- W programie "Miodowa 15" wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka była pytana m.in. o zmiany systemowe dotyczące porodówek
- Ministerstwo Zdrowia zaproponowało, żeby w tych miejscach, gdzie rodzi się mało dzieci, a zarazem te placówki są nierentowne, żeby stworzyć inną formę
- - Myślimy o tych miejscach jako o salach narodzin. Dlaczego? Dlatego, że to przede wszystkim dotyczyłoby chętnych podmiotów. To jest fakultatywne - powiedziała wiceminister
- - Trochę to musimy odczarować, bo tutaj chodzi o to, żeby pacjentki były bezpieczne, ale dotyczy to tylko porodu fizjologicznego - dodała
Reforma szpitali z perspektywy porodówek
Obecnie trwają zmiany systemowe, a jednym z elementów jest reforma szpitali, czyli łączenie się ewentualnie oddziałów. Przykładem odbijającym wszystkie problemy, są porodówki. Ministerstwo zaproponowało, żeby w tych miejscach, gdzie rodzi się mało dzieci, a zarazem te placówki są nierentowne, żeby stworzyć inną formę, taką tzw. stację pośrednią. Co na to ministerstwo?
- Bardzo niefortunnym sformułowaniem są izby porodowe, bo to raczej nie o to chodzi. Natomiast patrząc z perspektywy demograficznej, patrząc też z perspektywy samego bezpieczeństwa pacjentek, my w kraju mieliśmy też takie oddziały, w których w skali roku odbywało się 50 porodów, 30 porodów. Co to pokazuje? To, że poród odbywa się co kilka dni. Jaki jest tego efekt? Efekt jest taki, że mamy dużą stronę kosztową, i niska jest ta strona przychodowa. Mieliśmy bardzo duże straty finansowe, jeśli chodzi o te oddziały położniczo-ginekologiczne. Brzydko mówiąc, one zwyczajnie nie mogły na siebie zarobić w żaden sposób - objaśniła wiceminister zdrowia Katarzyna Kęcka.
Minister Kęcka powołała się także na badania europejskie, z których wynika, że w przypadku bezpieczeństwa pacjentek, gdy dany zabieg wykonywany jest raz na 7-10 dni, to istnieje podwyższone ryzyko dla pacjentek, ale także dla dzieci.
- Natomiast w sytuacji, kiedy tych porodów odbieranych jest w skali doby 15-20, to to już zaczyna być wirtuozeria. I tutaj też chodzi o to, żebyśmy zapewnili maksymalne bezpieczeństwo tym pacjentkom. My to nazywamy sala narodzin. Dlaczego? Dlatego, że to przede wszystkim dotyczyłoby chętnych podmiotów. To jest fakultatywne. W takich przypadkach zgodę musiałby wyrazić konsultant wojewódzki, więc tutaj wdrażamy dodatkowy mechanizm regulacji - wyjaśniła.
- Panie położne są na tyle samodzielnymi profesjonalistami, że one od wielu lat prowadzą szkoły rodzenia, od wielu lat prowadzą też porody w domach, więc to są profesjonaliści, którzy towarzyszą kobiecie tak naprawdę od narodzin aż do śmierci, a jednym z tych etapów jest przyjmowanie porodów. Tak się dzieje na całym świecie, w całej Europie - podsumowała Kęcka.
Zasady dotyczące porodu fizjologicznego
Z wypowiedzi wiceminister wynika zatem, że sala narodzin byłaby w szpitalu, który zdecydował się na inną formułę przyjmowania porodów nagłych.
- Trochę to musimy odczarować, bo tutaj chodzi o to, żeby pacjentki były bezpieczne, ale dotyczy to tylko porodu fizjologicznego. Jeżeli mamy pacjentkę, bo prowadzenie ciąży i położna, to jest jedynie poród fizjologiczny. Jeżeli mamy pacjentkę, u której ta ciąża jest w jakiś sposób powikłana, czyli ucieka nam od tej fizjologii, to ta pacjentka przede wszystkim prowadzona jest w ośrodku o innym poziomie referencyjności. Ona w ogóle nie powinna się pojawić w tym momencie - dodała.
Co w sytuacji, gdy rodząca znajduje się daleko od szpitala, gdzie prowadzono ciążę? - Zakładamy, że gdyby taka pacjentka pojawiła się w izbie przyjęć - bo to jest zawsze ten pierwszy kontakt czy w SOR-ze - to po rzetelnej analizie oceny położniczej przez panią położną, byłaby reakcja w postaci szybkiego transportu, w którym zabezpieczona jest położna i dwóch ratowników. Tak jest przynajmniej na chwilę obecną w projekcie, ale jesteśmy jeszcze na etapie konsultacji i zbieramy uwagi do projektu - wyjaśniła podczas rozmowy wiceminister Kęcka.
Jednocześnie przypomniała, że zdarzają się sytuacje, gdy porody są odbierane w karetkach, ale jak zaznaczyła są to incydentalne przypadki.
- Chcielibyśmy uciec od tego przekazu, że to jest w SOR-ze. Proszę też zauważyć, że to dotyczyłoby oddziałów, które chcą się przekształcić i tak naprawdę mamy całe zaplecze lokalowe i sprzętowe w tych oddziałach. To się nie musi odbywać w samym SOR czy w Izbie Przyjęć, dalecy jesteśmy od tego. Natomiast wymogiem przystąpienia do projektu jest posiadanie Izby Przyjęć bądź SOR-u. To jest ten wymóg - podkreśliła.
Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.
Dowiedz się więcej na temat:

2 tygodni temu
21





English (US) ·
Polish (PL) ·