Polacy polubili "inwestowanie na automacie". To może być rok ETF-ów

19 godziny temu 5

Według wciąż funkcjonującego stereotypu, inwestor indywidualny to osoba, która inwestuje w sposób aktywny. Na ten styl inwestowania składa się m.in. podejmowanie wielu decyzji o kupnie i sprzedaży instrumentów finansowych, dokonywanie dogłębnych analiz, dobieranie i realizowanie złożonych strategii, śledzenie notowań giełdowych oraz wiadomości z gospodarki itp. Takie osoby są oczywiście wśród inwestorów. Do tego grona możemy jednak zaliczyć także osoby, które inwestują pasywnie i nie zajmuje im to długich godzin. Ich liczba z roku na rok rośnie, również w Polsce.

Czy mamy bańkę na złocie? Analityk mówi kiedy kupować surowiec

Inwestowanie na autopilocie

Inwestowanie pasywne to sposób inwestowania mający na celu osiąganie zadowalających zysków przy jednoczesnym minimalizowaniu aktywności inwestora. Inwestorzy pasywni z góry zakładają, że nie będą się ścigać o jak najwyższy zysk. Zamiast tego, godzą się na takie stopy zwrotu, jakie oferuje rynek – najczęściej definiowany jako szeroki indeks giełdowy, oparty np. na akcjach setek spółek giełdowych.

Inwestowanie pasywne często związane jest z długim horyzontem inwestycyjnym, liczonym nawet w dekadach (np. inwestowanie na emeryturę). Regularne pobijanie giełdowych indeksów przez wiele lat jest trudne i nie wszystkim inwestorom się udaje. Nawet profesjonalni zarządzający funduszami miewają z tym problem, co potwierdzają często cytowane badania S&P Global.

Według stanu na 30.06.2025 r., wśród amerykańskich funduszy skupiających się na inwestowaniu w akcje dużych spółek tylko 27,39 proc. osiągnęło stopę zwrotu wyższą od amerykańskiego indeksu S&P 500, w którym znajdziemy niemal wszystkich gigantów, znanych nie tylko inwestorom, ale i konsumentom (Apple, Microsoft, Amazon, Tesla, Nvidia itp.). Gdy przesuniemy zakres porównania na 5 ostatnich lat, lepiej od indeksu wypada 13,09 proc. funduszy, a w przypadku 15 lat odsetek ten spada do 11,71 proc.

Chcąc naśladować indeks giełdowy, inwestor może skorzystać z funduszy, których polityka inwestycyjna zakłada odzwierciedlanie danego indeksu. Do wyboru są tradycyjne fundusze inwestycyjne (tzw. fundusze indeksowe) oraz notowane na giełdzie fundusze ETF (ang. Exchange Traded Fund).

Globalne inwestowanie na polską emeryturę

Rozwój "inwestycyjnej pasywnej rewolucji" w Polsce związany jest mocniej z ETF-ami, które coraz częściej trafiają do portfeli inwestorów. Świadczą o tym choćby wyniki Ogólnopolskiego Badania Inwestorów (OBI), przeprowadzanego rokrocznie przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. O ile jeszcze w poprzedniej dekadzie ETF-y stanowiły raczej ciekawostkę, o tyle obecnie pojawiają się w portfelach 2/3 uczestników badania, wyrastając na główną kategorię aktywów (obok akcji z GPW, 78 proc. w 2025 r.)

W tym kontekście warto wspomnieć, że większą popularnością od ETF-ów notowany na GPW (32 proc. w badaniu OBI z 2025 r.), cieszą się ETF-y z giełd zagranicznych (58 proc.). Oba zbiory znacznie się od siebie różnią – na warszawskiej giełdzie dostępnych jest kilkanaście ETF-ów (prawie wszystkie dostarczane przez Beta ETF), podczas gdy polskie biura maklerskie oferują dostęp do tysięcy produktów notowanych na głównych europejskich giełdach. Bezpośrednie inwestowanie w ETF-y notowane w USA jest mocno utrudnione ze względu na unijne regulacje, jednak z powodzeniem można znaleźć europejskie odpowiedniki niemal wszystkich istotnych ETF-ów.

