Pokój narodzin zamiast porodówki. Rozporządzenie na finiszu, sprawdzamy, które uwagi uwzględniono

7 godziny temu 4
  • Ministerstwo Zdrowia do końca tygodnia pokaże finalną wersję rozporządzenia wprowadzającego całodobowe dyżury położnych w miejsce likwidowanych porodówek, oddalonych co najmniej o 25 km od najbliższych oddziałów położniczych
  • Uwzględni w nim tylko kilka ze 128 uwag zgłoszonych w konsultacjach
  • Izby porodowe będą nieco lepiej wyposażone niż przewidywał projekt, ale zabraknie w nich m.in. sprzętu do niefarmakologicznego łagodzenia bólu
  • Będzie za to wskazane - jak zdradza prof. Ewa Wender-Ożegowska - że "mogą zamykać się te oddziały, które zapewnią bezpieczny transport dla pacjentki". Dodatkowych środków na to MZ jednak nie zakłada
  • Sprawdziliśmy, które propozycje zmian zgodził się wprowadzić do projektu, jakich nie uwzględnił i jak będzie finansować nowe świadczenie

Z roku na rok mniej porodów. W miejsce zamykanych porodówek - sale narodzin

W minionym roku szpitale zamknęły 26 oddziałów położniczych, a tylko w tym roku dwa kolejne na Podkarpaciu. Od lutego zawieszona będzie także porodówka w Wadowicach. Winną jest demografia, a uściślając: malejąca z roku na rok liczba porodów. Narodowy Fundusz Zdrowia płaci placówkom za konkretny poród i hospitalizację noworodka, a te utrzymują w gotowości zespoły specjalistów, co generuje straty, które lecznicom coraz trudniej pokryć. 

Co do zasady jednak - jak deklaruje resort zdrowia - Polki mają rodzić na oddziałach położniczych, a jedynie incydentalnie w pokojach narodzin, których tworzenie w szpitalach z izbą przyjęć lub SOR-em przewiduje rozporządzenie MZ (wciąż jeszcze nieopublikowane). 

Ma być ono odpowiedzią na problemy wynikające z zamykania porodówek. Opracowany w minionym roku projekt rozporządzenia wprowadzi do szpitali nowe świadczenie, zapewniające całodobową opiekę położnej dla wykluczonych komunikacyjnie ciężarnych, w powiatach, gdzie zamknięto oddziały położnicze, a do najbliższej porodówki jest co najmniej 25 kilometrów. Warunkiem jest posiadanie w strukturze szpitalnego oddziału ratunkowego (SOR) lub izby przyjęć oraz zabezpieczenie całodobowego dostępu do odpowiednio wyposażonego środka transportu na wypadek konieczności przewiezienia rodzącej do oddziału położniczego.

Planowane rozwiązania budzą wiele kontrowersji, dlatego podczas specjalnie zwołanej konferencji resort przedstawił założenia tego rozwiązania, aby rozwiać szeroko komentowane wątpliwości. Przytłaczającą większość uwag do projektu, zgłoszonych w konsultacjach, jednak odrzucił - wynika z raportu opublikowanego przez Rządowe Centrum Legislacji.

Będą mogły zamykać się tylko te oddziały, które zapewnią bezpieczny transport pacjentkom

Chodzi o to, jak przekonywali podczas środowej konferencji przedstawiciele Ministerstwa Zdrowia i konsultanci krajowi w dziedzinie położnictwa i perinatologii, aby uporządkować kwestię zamykania oddziałów porodowych.

- Zależy nam, żeby władze danego regionu porozumiewały się z konsultantem wojewódzkim i nie dochodziło do zamykania oddziałów tam, gdzie spowoduje to, że dojazd pacjentki do najbliższej porodówki byłby zbyt długi - mówiła prof. Ewa Wender-Ożegowska, konsultantka krajowa w dziedzinie położnictwa i ginekologii. 

Stąd w rozporządzeniu, nad którego ostateczną wersją resort jeszcze pracuje, będzie - jak zdradziła ekspertka - wyraźnie wskazane, że mogą zamykać się tylko takie oddziały, które zapewnią bezpieczny transport dla pacjentki. 

Jak jednak przekonywali eksperci, na porodówce z niewielką liczba porodów rocznie, rodząca także nie jest bezpieczna. - Nie można zapewnić odpowiedniego bezpieczeństwa w okresie okołoporodowym w miejscu, gdzie poród jest wydarzeniem incydentalnym. A są w Polsce oddziały, w których odbywa się mniej niż 300 porodów rocznie - wskazywał prof. Mirosław Wielgoś, krajowy konsultant w dziedzinie perinatologii. 

Placówki, które zdecydują się na nowe świadczenie, będą musiały zapewnić na terenie szpitala tzw. pokój narodzin, wyposażony tak samo jak sala porodowa.

- Nie będą to jednak miejsca, w których mają odbywać się planowe porody fizjologiczne, a miejsca, gdzie w sytuacjach nagłych kobieta będzie mogła bezpiecznie urodzić. Tak gwałtownie przebiegających porodów fizjologicznych jest kilka rocznie - zapewniał na wczorajszej konferencji wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, przypominając, że w rozporządzeniu nie ma mowy o przyjmowaniu porodów na szpitalnych oddziałach ratunkowych.

