Szpital miał odmówić przyjęcia 12-latki w ciężkim stanie. Spędziła cztery dni w karetce

2 dni temu 5

Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie odmówił przyjęcia 12-latki z objawami ciężkiego zatrucia tlenkiem węgla. Dziewczynka przez cztery dni była wożona karetką z Limanowej do innego szpitala w Krakowie. Sprawę bada małopolski oddział NFZ.

Karetka pogotowia (zdjęcie ilustracyjne) Fot. Dawid Żuchowicz / Agencja Wyborcza.pl

Limanowa. 12-latka trafiła do szpitala z objawami ciężkiego zatrucia tlenkiem węgla

W niedzielę 4 stycznia do Szpitala Powiatowego w Limanowej (woj. małopolskie) trafiła 12-latka z objawami ciężkiego zatrucia tlenkiem węgla. Znajdowała się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia. Portal limanowa.in przekazał, że dziewczynka straciła nagle przytomność podczas kąpieli w łazience ogrzewanej piecykiem gazowym. Po kilku dniach jej stan się poprawił. W środę 7 stycznia 12-latka opuściła szpital w Limanowej.

Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie nie przyjął dziewczynki

12-latka przez cztery dni była transportowana karetką ze szpitala w Limanowej do Szpitala Specjalistycznego im. Ludwika Rydygiera w Krakowie. Ten szpital jest wyposażony w komorę hiperbaryczną, którą wykorzystywano podczas leczenia dziewczynki. Dyrektor Szpitala Powiatowego w Limanowej Marcin Radzięta poinformował w rozmowie z Onetem, że już 4 stycznia dyrekcja jego placówki prosiła Uniwersytecki Szpital Dziecięcy w Krakowie o przyjęcie 12-latki. - Prosiliśmy o miejsce w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym i na pewno także w dwóch innych szpitalach, które mają u siebie pediatrię. Wszędzie usłyszeliśmy, że nie ma miejsc. Nie sprawdzaliśmy, czy to prawda, bo niby w jaki sposób? Ale to naprawdę dziwne i przykre, że Uniwersytecki Szpital Dziecięcy nam odmówił. To szpital wyższej referencyjności. Dziecko w takim stanie powinno tam trafić. To był stan ratowania życia! Na szczęście udało nam się uratować 12-latkę. Nasz zespół stanął na głowie, by zapewnić jej opiekę - powiedział Marcin Radzięta.

Zobacz wideo Lekarz ze Strefy Gazy: Bardzo dużo dzieci bez rąk i nóg. Nie ma jak leczyć, więc amputujemy

Kraków. Szpital im. Ludwika Rydygiera nie ma oddziału dziecięcego

Onet poinformował, że dziewczynka nie została bezpośrednio przyjęta do szpitala im. Ludwika Rydygiera, ponieważ nie ma tam oddziału dziecięcego. Dlatego 12-latka codziennie była przewożona z Limanowej do Krakowa. Karetka jechała około 70 kilometrów w jedną stronę w czasie śnieżyc, które wtedy przechodziły nad Małopolską. Portal próbował skontaktować się z Uniwersyteckim Szpitalem Dziecięcym w Krakowie, aby ustalić, dlaczego nie przyjęto 12-latki. Podkreślono, że nawet jeśli nie było miejsca na żadnym z oddziałów stałych, dziewczynka powinna zostać przyjęta na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Placówka nie odpowiedziała dotąd na pytania Onetu.

NFZ chce wyjaśnień od szpitala

Sprawę odmowy przyjęcia 12-latki do szpitala bada natomiast Narodowy Funduszu Zdrowia. - W związku z doniesieniami medialnymi o odmowie przyjęcia pacjentki limanowskiego szpitala do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego Małopolski Oddział Wojewódzki NFZ wezwał Uniwersytecki Szpital Dziecięcy do wyjaśnień. Szerzej odniesiemy się do sprawy po ich uzyskaniu - przekazała Onetowi rzeczniczka prasowa małopolskiego oddziału NFZ Aleksandra Kwiecień.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło