimo króciutkiego stażu w drużynie znalazł się w kadrze meczowej na ćwierćfinałowe starcie Pucharu Portugalii. Z nie byle kim, bo Benfiką Lizbona prowadzoną przez Jose Mourinho. To jedyny zespół, który w tym sezonie nie przegrał ze "Smokami" w lidze (0:0). Dlatego właśnie trener Farioli zrezygnował z praktykowanych jak dotąd roszad w składzie na mecze pucharowe. Jakub Kiwior i Jan Bednarek znaleźli się w pierwszym składzie, choć Kiwior na lewej obronie. Na środku Bednarkowi partnerował legendarny Thiago Silva, ściągnięty do Porto kilka tygodni wcześniej.
Porto miało więc obronę napakowaną umiejętnościami, co szybko zaczęli potwierdzać. Nie tylko skutecznie neutralizowali akcje Benfiki. Tym razem pokazali, że obrona też umie strzelić gola! W 15. minucie Gabri Veiga idealnie dośrodkował z rzutu rożnego na głowę Jana Bednarka, a ten kompletnie nie przejął się tym, że rywal przytulił się do niego klinczem jak w muay thai i skierował piłkę idealnie do siatki! Polski gol w wielkim hicie! Minęły dwie minuty, a Veiga z asystenta mógł stać się też strzelcem, ale jego uderzenie w polu karnym nie było tak precyzyjne, jak to głową Bednarka i Anatolij Trubin obronił.
Veiga ogólnie w tym meczu mógł mieć do przerwy dublet, a skończył bez gola. W 39. minucie wjechał z piłką w pole karne, ograł prostym zwodem obrońcę, po czym jego strzał skończył w siatce. Problem w tym, że w bocznej i to nie od tej strony, od której by chciał. Porto mogło słono zapłacić za tę nieskuteczność, bo w siódmej minucie doliczonego czasu gry drugiej połowy powinno było być 1:1. Piłka dość przypadkowo trafiła w polu karnym gospodarzy do Lucasa Barreiro, a Luksemburczyk uderzył mocno, po ziemi i tylko fenomenalna parada nogami Diogo Costy uratowała Porto!
Niedługo po przerwie polscy kibice mogli się najeść nieco strachu, bo w 54. minucie na murawie usiadł Jan Bednarek i pokazywał, że coś poczuł w mięśniu dwugłowym. Na szczęście Polak wrócił do gry, więc na strachu się skończyło. Dość długo zaś bać się nie musieli też bramkarze, bo w pierwszym kwadransie drugiej połowy wielu emocji nie uświadczyliśmy.
Mecz się wcale nie rozkręcał. Benfica przejęła piłkę na dłużej, szukała drogi do bramki Porto. Jednak ich pole karne było strefą zamkniętą. Czy to górą, czy to dołem. Niestety Bednarek ostatecznie meczu nie dokończył. Pokazywał co prawda, że może grać, ale trener Farioli nie chciał ryzykować poważnego urazu Polaka i zmienił go w 76. minucie.
Brakowało w drugiej połowie dobrych sytuacji bramkowych. Przy czym nikt w Porto nie musiał się tym przejmować. Im to pasowało. Benfica za to... to już co innego. Im musiało się spieszyć, ale odbijali się od defensywy "Smoków" jak od ściany. W 88. minucie stało się jasne, że bez dogrywki nie zobaczymy dziś na boisku Oskara Pietuszewskiego, gdyż Francesco Farioli zużył piątą zmianę. W 90. minucie Vangelis Pavlidis powinien był dać jeszcze Polakowi szansę, bo dostał idealne dośrodkowanie od Schjelderupa w polu karnym i, mimo że stał dwa metry przed pustą bramką, nie trafił w piłkę!
Lizbończycy robili, co mogli. W samej końcówce do dośrodkowań z rzutów rożnych w pole karne Porto szedł nawet bramkarz Anatolij Trubin. Nic im to jednak nie dało! Gol Jana Bednarka okazał się jedynym w tym spotkaniu. Polak trafił do siatki w pierwszej połowie i jak się ostatecznie okazało, wysłał FC Porto do półfinału Pucharu Portugalii! O ich rywalu zdecyduje tam losowanie.
FC Porto - Benfica Lizbona 1:0 (Bednarek 15')
- FC Porto: Diogo Costa - Fernandes (76. Alberto Costa), Thiago Silva, Bednarek (76. Varela), Kiwior - Froholdt, Rosario, Veiga (62. Mora) - Pepe (88. Eustaquio), Samu, Sainz (62. Gomes)
- Trener: Francesco Farioli
- Benfica: Trubin - Dedić, Antonio Silva, Araujo, Dahl - Rios (44. Sudakow), Aursnes - Prestianni (74. Schjelderup), Barreiro, Lopes Cabral, Pavlidis
- Trener: Jose Mourinho
- Sędzia: Fabio Verissimo
- Żółte kartki: Samu, Bednarek, Pepe (Porto) - Rios, Pavlidis, Dedić, Araujo (Benfica)
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

12 godziny temu
12






English (US) ·
Polish (PL) ·