Łóżko zamiast fotela, obowiązkowe zestawy porodowe. MZ uwzględni kilka z 128 uwag

Projekt rozporządzenia jest od zeszłego roku szeroko komentowany, w trakcie zakończonych konsultacji wniesionych zostało do niego ponad 120 uwag. W debacie publicznej pojawiały się zarzuty, że Polki, których nie będzie czasu przewieźć na porodówkę, będą rodziły na oddziałach ratunkowych.

Z opublikowanego raportu z konsultacji wynika, że w docelowej wersji projektu, którą poznać mamy do końca tygodnia, resort uwzględni tylko kilka uwag. Przy czym do ok. 30 proc. opinii nie zdążył się ustosunkować, tłumacząc, że wpłynęły po terminie zgłaszania uwag. 

W poprawianym projekcie ma zostać dodany zapis o zagwarantowaniu intymności ciężarnej w czasie badania i oczekiwania na transport, a także zapewnieniu łóżka porodowego, o który wnioskowała Fundacja Matecznik.

Resort zgodził się też uwzględnić konieczność wyposażenia powstających izb porodowych (pokoi) w zestawy porodowe, ale odrzucił zapis o obowiązku zaopatrzenia je w aparaty USG, argumentując, że badanie ultrasonograficzne wykonane przez położną nie jest świadczeniem gwarantowanym.

Za zbędną regulację uznał także propozycję wpisania do rozporządzenia obowiązku zapewnienia sprzętu do niefarmakologicznego łagodzenia bólu, choć zgodnie ze standardem organizacyjnym opieki okołoporodowej rodząca ma prawo do łagodzenia bólu porodowego i korzystania z pomocnych sprzętów.

Nie uznał także zapisu zaproponowanego przez położne z SP ZOZ-u w Lesku, gdzie planowane jest utworzenie izby porodowej, zobowiązującego szpital do zapewnienia całodobowej dostępności dla kobiet rodzących i noworodków lekarza ginekologa położnika oraz pediatry lub neonatologa czy wskazania, kto odpowiadał będzie za opiekę nad noworodkiem w stanie ciężkim do czasu przyjazdu karetki typu „N”. 

Wątpliwości co do obecności jednej położnej na dyżurze zgłosiło też Polskie Towarzystwo Położnych wskazujące, że w przypadku porodu powikłanego (wskutek np. wypadnięcia pępowiny, krwotoku) czy potrzeby udzielenia zaawansowanej pomocy noworodkowi, dwóch ratowników nie zapewni specjalistycznego wsparcia.  

MZ podniosło, że przewiduje procedurę postępowania w takiej właśnie sytuacji (gdy w szpitalu jest tylko izba porodowa - przyp. red.), mającą zapewnić opiekę nad noworodkiem i przekazanie do placówki, która może udzielić świadczeń opieki zdrowotnej we właściwym zakresie.

Prof. Wender-Ożegowska, która była zaangażowana w opracowanie projektu rozporządzenia, wskazywała, że jeśli kobieta w ciąży fizjologicznej, nie będzie mogła dojechać do oddziału położniczego, a dotrze do szpitala z pokojem narodzin i będzie miała objawy rozpoczynającego się porodu, to położna ją zbada i oceni, czy zdąży ona dojechać do pobliskiego szpitala własnym transportem.

- Jeśli nie, to albo sama odbierze poród, albo będzie na miejscu dostępna karetka, która zawiezie kobietę do pobliskiego szpitala - tłumaczyła, wskazując, że ciąże powikłane czy porody przedwczesne na oddziałach o pierwszym stopniu referencji z założenia nie były odbierane. 

Co z pieniędzmi? Kto zdecyduje się na nowe świadczenie, zachowa kontrakt 

Pozostaje jeszcze kwestia finansowania nowego świadczenia, o którą dopytywano w trakcie konsultacji. O wskazanie źródła finansowania zarówno samego świadczenia, jak i zakupu oraz wyposażenia karetek do przewozu rodzącej lub noworodka czy specjalistycznego sprzętu (tam, gdzie porodówki zamknięto już wcześniej, a odległość do najbliższego oddziału położniczego przekracza 25 km) dopominały się dyrekcje szpitali w Lesku i w Bytowie czy Wielkopolski Związek Zakładów Opieki Zdrowotnej. 

Wiceminister Maciejewski rozwiał jednak na to nadzieje, tłumacząc, że przekształcenie oddziałów w sale porodowe placówki sfinansują z kontraktów na świadczenia położniczo-ginekologiczne. Rozporządzenie nie przewiduje także finansowania dla porodówek w regionach o trudnej dostępności.

- Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji  dokładnie przeanalizowała świadczenie, stąd wiemy, że zaproponowany projekt jest możliwy do refundacji przez NFZ, a jest zdecydowanie mniej kosztowny niż utrzymywanie pełnego oddziału położniczego i porodowego - dodała prof. Wender-Ożegowska. 

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

Dowiedz się więcej na temat:

Przeczytaj źródło