Piwo, wino i wódka tylko "spod lady"? Petycja do MZ ws. bezwitrynowej sprzedaży alkoholu

1 tydzień temu 14
  • Petycja POPiHN powstała w odpowiedzi na debatę wokół zaostrzenia polityki alkoholowej
  • Zdaniem jej autorów wprowadzenie sprzedaży bezwitrynowej alkoholu jest rozwiązaniem „proporcjonalnym i horyzontalnym”
  • Petytorzy powołują się na zagraniczne dane, które mają dowodzić, że sprzedaż bezwitrynowa może realnie ograniczyć zakupy impulsywne oraz zmniejszyć społeczne koszty nadmiernego spożycia alkoholu
  • POPiHN zrzesza przedsiębiorców z branży paliwowej, a więc tych, którzy najmocniej odczuliby finansowe konsekwencje zakazu sprzedaży alkoholu na stacjach benzynowych

Zmiana standardu sprzedaży alkoholu zamiast ograniczeń

Petycja POPiHN jest odpowiedzią na toczącą się debatę wokół dalszego zaostrzania polityki alkoholowej w Polsce, w tym postulaty wprowadzania selektywnych zakazów sprzedaży alkoholu w wybranych kanałach dystrybucji. POPiHN przekonuje, że takie działania, choć nośne medialnie, nie prowadzą do trwałego ograniczenia konsumpcji, a jedynie przesuwają sprzedaż do innych punktów handlowych.

W dokumencie skierowanym do Ministerstwa Zdrowia organizacja postuluje inne podejście: zmianę standardu sprzedaży, która oddziałuje bezpośrednio na moment podejmowania decyzji zakupowej. Sprzedaż bezwitrynowa nie polega na ograniczeniu liczby punktów sprzedaży, zakazach czy zmianie cen, lecz na wyeliminowaniu alkoholu z bezpośredniego pola widzenia konsumenta w sklepach.

Sprzedaż alkoholu bezwitrynowa to sposób sprzedaży, w którym alkohol nie jest eksponowany w witrynie sklepu ani w przestrzeni widocznej z zewnątrz, a często także nie jest widoczny dla klientów przed wejściem do lokalu.

Co to znaczy w praktyce? Najczęściej wygląda to tak:

  • alkohol nie stoi na półkach przy oknie ani przy wejściu,
  • brak plakatów, butelek, lodówek z piwem czy reklam alkoholu widocznych z ulicy,
  • asortyment alkoholowy znajduje się za ladą, w zamkniętych szafkach, w osobnym pomieszczeniu albo w strefie niewidocznej z zewnątrz,
  • klient musi zapytać sprzedawcę, aby dowiedzieć się, czy alkohol jest w ofercie,
  • często nie ma cenówek ani list alkoholi dostępnych publicznie.

- Zdrowie publiczne powinno być celem nadrzędnym, ale nie osiągniemy go poprzez rozwiązania pozorne. Potrzebujemy narzędzi, które realnie wpływają na zachowania, a nie tylko zmieniają miejsce zakupu - podkreśla Leszek Wiwała, prezes i dyrektor generalny Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Dlaczego ekspozycja alkoholu ma znaczenie dla zdrowia publicznego

Autorzy petycji odwołują się do badań behawioralnych i analiz rynku detalicznego, które wskazują, że widoczność produktu w przestrzeni sprzedaży jest jednym z kluczowych czynników generujących zakupy impulsywne. Alkohol, jako substancja psychoaktywna, reaguje na ten mechanizm szczególnie silnie.

Z danych przywołanych w petycji wynika, że w warunkach intensywnej ekspozycji wizualnej sprzedaż alkoholu może rosnąć niezależnie od ceny i promocji. Przykładowo, analizy z rynku brytyjskiego wskazują, że przeniesienie alkoholu do stref o wysokiej widoczności w sklepach wiązało się ze wzrostem sprzedaży:

  • piwa o ok. 23%,
  • wina o 34%,
  • a mocnych alkoholi nawet o 46%.

Zdaniem POPiHN oznacza to, że decyzja o zakupie alkoholu bardzo często nie jest zaplanowana, lecz uruchamiana impulsem - bodźcem wizualnym obecnym w codziennych zakupach.

- Nie ma znaczenia, czy mówimy o piwie, winie czy wódce. Z punktu widzenia zdrowia publicznego liczy się impuls. Ograniczenie ekspozycji oznacza ograniczenie decyzji podejmowanych pod wpływem chwili - przekonuje Leszek Wiwała.

Dzieci i młodzież: niewidoczny, ale trwały wpływ

Istotną część argumentacji stanowi wątek ochrony dzieci i młodzieży. Petycja wskazuje, że ekspozycja alkoholu w sklepach jest dziś elementem codziennego krajobrazu zakupowego, z którym stykają się także nieletni, często bez żadnej kontroli czy intencjonalnej zgody opiekunów.

