Uzależnienia mogą wpływać na gotowość bojową żołnierzy. Najczęściej sięgają po te środki

3 tygodni temu 19
  • W środę 17 grudnia odbyło się posiedzenie Parlamentarnego Zespołu ds. Weteranów Służb Mundurowych
  • Tematem było zdrowie psychiczne i uzależnienia w służbach mundurowych
  • Eksperci i parlamentarzyści próbowali odpowiedzieć na pytanie o to, jak wspierać weteranów i żołnierzy w obliczu stresu?
  • Wskazywali na potrzebę profilaktyki i większe zapotrzebowanie na opiekę psychologiczną lub psychoterapeutyczną dedykowaną wojskowym

Czego uczy nas wojna w Ukrainie?

Uzależnienia i kryzys zdrowia psychicznego wśród żołnierzy i weteranów oraz to, czego uczy nas w tym zakresie wojna w Ukrainie - było tematem dyskusji w środę 17 grudnia podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Weteranów Służb Mundurowych.

Sebastian Chmieliński, psycholog kliniczny, certyfikowany psychoterapeuta uzależnień z Wojskowego Instytutu Medycznego, który w Ukrainie zajmuje się m.in. szkoleniem wojskowych psychologów i specjalistów w zakresie zdrowia psychicznego oraz pracy socjalnej, podkreślał, że możemy korzystać z wiedzy i doświadczeń w Ukrainie, jednak skala ilościowa i jakościowa jest zupełnie inna.

Weterani w Polsce to głównie żołnierze po misjach i jest ich ok. 10 tys. Jeżeli zaś chodzi o Siły Zbrojne Ukrainy, to mówi się o około milionie żołnierzy, którzy czynnie biorą udział w działaniach bojowych, a więc te osoby zyskają status weterana.

- Patrząc na zagrożenie, które cały czas istnieje, Polska w moim przekonaniu jest w stanie wojny hybrydowej z Federacją Rosyjską, musimy myśląc o przygotowaniach całego systemu, myśleć także o takiej skali - ocenił Sebastian Chmieliński.

Zwrócił uwagę, że na Ukrainie, ze względu na stałe ataki dronowe obejmujące całe terytorium, nie ma bezpiecznego miejsca, a żołnierz idący na I linię nie wie, ile czasu tam spędzi, bo nie ma takich zasad rotacji, które obowiązują np. w standardach NATO.

- Bardzo często ci żołnierze tam w pierwszej linii przebywali około roku(...) - mówił ekspert wskazując na stałą ekspozycję na stres traumatyczny i przewlekły związany z ostrzałami, nalotami. Ponadto fakt, że jest to wojna dronów, powoduje problemy z przedostawaniem się na pozycje czy ewakuacją. Dochodzi obciążenie faktem, że nie zawsze na I linii frontu jest żywność, woda, a także lęk o członków swojej rodziny czy rozpad wielu rodzin.

W takie sytuacji - jak tłumaczył - nawet u osób "odpornych" te zasoby się wyczerpują i pojawiają się zaburzenia, m.in. PTSD zaburzenia lękowe, depresyjne, mieszane, a wraz z nimi "okno do uciekania w substancje".

Szacunki ukraińskiego ministerstwa

Z szacunków Ministerstwa Zdrowia Ukrainy wynika, że około 1,8 mln żołnierzy będzie potrzebować pomocy psychologicznej po zakończeniu działań. Inny raport dotyczący środków psychoaktywnych pokazuje z kolei, że "na pierwszym miejscu jest alkohol, a na drugim są kannabinole". 

 - Ja myślę, że to jest specyfika każdego konfliktu zbrojnego, że żołnierze sięgają po środki po to, żeby uśmierzyć ból, po to, żeby poradzić sobie z lękiem, czyli żeby mogli realnie wykonywać zadania tam na miejscu. Problemem są skutki. Czy w fazie spożywania szkodliwego, czy w bardzo szybkiej możliwości wejścia w uzależnienie, pojawiają się już takie skutki, które będą wpływać na gotowość bojową żołnierzy i na realne wykonywanie działań - zwracał uwagę Sebastian Chmieliński. W jego ocenie, uzależniony żołnierz stanowi zagrożenie, a nie siłę na I linii.

Inne grupy środków psychoaktywnych to środki stymulujące, które pozwalają radzić sobie ze stanem wyczerpania, zmęczenia, pozwalają być w stałej gotowości. Kolejne to benzodiazapiny, ale pojawiają też opioidy, ze względu na dolegliwości bólowe.

- Jeżeli chodzi o szkodliwe używanie alkoholu, szacuje się to na poziomie 35 proc., a o uzależnieniu mówi się na poziomie 12-15 proc. - poinformował ekspert. Dodał, że doświadczenia światowe dotyczące weteranów pokazują, że współwystępowanie PTSD i uzależnienia od alkoholu jest bardzo dużym problemem. 

Jak mówił, siły zbrojne oddają obraz całego społeczeństwa i skala różnych zjawisk jest podobna. Przywołał wyniki badań epidemiologicznych zaburzeń psychiatrycznych EZOP-2, które pokazują, że obszar uzależnień jest drugi po zaburzeniach nerwicowych w naszej populacji. Ok. 11,6 proc. osób ma problem ze szkodliwym spożywaniem substancji, w tym głównie alkoholu, a nieco mniejszy odsetek dotyczy uzależnień.

Działania hybrydowe a narażenie polskich sił zbrojnych

 Sebastian Chmieliński podkreślił, że obecny stan wojny hybrydowej w Polsce angażuje nasze siły zbrojne.

