Dla pracowników handlu czas przed Świętami Bożego Narodzenia to czas katorżniczej pracy, często ponad siły. Sieci handlowe, świadome obciążenia swoich załóg, zazwyczaj starają się osłodzić ten trud dodatkowymi benefitami finansowymi. Jednak w tym roku jedna z większych sieci dyskontów w Polsce – Biedronka – zdecydowała się na ruch, który zamiast wdzięczności, wywołał burzę i oskarżenia o skrajną nieodpowiedzialność społeczną.
- Zarobki i premie w dyskontach. O co walczą pracownicy w 2025 roku?
- Związkowcy "Solidarności" oburzeni ws. premii w Biedronce. "To działanie nieetyczne i szkodliwe"
- Alkohol kluczem do premii. Kontrowersyjne kulisy akcji w Biedronce
Zarobki i premie w dyskontach. O co walczą pracownicy w 2025 roku?
Rok 2025 przyniósł pracownikom handlu kolejne wyzwania. Choć pensje w sektorze detalicznym systematycznie rosną, wciąż nie doganiają w pełni rosnących kosztów życia. Kasjerzy i magazynierzy w Biedronce, Lidlu czy Dino to grupa zawodowa, która każdego dnia mierzy się z ogromną presją czasu i wymagającymi klientami.
Standardem w Biedronce stały się coroczne podwyżki oraz system premiowy uzależniony od obecności w pracy i wyników sklepu. W 2025 roku sieć również przygotowała pakiety świąteczne – bony na zakupy, paczki dla dzieci czy doładowania kart przedpłaconych. To standardowe działania, które mają budować lojalność personelu.
Czytaj więcej: Bony i premie na Święta w dyskontach. Tyle w tym roku sypnęli pracownikom w Biedronce, Lidlu i Aldi
Jednak w grudniu zarząd Jeronimo Martins Polska postanowił wdrożyć dodatkowy mechanizm motywacyjny. Ogłoszono "świąteczne wyzwanie sprzedażowe". Zasady wydawały się proste: załogi sklepów, które zrealizują wyśrubowane plany sprzedażowe w kluczowych dniach grudnia, otrzymają dodatkowy zastrzyk gotówki. Mowa o kwocie 200 zł brutto dla każdego pracownika zwycięskiego zespołu. Biorąc pod uwagę inflację, dla kasjera każda dodatkowa "stówka" ma znaczenie. Problem w tym, że sposób, w jaki te pieniądze mają zostać zarobione, wzbudził wściekłość przedstawicieli pracowniczych.
Fot. gustavo quiroga gaitan/CanvaProZwiązkowcy "Solidarności" oburzeni ws. premii w Biedronce. "To działanie nieetyczne i szkodliwe"
Zamiast radości z szansy na dodatkowy zarobek, w sklepach zawrzało. Głos zabrali przedstawiciele NSZZ "Solidarność", działającej przy Jeronimo Martins Polska. Związkowcy nie gryzą się w język, nazywając nową akcję promocyjną "skandaliczną" i "szkodliwą społecznie".
O co tyle hałasu? Przecież premie za wyniki sprzedaży to standard w handlu. Zazwyczaj jednak dotyczą one ogólnego obrotu, sprzedaży produktów świeżych, np. owoców i warzywa lub marek własnych. Tym razem cel postawiony przed pracownikami jest bardzo specyficzny. Dopiero po wczytaniu się w szczegóły regulaminu "wyzwania" wychodzi na jaw przyczyna skandalu. Okazuje się, że warunkiem otrzymania dodatkowych pieniędzy nie jest sprzedaż większej liczby pomarańczy czy karpia. Biedronka postanowiła nagrodzić te zespoły, które wykażą się najwyższą dynamiką sprzedaży alkoholu. Konkretnie chodzi o wódkę oraz wino.
Czytaj więcej: Tyle zapłacimy za karpia przed świętami w 2025 roku. O tym trzeba pamiętać przy zakupie
Związkowcy alarmują, że sieć stawia swoich pracowników w nieetycznej sytuacji, zmuszając ich de facto do agresywnego marketingu produktów, które nie powinny być przedmiotem tak intensywnej promocji "przy kasie".
Fot. Roman R/CanvaProAlkohol kluczem do premii. Kontrowersyjne kulisy akcji w Biedronce
Wódka i wino - to właśnie te dwie kategorie produktów stały się "przepustką" do premii. Pracownicy mają za zadanie zachęcać klientów do kupna napojów wysokoprocentowych, dbać o ich ekspozycję i "pełne półki". W praktyce oznacza to, że kasjer, chcąc dostać obiecane 200 zł, powinien werbalnie stymulować sprzedaż alkoholu w okresie przedświątecznym.
Oburzenie budzi fakt, że wyzwanie to stawia zysk ponad dobro społeczne i zdrowie klientów. Pracownicy czują się traktowani przedmiotowo - jako narzędzia do "wypychania" towaru za wszelką cenę, nawet jeśli kłóci się to z ich sumieniem. W oficjalnych komunikatach związki zawodowe podkreślają, że Biedronka, jako lider rynku i sklep "rodzinny", powinna promować zdrowe nawyki żywieniowe, a nie zachęcać do zachowań ryzykownych, kusząc personel wizją 200 złotych premii.
W Polsce, kraju borykającym się z poważnymi problemami alkoholowymi, gdzie spożycie "twardego" alkoholu wciąż utrzymuje się na wysokim poziomie, taka strategia marketingowa jest postrzegana jako wysoce nieetyczna. Związkowcy punktują, że łączenie atmosfery Świąt Bożego Narodzenia - czasu rodzinnego i duchowego - z wyścigiem o to, kto sprzeda więcej wódki, jest przekroczeniem granic dobrego smaku i odpowiedzialności biznesu.





English (US) ·
Polish (PL) ·