Spłonęła ogromna hala pod Warszawą. Straty policzono w milionach. Jest finał śledztwa

1 dzień temu 6

Data utworzenia: 14 stycznia 2026, 17:35.

Ponad 280 strażaków walczyło z ogniem w tragicznym pożarze hali produkcyjnej w Mińsku Mazowieckiem. Straty wyliczono na ponad 50 milionów złotych. Oto co wykazała ekspertyza. Prokuratura poinformowała, dlaczego zakończyła śledztwo.

Pożar hali produkcyjnej w Mińsku Mazowieckim. Foto: Przemysław Piątkowski / PAP

W lipcu 2025 r. doszło do pożaru hali produkcyjnej firmy w Mińsku Mazowieckim. W kulminacyjnym momencie akcji gaśniczej na miejscu pracowało aż 280 strażaków. Ogień objął cały budynek o powierzchni 4 tys. mkw., w którym produkowano folie i opakowania z tworzyw sztucznych. — Pożar był wyjątkowo trudny do opanowania ze względu na wielkość hali i konstrukcję budynku — relacjonował nam wówczas nadbryg. Józef Galica, zastępca Komendanta Głównego PSP. Dach hali zawalił się do środka, a zniszczone elementy konstrukcyjne utrudniały dostęp do wnętrza. Strażacy walczyli z ogniem zarówno z ziemi, jak i z podnośników.

Priorytetem było zabezpieczenie sąsiednich budynków, w tym drugiej hali, w której przechowywano łatwopalne materiały higieniczne. Strażacy zabezpieczyli także pobliską rzekę Srebrną, aby uniknąć zanieczyszczenia wód popożarowych.

Pożar hali produkcyjnej w Mińsku Mazowieckim. Apel ministerstwa

Po pojawieniu się spekulacji na temat przyczyn pożaru Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji wystosowało pilny apel o powstrzymanie się od rozpowszechniania niesprawdzonych informacji.

Kilkudziesięcioletni budynek spłonął doszczętnie, wraz ze znajdującym się w środku sprzętem. Straty wyliczono na ponad 50 milionów złotych.

Prokuratura Okręgowa w Siedlcach poinformowała 14 stycznia 2026 r., że przyczyną pożaru był stan awaryjny fragmentu instalacji elektrycznej znajdującej się w przestrzeni podsufitowej hali. Ekspertyza biegłych z Akademii Pożarnictwa wykluczyła podpalenie. Według prokuratury awaria instalacji mogła być spowodowana długotrwałą wilgocią wynikającą z przeciekającego dachu, jednak stan techniczny dachu nie miał bezpośredniego związku z wybuchem pożaru.

Na podstawie zgromadzonych dowodów, w tym opinii biegłych i analizy monitoringu, śledztwo zostało umorzone. — Prokuratura uznała, że zdarzenie nie wyczerpuje znamion przestępstwa sprowadzenia pożaru — informuje Bartłomiej Świderski z Prokuratury Okręgowej w Siedlcach.

Zobacz także: Nowe informacje ws. zabójstwa w Nowej Hucie. "To nie on wezwał policję"

/5

Przemysław Piątkowski / PAP

Prokuratura Okręgowa w Siedlcach przekazała, że straty wyliczono na ponad 50 milionów złotych

/5

Krzysztof Pisz / Straż Pożarna

Biegli wykluczyli podpalenie.

/5

Krzysztof Burski / newspix.pl

Kluczowa była opinia biegłych z zakresu pożarnictwa.

/5

Krzysztof Burski / newspix.pl

W hali produkowano opakowania foliowe.

/5

Przemysław Piątkowski / PAP

Prokuratura umorzyła śledztwo.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło