Nie żyje 37-letnia kobieta, która zaginęła 6 stycznia w okolicach Włodawy na Lubelszczyźnie. Po kilku dniach poszukiwań znaleziono jej ciało. Okazuje się, że wysiadła z samochodu po kłótni z mężem i ruszyła pieszo przez pola bez kurtki - dowiedział się dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada. Temperatura wynosiła wtedy poniżej minus 15 stopni.
- Nie żyje 37-letnia kobieta, która zaginęła po kłótni z mężem i opuszczeniu samochodu w mroźną noc w okolicach Włodawy.
- W poszukiwaniach, które trwały kilka dni i objęły ponad 250 hektarów, brało udział ponad 100 osób oraz specjalistyczny sprzęt.
- Ciało kobiety odnaleziono w rejonie dopływu Tarasienki do Włodawki, a jej mąż został przesłuchany jako świadek.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Policja ustaliła, że pięć dni temu, około godz. 22:00 małżeństwo, które podróżowało samochodem, pokłóciło się. W pewnym momencie mąż zatrzymał samochód, a jego żona wysiadła. Mimo silnego mrozu nie zabrała ze sobą kurtki. Mąż odjechał, jednak po chwili zawrócił. Kobieta nie chciała jednak wrócić do samochodu i zeszła z drogi na pola. Rano nie wróciła do domu, a o jej zaginięciu poinformowała matka.
Wtedy ruszyły poszukiwania - mówi Bożena Szymańska z włodawskiej policji.
W działaniach brało udział ponad 100 osób, sprawdzono ponad 250 ha terenu. W poszukiwaniach wykorzystywano m.in. drony, quady i skuter śnieżny. Dziś koło południa, w rejonie dopływu Tarasienki do Włodawki znaleziono ciało zaginionej - informuje policjantka.
Mąż kobiety został na razie przesłuchany jako świadek.

22 godziny temu
5



English (US) ·
Polish (PL) ·