Data utworzenia: 15 stycznia 2026, 7:41.
Gigantyczny pożar w Zagórzu na Podkarpaciu. W nocy zauważono ogień w hali, gdzie produkowane są meble. Na miejsce skierowano 18 zastępów straży pożarnej. — Na miejsce zostanie wysłany ciężki sprzęt, aby dotrzeć do zarzewia ognia — informuje "Fakt" st. kpt. Paweł Giba, oficer prasowy PSP w Sanoku.
Straż pożarna zgłoszenie o pożarze otrzymała około godz. 4.10. Wynikało z niego, że zapalił się dach hali produkującej meble. Zgłaszającym był pracownik sąsiedniej firmy, który przekazał służbom informacje o "widzianym z daleka ogniu".
Na miejscu pierwsze oddziały okolicznych OSP i jednostek z Sanoka były już dziesięć minut później. Od tej pory z pożarem walczy łącznie 61 strażaków. Wiele wskazuje na to, że zostaną tam jeszcze przez wiele następnych godzin.
Kiedy przybyliśmy na miejsce, pożar objął już całą halę. Mowa o budynku o wymiarach 50 na 30 m oraz wysokości ośmiu metrów. Zaczęliśmy od razu podawać prądy gaśnicze, a w międzyczasie zbudowaliśmy także system dostarczania wody
— informuje "Fakt" st. kpt. Paweł Giba, oficer prasowy PSP w Sanoku.
Jak dodaje, do hali nie wprowadzono ekip ratowników, ponieważ podczas gaszenia dach hali uległ zawaleniu. Wygląda na to, że nikt nie został poszkodowany, ponieważ firma była zamknięta w nocy.
Utrudnieniem dla nas jest to, że na ścianach bocznych i dachu znajdują się panele fotowoltaiczne. Gdy tylko zacznie mocniej świecić, uruchomią się, a my nie mamy możliwości odłączenia poszczególnych kabli. Konieczne będzie wykorzystanie ciężkiego sprzętu, zwłaszcza że chcemy dostać się do zarzewia pożaru
— przekazuje oficer prasowy straży.
Źródło ognia znajduje się pod zawalonym dachem. To niestety wydłuży akcję gaśniczą. Służby spodziewają się, że potrwa ona jeszcze kilka godzin.
Brutalny atak na lekarkę w Częstochowie. "Leżała pod kaloryferem cała we krwi"
Były szef rosyjskiego giganta zginął na Cyprze. To nie pierwszy taki przypadek

8 godziny temu
8







English (US) ·
Polish (PL) ·