Ten film z Danielem Radcliffem opowiada o nieprawdopodobnym planie ucieczki z więzienia. Ta historia wydarzyła się naprawdę

16 godziny temu 6

Są thrillery, które próbują robić wrażenie rozmachem. I są takie, które robią coś zupełnie odwrotnego - zawężają świat do kilku korytarzy, krat, kluczy i ciszy. „Ucieczka z Pretorii” należy do tej drugiej kategorii. To film, który bardzo szybko odbiera widzowi komfort i konsekwentnie go nie oddaje. Nie ma tu efektownych twistów ani widowiskowej akcji. Jest za to precyzyjnie prowadzona historia oparta na faktach i napięcie budowane z rzeczy małych: ruchu dłoni, źle dopasowanego klucza, kroków na korytarzu...

O czym jest „Ucieczka z Pretorii”?

Akcja zaczyna się w momencie aresztowania. Tim Jenkin i Stephen Lee trafiają do więzienia Pretoria za działalność przeciwko segregacji rasowej. Na miejscu spotykają Denisa Goldberga, wieloletniego więźnia politycznego, który szybko sprowadza ich na ziemię: stąd się nie ucieka. Do duetu dołącza Leonard Fontaine. Wspólnie zaczynają analizować każdy szczegół otoczenia - drzwi, kraty, strażników, zmiany wart. Jenkin wpada na pomysł, który brzmi naiwnie, dopóki... nie zaczyna działać. Jeśli problemem są zamki, trzeba je po prostu… otworzyć. Tyle że tych drzwi jest kilkadziesiąt.

Daniel Radcliffe w nowej odsłonie. Warto zobaczyć go w tej roli

Daniel Radcliffe od lat wybiera role, które są wyraźnym gestem odcięcia się od Harry'ego Pottera. „Ucieczka z Pretorii” idealnie wpisuje się w ten kierunek. Gra Tima Jenkina - młodego aktywistę walczącego z apartheidem, który pod koniec lat 70. trafia do więzienia o zaostrzonym rygorze w RPA. To rola oparta bardziej na koncentracji niż na słowach. Dużo tu spojrzeń, napięcia w ciele, powtarzalnych czynności. Radcliffe jest niemal cały czas „w środku” sytuacji. Nie gra bohatera, który ma nas prowadzić, tylko człowieka, który musi przetrwać. I to działa na jego korzyść.

„Ucieczka z Pretorii” - historia, która wydarzyła się naprawdę

Film Francisa Annana powstał na podstawie autobiografii Tima Jenkina „Inside Out: Escape from Pretoria Prison”. Jenkin spędził w więzieniu 18 miesięcy, w trakcie których metodycznie i niemal obsesyjnie obserwował zamki, uczył się ich mechanizmów i rzeźbił drewniane klucze. Testował je po cichu, poprawiał i zaczynał od nowa. W 1979 roku wraz z innymi więźniami zrealizował plan ucieczki, który do dziś uznawany jest za jeden z najbardziej nieprawdopodobnych w historii więziennictwa. Film nie próbuje tej historii „upiększać” i nie zmienia jej w sensację. Trzyma się prostego pytania: czy da się wyjść z miejsca, z którego nikt wcześniej nie wyszedł?

„Ucieczka z Pretorii” - gdzie obejrzeć?

„Ucieczka z Pretorii” nie próbuje być filmem o wszystkim. Skupia się na jednym procesie i prowadzi go konsekwentnie do końca. Produkcja jest jeszcze dostępna w Canal+ do 25 stycznia. Potem zniknie z platformy. Spieszcie się, bo to jedyna okazja, aby obejrzeć ją bez opłat. Zamierzacie zrobić sobie seans?

Fot. materiały prasowe

Fot. materiały prasowe

Fot. materiały prasowe

Fot. materiały prasowe

Przeczytaj źródło