Rozmawiamy coraz mniej, choć jesteśmy coraz bliżej. O relacjach rodziców z dziećmi w świecie pośpiechu

1 tydzień temu 14

W świecie pędzących informacji, TikToka, ciągłego pośpiechu i presji trudno się zatrzymać. A jeszcze trudniej znaleźć wspólny język z dzieckiem, które dorasta w rzeczywistości zupełnie innej niż ta, w której wychowywali się jego rodzice.

Największa przepaść pokoleń w historii

Jak zwraca uwagę Tomasz Prosiński z Fundacji Mentalnie Równi, dziś mamy do czynienia z największą w historii różnicą między światem dorosłych a światem dzieci. Rozwój technologii, tempo życia i zmiana sposobu komunikacji sprawiły, że wzorce wyniesione z naszego dzieciństwa po prostu przestały działać.

Klasyczne pytanie „jak było w szkole?” nie otwiera dialogu. Najczęściej kończy się odpowiedzią: „dobrze”, „okej”, „spoko”. Rodzic odhacza zainteresowanie, a tak naprawdę nie dowiaduje się niczego o emocjach, problemach czy radościach swojego dziecka.

Czas jest, rozmowy nie ma

Badania zrealizowane w ramach kampanii „Mów do mnie” pokazują coś bardzo niepokojącego. Choć ilość czasu spędzanego z dziećmi rośnie, to jakość rozmów dramatycznie spada. Aż 60 procent rodziców deklaruje, że na jakościową, uważną rozmowę poświęca mniej niż sześć minut dziennie. Co czwarty rodzic przyznaje, że są to mniej niż trzy minuty.

Trzy minuty. Tyle, ile trwa zagotowanie wody na herbatę. Trudno w tym czasie opowiedzieć o hejcie w sieci, lękach, presji rówieśniczej czy zwykłym gorszym dniu. Nic dziwnego, że dzieci milkną.

Hejt, presja i samotność

Jednym z najpoważniejszych problemów, z jakimi mierzą się dziś młodzi ludzie, jest hejt. Często niewidoczny dla dorosłych, obecny w telefonach i mediach społecznościowych, potrafi bardzo realnie ranić. Brak rozmowy sprawia, że dzieci zostają z tym same.

Fundacja Mentalnie Równi od lat zajmuje się profilaktyką zdrowia psychicznego dzieci i młodzieży. W niemal każdym projekcie powraca ten sam wniosek: źródłem wielu problemów jest brak dialogu w domu.

Dlaczego nie rozmawiamy?

Powodów jest kilka. Po pierwsze, żyjemy w ciągłym biegu. Praca, obowiązki, zajęcia dodatkowe dzieci. W samochodzie zamiast rozmowy – telefon przy uchu. W domu – wiadomości, maile, social media.

Po drugie, wielu rodziców zwyczajnie nie wie, jak rozmawiać. Aż 25 procent obawia się rozmów z dziećmi, bo boi się, że nie zna odpowiedzi na ich pytania. Nikt nas tego nie uczył. Do tego dochodzi bariera językowa: my mówimy „porozmawiaj ze mną”, dzieci odpowiadają hasztagami i krótkimi filmami.

Po trzecie, dzieci boją się oceny. Badania pokazują, że jedna czwarta młodych ludzi nie chce rozmawiać z rodzicami, bo spodziewa się krytyki, moralizowania albo wykładu. Inne dzieci nie chcą dokładać rodzicom zmartwień, bo widzą, że dorośli sami mają ich wystarczająco dużo.

Nie oceniaj. Słuchaj.

Kluczem do zmiany jest nie tyle zadawanie „lepszych” pytań, ile prawdziwe słuchanie odpowiedzi. Nawet najlepsze pytanie nie ma sensu, jeśli w tym czasie sprawdzamy telefon albo myślami jesteśmy już w kolejnym obowiązku.

Warto na chwilę wyjść z roli rodzica-eksperta i usiąść obok dziecka jak partner. Bez ocen, bez strofowania. Uważnie. Jednocześnie trzeba uważać, by nie obciążać dzieci swoimi problemami. One mają wystarczająco dużo własnych.

Rozmowa rodzi się powoli

Nie ma magicznego pytania, po którym dziecko nagle opowie wszystko. Zaufanie buduje się małymi krokami. Czasem warto zacząć od opowiedzenia o sobie. Co nam sprawiło dziś przyjemność, co było trudne. Często dopiero wtedy dziecko odpowiada: „a u mnie…”.

Dobrze sprawdzają się rozmowy „przy okazji”. W samochodzie, podczas gotowania, wieszania prania. Bez sadzania naprzeciwko stołu i zapowiedzi poważnej rozmowy. Naturalnie, między jednym ruchem a drugim.

Wyłącz telefon. Choć na chwilę

Jedna z najprostszych, a zarazem najtrudniejszych rad brzmi: wyłącz telefon. Kilkanaście minut wspólnej jazdy samochodem może stać się przestrzenią na rozmowę, jeśli naprawdę jesteśmy obecni. Efekty bywają zaskakujące.

Relacje z dziećmi nie budują się same. Trzeba o nie zadbać, nauczyć się nowego języka i znaleźć czas na uważność. Bo dzieci nie potrzebują idealnych rodziców. Potrzebują takich, którzy naprawdę słuchają.
I najlepiej zacząć dziś.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję

Przeczytaj źródło