Wyjątkowo mocną pozycję zagraniczne ETF-y mają na rachunkach IKE/IKZE – oczywiście w biurach maklerskich, które dostęp do zagranicy oferują, co wciąż nie jest regułą. Po ETF-y chętnie sięgają osoby, które dopiero zaczynają długoterminowe inwestowanie – ostatnie dane opublikowane przez BM mBanku na platformie X wskazują, że na rachunkach nowych klientów zdecydowanie dominują ETF-y, zajmując 18 z 20 pozycji na liście najchętniej wybieranych aktywów. Wśród liderów znalazły się szerokie ETF-y, w wariantach obejmujących spółki z rynków rozwiniętych (USA, Japonia, Europa Zachodnia itp.), wschodzących (Chiny, Indie, Brazylia, Polska) czy wręcz na akcje z całego świata (tzw. All-World), umożliwiające równoczesne inwestowanie w akcje tysięcy spółek. Dywersyfikacja portfela, w tym dywersyfikacja geograficzna, możliwa do osiągnięcia za pomocą jednego instrumentu – oto jedna z głównych zalet ETF-ów.

2026 rokiem ETF-ów? To możliwe

Oczywiście nikt nie wie, czy i o ile wzrosną poszczególne światowe i polskie indeksy. Szereg innych czynników przemawia natomiast za tym, aby uznać, że pasywna rewolucja w inwestowaniu może się w Polsce nadal rozwijać.

Jak co roku, również w 2026 r. wzrosną limity wpłat na rachunki IKE, IKZE i OIPE, które pozwalają na długoterminowe inwestowanie bez podatku Belki i często wybierane są przez pasywnych inwestorów. Łączna dozwolona kwota wpłat na trzy rachunki sięgnąć może blisko 70 tys. zł.

W drugiej połowie 2026 r. ruszyć mają Osobiste Konta Inwestycyjne, na których również będzie można inwestować bez podatku Belki, także poprzez kupowanie ETF-ów. Na początku grudnia rząd przedstawił projekt ustawy w tej sprawie, pierwsza połowa nowego roku upłynie na dalszych pracach legislacyjnych.

Nadchodzący rok ma przynieść także kolejne debiuty ETF-ów na GPW. Rozwój tego segmentu rynku to jeden z priorytetów obecnego zarządu Giełdy.

– Wśród inwestorów coraz więcej jest młodych ludzi. Oni przychodzą na rynek kapitałowy i inwestują głównie w ETF-y. Dlatego poszerzamy paletę ETF-ów, w tym roku dodaliśmy kilka, m.in. ETF dywidendowy czy ETF na spółki z sektora obronności. ETF-y będą jednym z strategicznych celów rozwoju na przyszły rok. Spodziewamy się nowych ETF-ów tematycznych rozwijanych przez obecnych dostawców, ale też nowych emitentów. Mam nadzieję, że w najbliższych miesiącach będziemy mieli nowe ETF-y, w tym takie, gdzie emitentami będą duże polskie instytucje finansowe – powiedział prezes GPW Tomasz Bardziłowski w wywiadzie dla PAP.

Pasywna rewolucja korzysta z hossy

"Nie szukaj igły w stogu siana – kup cały stóg siana" – mawiał John Bogle, legendarny amerykański inwestor i jeden z pionierów "pasywnej rewolucji" za oceanem, który swój pierwszy fundusz indeksowy dla inwestorów indywidualnych uruchomił jeszcze w latach 70. Ta prosta maksyma do dziś trafia do wielu ludzi, w tym do początkujących, którzy nie mają jeszcze dostatecznej wiedzy potrzebnej do samodzielnego dobierania aktywów do portfela oraz do zabieganych, którzy nie mają czasu na zdobycie tej wiedzy. To się zapewne nie zmieni – samodzielna selekcja akcji nie stanie się masowym zajęciem.

Zmienić może się natomiast rynkowe otoczenie. Pasywna rewolucja przypadła nie tylko na czas upowszechnienia się inwestowania za sprawą internetowych platform i istotnego obniżenia kosztów dla inwestorów indywidualnych. Na giełdach w USA od marca 2009 r. trwa wielka hossa, przerywana wprawdzie ostrymi, ale z perspektywy czasu chwilowymi tąpnięciami. W takich warunkach inwestorom łatwo realizować pasywną strategię "po prostu kupuj". Hossa w Polsce ma dopiero 3 lata, ale również na czas jej trwania przypada okres coraz większego napływu aktywów do ETF-ów. Co stanie się jednak, gdy rynki przez dłuższy czas (liczony w kwartałach) będą spadać lub poruszać się w trendzie bocznym? Czy wszyscy dzisiejsi pasywni inwestorzy nadal będą trwać przy swojej strategii? To zweryfikować może tylko rzeczywistość.

Na szczęście inwestowanie nie wymaga dogmatycznego podejścia – już teraz wielu inwestorów łączy ogień z wodą, stosując strategię Core-Satellite. Opiera się ona o podział portfela na dwie części: "rdzeń", w ramach którego inwestują pasywnie i długoterminowo oraz "satelity", będące aktywnie zarządzanymi inwestycjami o krótszym horyzoncie.

Michał Żuławiński, Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych

Przeczytaj źródło