- Mam na myśli granice z Białorusią, mam na myśli różnego rodzaju incydenty terrorystyczne, sabotażowe, działania wywiadowcze Federacji Rosyjskiej, także działania dezinformacyjne, które się cały czas toczą i które wpływają na postawy i zachowania także żołnierzy, bo żołnierze są odbiorcami tych informacji. Możemy mówić, że populacja żołnierzy będzie dotknięta skutkami ekspozycji na stres - ocenił.

- Żołnierze na granicy cały czas poddawani są różnego rodzaju działaniom, które mają w sobie duży poziom tego napięcia i stresu, pewnego poczucia zagrożenia i deprywacji potrzeby bezpieczeństwa - dodał.

Alkohol i papierosy

Z kolei dr hab. nauk medycznych Justyna Klingemann z WIM, odnosząc się do spożycia alkoholu, stwierdziła, że dopóki skala nadużywania alkoholu w naszym kraju będzie na takim poziomie jak obecnie, to w armii, która rekrutuje się ze społeczeństwa i jest jego częścią, te problemy również będą widoczne.

Przypomniała, że roczne spożycie na głowę wynosi w Polsce 9 litrów czystego alkoholu i przekracza średnią dla krajów europejskich. Mamy też do czynienia z 82 zgonami dziennie związanymi z piciem i za te wskaźniki odpowiada dwa razy więcej mężczyzn niż kobiet. Również za część samobójstw popełnianych pod wpływem alkoholu, który zwiększa impulsywność i agresję.

Na większe trudności mężczyzn z radzeniem sobie ze stresem - jak mówiła ekspertka - odpowiadają też normy kulturowe związane z męskością i niechęć do ujawniania problemu oraz szukania pomocy.

Stąd w wojsku szereg instytucji, które są zaangażowane w zapobieganie kryzysom zdrowia psychicznego czy uzależnieniom, m.in. przez określone techniki, umiejętności i budowanie odporności psychicznej.

Ekspertka przekonywała, że tego typu rozwiązania i działania są szczególnie istotne właśnie w sytuacji pokoju, kiedy jest przestrzeń na kształtowanie odpowiednich zachowań prozdrowotnych, odpowiednich mechanizmów radzenia sobie ze stresem, czy budowanie specyficznych umiejętności wśród żołnierzy. Wskazywała, że warto "opierać się na wartościach, które konstytuują wojsko, takich jak lojalność czy dyscyplina, więzi i braterstwo, zaufanie i współodpowiedzialność za siebie nawzajem, odporność psychiczna i reagowanie na stres".

Justyna Klingemann odniosła się tez do problemu palenia. Z badań WIm wynika, że pali 46 proc. żołnierzy i jesteśmy na niechlubnym pierwszym miejscu, jeże chodzi o armie natowskie.

Generał Brygady Mirosław Bodnar, Inspektor Wojsk Bezzałogowych Systemów Uzbrojenia w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych, także zwracał uwagę, że na poziomie uzależnień armia jest pewnego rodzaju lustrem tego, co dzieje się w społeczeństwie.

Z kolei prewencyjne budowanie odporności psychicznej jest niezbędne do utrzymania gotowości bojowej, aby żołnierze nie wycofywali się w chwili zagrożenia. Istotna jest tu rola dowódców, liderów, którzy musza być otwarci na różne rozwiązania, elastyczni, muszą szybko reagować, ale też być dobrymi obserwatorami.

Z kolei  prof. Marcin Wojnar, kierownik Katedry i Kliniki Psychiatryczne Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, zwracał uwagę, że poziom stresu i  potencjalnej traumy, z którym spotyka się człowiek walcząc na linii frontu, kiedy jest świadkiem albo sam doświadcza traumatycznych zdarzeń, to jest poziom kompletnie nieporównywalny z tym, co mamy w czasie pokoju nawet w najtrudniejszych chwilach.

Jak mówił, te osoby, które trafiają na front, a które prześlizgną się przez sito rekrutacji, to poddane dużej presji i traumie ujawnią swoje zaburzenia. - I to dotyczy zarówno uzależnień, jak i zaburzeń psychicznych - stwierdził. Jak przyznał, mężczyźni są bardziej podatni na stres, gorzej reagują, gorzej sobie radzą z różnymi trudnymi sytuacjami i częściej się uzależniają. 

Więc jeżeli chodzi o profilaktykę, - przekonywał - "to profilaktyka musi być dzisiaj, już teraz, o ile nie wczoraj. Gdyby się cokolwiek zaczęło, to już jest za późno".

W jego ocenie system opieki dla żołnierzy w kryzysie jest nieprzygotowany. -Ani do tego, żeby udzielać wsparcia tym, którzy wymagają opieki, leczenia albo bardziej intensywnych oddziaływań już później po wycofaniu z frontu, ani profilaktyki teraz. My nie mamy zasobów, my nie mamy przeszkolonych ludzi. Brakuje psychiatrów, brakuje psychoterapeutów, brakuje psychologów, w wojsku też, moim zdaniem - mówił prof. Wojnar.

Brak oddzielnego systemu

Sebastian Chmieliński  z WIM zwracał ponadto uwagę na to, że obecnie w Polsce nie mamy wydzielonego systemu opieki psychiatryczno-psychologicznej, która byłaby dedykowana żołnierzom, w przyszłości weteranom, a wszelkie podmioty działają w oparciu o kontrakt z NFZ i realizują świadczenia powszechne.

Wyliczał, że obecnie w Wojsku Polskim mamy około 600 psychologów, ale w większości pracują na stanowiskach cywilnych, a dodatkowo jest duża rotacja. Wyzwaniem jest też zaledwie 13 lekarzy psychiatrów w siłach zbrojnych w Polsce.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

Dowiedz się więcej na temat:

Przeczytaj źródło