Dla nas prawdziwa fighterka, najlepsza bokserka na świecie, sportowiec-tytan. Dla siebie po prostu Iwona Guzowska. Nie chce określać się tytułami, nie czuje, że jest jej to do czegokolwiek potrzebne. O tym, dlaczego jest jej lżej, odkąd w taki sposób patrzy na świat, opowiada Wiktorowi Krajewskiemu.
Iwona Guzowska o sobie dzisiaj. Nie potrzebuje tytułu Mistrzyni Świata
Podczas rozmowy wideo z VIVA.pl Iwona Guzowska zaskoczyła nas jednym wyznaniem. Wyznaniem, które dla wielu mogłoby mieć wydźwięk pejoratywny, podczas gdy dla niej jest powodem do dumy. „Jestem nikim. To znaczy wszystko, że już nie muszę określać siebie poprzez pryzmat tytułów, swoich zajęć zawodowych, swoich ról życiowych, po prostu jestem. I to jest najważniejsze. Więc bycie nikim to jest tak naprawdę pierwszy krok do zrozumienia tego, czym jest wolność życia”, opowiada przed kamerami Iwona Guzowska.
POSŁUCHAJ TEŻ: 22 lata temu mógł stracić życie, wydarzył się cud. Leszek Miller wrócił wspomnieniami do wypadku helikoptera. Mówi o opiece św. Barbary

PHOTO: AGENCJA SE/EAST NEWS
NAGRANIE PROGRAMU POLSATU "BEZ SCIAGI", IWONA GUZOWSKA, 08/11/2004
POLSAT CHARITY SHOW 'BEZ SCIAGI' PHOTO: AGENCJA SE/EAST NEWS
I tłumaczy dalej, dlaczego opowiada o sobie w ten sposób z dużym zadowoleniem. „Wszystko zależy od perspektywy i od tego, jak postrzegamy różne rzeczy. Natomiast chcę zwrócić uwagę na fundament tego bycia nikim. […] Wymiarem dramatu jest to, jeśli sami siebie nie zauważamy, jeśli uważamy siebie za kogoś bezwartościowego. A w moim przekonaniu, wtedy kiedy mówię jestem nikim, nie uważam siebie za bezwartościowe stworzenie, tylko czuję, że jestem największym darem w swoim życiu. I to jest ta gigantyczna zmiana. A skąd ona się wzięła? No stąd właśnie, że bez względu na to, ile tytułów zdobyłam, w środku i tak czułam pustkę. […] No więc rzeczywiście odpinanie od siebie tych wszystkich etykietek, określeń, w cudzysłowie wartości, przez które pokazujemy się światu, bądź świat nam pokazuje, że jesteśmy kimś, to nam daje wolność, to nam daje spokój. Ale czy moje życie było lepsze wtedy, kiedy byłam mistrzynią świata? Nie było”, słyszymy. „Ja wtedy czułam ogromną pustkę. I to, kim wtedy się czułam, zupełnie nijak się ma do tego, jak ja się czuję dzisiaj ze sobą, dzisiaj. Chociaż już dawno nie jestem mistrzynią świata”, dodaje.
Wiktor Słojkowski zapytał też, co w takim razie czuła sportsmenka, gdy ogłaszano ją najlepszą na świecie? „No co ja czułam? Po prostu satysfakcję i ulgę, że mam już tą ciężką, katorżniczą pracę na jakiś czas za sobą, że dobrze wykonałam swoją robotę i wreszcie będę mogła odpocząć, wreszcie będę mogła jechać do mojego synka, przytulić go, móc się z nim bawić, gotować, wieść takie normalne, proste życie”, mówi VIVIE.pl. I podkreśla, że do dziś prawdziwe szczęście dają jej małe, prywatne rzeczy, a nie duże osiągnięcia publiczne.
Całej rozmowie możesz przysłuchać się na naszym YouTubie.
Chcesz zobaczyć tę treść?
Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Iwona Guzowska, Viva! 16/2025 Fot. Dawid Grzelak/materiały prasowe

2 tygodni temu
21






English (US) ·
Polish (PL) ·