Szef MSZ Radosław Sikorski przedstawił w Sejmie informację na temat działań dyplomatycznych w celu oddania Polsce osób podejrzewanych o zamach terrorystyczny na kolei. - Doszło w ostatnich dniach do działań obcych służb, które mogły spowodować katastrofę kolejową i śmierć wielu osób. Obce państwo wysłało dobrze przygotowanych dywersantów. Tylko cudem nie osiągnęli oni swojego celu - powiedział wicepremier. Jak dodał, "rosyjskie GRU rutynowo do swojej brudnej roboty wynajmuje wykonawców pod fałszywą flagą". - Tym razem było to akt nie tylko dywersji, jak poprzednio, lecz akt terroru państwowego, gdyż jasną intencją było spowodowanie ofiar w ludziach - stwierdził Sikorski. - Spotka się to z naszą odpowiedzią, nie tylko dyplomatyczną, o czym będziemy informować w najbliższych dniach - przekazał.
We wtorek o aktach dywersji na polskiej kolei mówił premier. Donald Tusk przekazał, że służbom udało ustalić tożsamość dwóch osób odpowiedzialnych za dywersję. Sprawcy to współpracujący z rosyjskim wywiadem obywatele Ukrainy. Donald Tusk podkreślił, że w obu przypadkach działania sprawców miały na celu doprowadzenie do katastrofy w ruchu kolejowym. - Co do obu przypadków mamy pewność, że były one intencjonalne - mówił premier. Tożsamość sprawców została ustalona przez polskie służby we współpracy z sojusznikami, ale na razie nie jest podawana opinii publicznej, ponieważ nadal trwają czynności w tej sprawie. Osoby te opuściły już Polskę przez przejście graniczne w Terespolu. W weekend na trasie Warszawa-Lublin, niedaleko stacji Mika, wysadzono fragment torów kolejowych. Drugi przypadek dywersji to uszkodzenie trakcji i zainstalowanie na torach metalowej obejmy.
Artykuł aktualizowany.







English (US) ·
Polish (PL) ·