Przywołane w dokumencie badania z Nowej Zelandii, prowadzone z wykorzystaniem kamer noszonych przez dzieci, pokazują, że alkohol był widoczny podczas zdecydowanej większości wizyt w sklepach, a w wielu placówkach pojawiał się konsekwentnie przy każdej wizycie. Zdaniem ekspertów taki kontakt sprzyja normalizacji alkoholu jako „zwykłego” produktu codziennego użytku oraz utrwalaniu skojarzeń marketingowych od najmłodszych lat.

POPiHN podkreśla, że sprzedaż bezwitrynowa nie zastępuje edukacji ani egzekwowania zakazu sprzedaży alkoholu nieletnim, ale zmniejsza presję środowiskową, na którą dzieci nie mają wpływu.

- Jeśli dziecko wchodzi do sklepu i nie widzi półek pełnych alkoholu, to już jest realna zmiana. To nie zakaz, to element ochrony środowiska, w którym dorastają - mówi Wiwała.

Doświadczenia międzynarodowe: mniej bodźców, mniej impulsów

W petycji wskazano również na przykłady państw, które zdecydowały się na regulacje dotyczące ekspozycji alkoholu zamiast selektywnych zakazów sprzedaży. Szczególne miejsce zajmuje Estonia, gdzie w 2019 roku wprowadzono częściowe ograniczenia widoczności alkoholu w sklepach wielkopowierzchniowych. Po wdrożeniu przepisów odnotowano m.in. spadek liczby klientów deklarujących zakupy impulsywne, zmniejszenie zauważalności alkoholu w przestrzeni sklepowej oraz znaczące ograniczenie czasu, jaki konsumenci poświęcali na oglądanie półek z alkoholem. Co istotne, zmiany te nastąpiły bez wprowadzania zakazu sprzedaży i bez gwałtownych reakcji rynku.

W petycji przywołano również analizę skutków nocnych ograniczeń sprzedaży alkoholu w niemieckiej Badenii-Wirtembergii. Choć zaobserwowano tam spadek hospitalizacji związanych z zatruciami alkoholowymi wśród młodych dorosłych, nie wykazano jednoznacznego wpływu na bezpieczeństwo drogowe, co zdaniem autorów dokumentu potwierdza tezę, że selektywne ograniczenia nie zawsze przekładają się na realizację deklarowanych celów.

Horyzontalnie, a nie selektywnie

Jednym z kluczowych postulatów POPiHN jest równe traktowanie całego rynku detalicznego. Organizacja zwraca uwagę, że w Polsce dominującymi miejscami zakupu alkoholu są dyskonty, supermarkety i sklepy osiedlowe, natomiast stacje paliw odpowiadają - w ocenie branży paliwowej - za marginalną część sprzedaży. Wprowadzanie zakazów wobec jednego kanału dystrybucji, przy niezmienionej dostępności w pozostałych, ma prowadzić do przesunięcia sprzedaży, a nie do jej ograniczenia. Zdaniem autorów petycji tylko rozwiązania obejmujące wszystkie formaty handlu mogą mieć realny wpływ na zachowania konsumenckie.

- Jeżeli zabierzemy sprzedaż alkoholu jednemu segmentowi rynku, a pozostałe pozostawimy bez zmian, to ktoś inny na tym zyska, a zdrowie publiczne nic nie zyska - podkreśla Wiwała.

Czym jest sprzedaż bezwitrynowa - i czym nie jest

POPiHN konsekwentnie zaznacza, że sprzedaż bezwitrynowa nie jest projektem technologicznym ani instrukcją architektoniczną dla sklepów. Kluczowym założeniem jest efekt społeczny: alkohol ma przestać być elementem stałej, atrakcyjnej wizualnie ekspozycji. To handel, w zależności od formatu placówki, ma dobrać rozwiązania organizacyjne, które spełnią wymóg niewidoczności, przy zachowaniu standardów bezpieczeństwa i obsługi klienta. Petycja nie narzuca technicznych detali, wskazując, że ich sztywne definiowanie mogłoby prowadzić do sporów interpretacyjnych zamiast realizacji celu zdrowotnego.

Pomysł ten już popiera szereg organizacji, m.in.: Polska Izba Paliw Płynnych, Federacja Konsumentów, Stowarzyszenie Manko (Głos Seniora, Ogólnopolska Karta Seniora). I wciąż dołączają kolejne.

W petycji POPiHN deklaruje gotowość do dalszych rozmów z Ministerstwem Zdrowia oraz do udziału w pilotażach, które pozwoliłyby przetestować standard sprzedaży bezwitrynowej w praktyce. Zdaniem organizacji stopniowe wdrażanie i ewaluacja efektów są lepszą drogą niż szybkie i selektywne zakazy.

- Mówimy o narzędziu, które można wdrażać rozsądnie, z okresem dostosowawczym i mierzeniem efektów. To nie rewolucja, tylko krok w stronę bardziej świadomej polityki alkoholowej - podsumowuje Leszek Wiwała.

Dowiedz się więcej na temat:

Przeczytaj źródło