Tego wieczoru oczy wszystkich były zwrócone na jedną osobę, ale to, co wydarzyło się po ogłoszeniu wyników, przyćmiło samą ceremonię. Prestiżowa statuetka trafiła w ręce nowej triumfatorki, co natychmiast podzieliło kibiców w całym kraju.
- O Gali Mistrzów Sportu
- Zwycięstwo Klaudii Zwolińskiej
- Internauci oburzeni wynikiem
Za nami Gala Mistrzów Sportu
Gala Mistrzów Sportu to jeden z tych wieczorów, kiedy dresy i trykoty lądują w szafie, a na pierwszy plan wchodzą garnitury i wieczorowe suknie. To nie jest zwykła impreza branżowa – to najstarszy i najbardziej prestiżowy plebiscyt w Polsce, którego tradycja sięga jeszcze lat 20. ubiegłego wieku. Zasada jest prosta: kibice wybierają tych, którzy przez ostatnie dwanaście miesięcy dostarczali nam największych emocji, od medali olimpijskich po rekordy świata. W tym roku na czerwonym dywanie błyszczało wiele gwiazd, ale spora część uwagi skupiła się na Jakubie Błaszczykowskim, który pojawił się na gali z żoną, Agatą. To postać, której nikomu nie trzeba przedstawiać – symbol charakteru i walki do samego końca. Choć plebiscyt „Przeglądu Sportowego” ma nagradzać konkretne wyniki, tacy sportowcy jak Kuba przypominają, że w sporcie liczy się coś więcej niż tylko cyfry na tablicy wyników. Chodzi o wartości, upór i szacunek, który buduje się latami.
Dla zawodników wygrana w tym głosowaniu to często coś ważniejszego niż branżowe statuetki. To dowód uznania od fanów, czyli tych, dla których tak naprawdę wychodzą na murawę, bieżnię czy kort. Lista laureatów z minionych dekad to właściwie gotowy podręcznik historii polskiego sportu. Każdy młody chłopak czy dziewczyna, którzy dziś zaczynają treningi, marzą, by kiedyś stanąć na tej scenie. Gala to taki specyficzny moment, w którym sportowa rywalizacja miesza się z elegancją. Mimo blichtru i błysku fleszy, pod spodem wciąż chodzi o to samo: o docenienie ciężkiej pracy i poświęcenia, których nie widać w telewizji podczas transmisji zawodów. To wieczór, który kończy rok z klasą, dając jednocześnie sportowcom kopa do dalszego działania, a nam, kibicom, powód do dumy.
Gala Mistrzów Sportu fot. KAPiFKlaudia Zwolińska zdobyła tytuł Sportowca Roku
Wybór najlepszego sportowca roku to w Polsce tradycyjnie moment, w którym kibice zamieniają się w ekspertów od każdej dyscypliny, a emocje biorą górę nad chłodną kalkulacją. Tym razem na szczycie podium stanęła Klaudia Zwolińska, kajakarka górska, która w minionym sezonie po prostu zmiażdżyła konkurencję. Jej dorobek brzmi jak nierealny plan minimum: podwójne mistrzostwo świata w Australii (C1 i K1) oraz pierwszy w historii polski brąz w kajak crossie. To nie są przypadkowe sukcesy, to historyczny nokaut.
Mimo tak mocnych argumentów, w sieci zawrzało. Dlaczego? Bo wszyscy spodziewali się, że statuetka powędruje do Igi Świątek. Tenisistka ma za sobą genialny rok, z wygranym Wimbledonem 2025 na czele, co dla wielu czyniło ją murowaną faworytką. Kiedy ogłoszono werdykt, część fanów nie kryła rozczarowania, uznając wynik za sensację, a nawet sędziowską pomyłkę.
Trzeba jednak postawić sprawę jasno: to, że kajakarstwo nie gości na czołówkach portali tak często jak tenis, nie oznacza, że sukcesy w tej dyscyplinie ważą mniej. Zwolińska dokonała czegoś, czego przed nią nie zrobiła żadna Polka. Wygrana z Igą Świątek pokazuje, że kapituły nagród zaczynają doceniać dyscypliny niszowe, w których nasi reprezentanci stają się absolutnymi światowymi liderami.
Internauci oburzeni wynikiem
Kiedy Klaudia Zwolińska wywalczyła olimpijskie srebro, wydawało się, że scenariusz jest oczywisty: duma, radość i zbiorowe świętowanie sukcesu, na który polskie kajakarstwo górskie czekało latami. I rzeczywiście, pod postami sportsmenki oraz na profilach największych kanałów sportowych wylała się lawina gratulacji. Kibice, dziennikarze i koledzy z branży prześcigali się w komplementach, co wcale nie dziwi – ten krążek był nam po prostu potrzebny jako sygnał, że polski sport ma się dobrze.
Jednak polski internet nie byłby sobą, gdyby pod tym słodkim obrazkiem nie pojawiło się kilka łyżek dziegciu. Choć trudno w to uwierzyć, patrząc na ciężką pracę i wynik Klaudii, nie wszystkim ten sukces przypadł do gustu. Wśród tysięcy pozytywnych opinii zaczęły kiełkować komentarze malkontentów. Niektórzy internauci, zamiast cieszyć się z medalu, zaczęli analizować błędy na trasie czy narzekać, że „przecież mogło być złoto”. To klasyczny przykład tego, jak trudno dogodzić każdemu, nawet gdy osiąga się historyczny wynik.
- Klaudia Zwolińska wygrywa #galamistrzowsportu #sportowiecroku przed Igą Świątek? Klaudia Kibicuję jej, bardzo ją cenię i bardzo lubię. Ale tak bym nie wybrał – odwróciłbym kolejność – wyznał Łukasz Jachimiak ze sport.pl.
- Dobra, skala 'XD’ zdecydowanie wyszła teraz poza skalę. Nawet nie u Kubicy na 5. miejscu, bo umiem to jakoś wyjaśnić, a u Świątek na 2. miejscu. I to z całym szacunkiem dla Klaudii Zwolińskiej- ocenił Kamil Niewiński z ŚwiatWyścigów.pl.
- Okazuje się, że jednak można mnie zaskoczyć podczas #GalaMistrzówSportu… Sorry, ale ja tego nie rozumiem- czytamy we wpisie Adama Romera, redaktora naczelnego magazynu „Tenisklub”.
Na szczęście to tylko margines. Zdecydowana większość wpisów to czysty optymizm, który zupełnie przeczy złośliwym uwagom. Ludzie piszą o inspiracji, o niesamowitej technice i o tym, że Zwolińska stała się nową twarzą polskiego sportu. To pokazuje, że mimo malkontentów, potrafimy jeszcze docenić sukces, który nie został podany na tacy, ale wyszarpany rzece po morderczym treningu.
- Klaudia Zwolińska Sportowcem Roku wg Plebiscytu Przeglądu Sportowego!!! Gratulacje Klaudia! To był Twój rok – nie pierwszy i nie ostatni! Gratulacje – gratulował Radosław Piesiewicz, prezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego.
10 lat temu pojechałem do Liptovskiego Mikulasa na ME w slalomie kajakowym (wariat !!!) i zachwyciłem się tym talentem. Klaudia Zwolińska Sportowcem Roku. Może już nikt nie będzie się śmiał z kajakarstwa górskiego i nawet odwiedzi ochoczo Kolną w Krakowie – wyjaśnił Tomasz Kalembka z Interii. - Najpiękniejsze możliwe rozstrzygnięcie na #galamistrzowsportu. Klaudia Zwolińska to wzór sportsmenki. I niech ten dzień będzie przebiciem szklanego sufitu dla sportowców ze sportów, które na co dzień nie brylują w mediach.
- Najwybitniejszych trzeba doceniać. Zawsze – napisał Jakub Pobożniak z TVP Sport.
Cała ta sytuacja to świetny dowód na to, jak działają dzisiejsze media społecznościowe. Obok wielkiej euforii zawsze znajdzie się ktoś, kto musi wbić szpilkę. Najważniejsze jednak, że Klaudia Zwolińska zamknęła usta krytykom tam, gdzie liczy się to najbardziej – na torze. Reszta to tylko szum w sieci, o którym za tydzień nikt nie będzie pamiętał, podczas gdy srebro zostanie w statystykach na zawsze.
Klaudia Zwolińska fot. KAPiF
21 godziny temu
5



English (US) ·
Polish (PL) ·