Nowa plaga kradzieży dotarła do Polski. Pilny apel o zmianę prawa

2 dni temu 9

Polska infrastruktura elektromobilna mierzy się z nowym, brutalnym wyzwaniem. Publiczne stacje ładowania, zamiast służyć kierowcom, coraz częściej stają się celem przestępców, którzy bez skrupułów odcinają przewody zasilające. To zjawisko nie tylko paraliżuje podróże właścicieli elektryków, ale generuje gigantyczne straty finansowe i uderza w zaufanie do nowoczesnego transportu.

Skala kradzieży kabli z publicznych ładowarek

Do Polski dotarła nowa plaga kradzieży kabli z ładowarek pojazdów elektrycznych i hybryd plug-in, która w ekspresowym tempie nabiera na sile.

Incydenty odnotowano już niemal w każdym województwie, a szczególnym celem stały się stacje przy sklepach Biedronka na Śląsku oraz ładowarki we Wrocławiu, gdzie przewody skradziono aż z 10 na 11 sprawdzonych punktów.

Proceder ten uniemożliwia korzystanie z aut, wywołuje opóźnienia w dostawach i generuje dla operatorów ogromne koszty, które w skali kraju liczone są już w milionach złotych.

Motywacje sprawców: zysk czy sabotaż?

Motywacje stojące za tymi kradzieżami są złożone i wykraczają poza zwykłą chęć szybkiego wzbogacenia się.

Sprawcy często liczą na zysk ze sprzedaży miedzi, jednak eksperci wskazują, że drugim silnym motywem jest celowy sabotaż oraz ideologiczna niechęć do samochodów elektrycznych.

Wandale uderzają w użyteczność elektromobilności, a operatorzy tacy jak Ionity czy EWE Go alarmują, że każda awaria niszczy zaufanie klientów i generuje straty idące w miliony euro.

Finansowe i prawne konsekwencje procederu

Złodzieje niszczą mienie sfinansowane często z podatków obywateli i dotacji publicznych, uderzając w kluczową infrastrukturę transportową kraju.

Naprawa jednej stacji to koszt od 15 000 do 21 000 zł, co jest kwotą drastycznie wysoką w porównaniu do niewielkiego zysku sprawcy ze sprzedaży złomu.

Za kradzież i niszczenie mienia grozi do 5 lat więzienia, a czyny te mogą być uznane za występki chuligańskie, podobnie jak paserstwo miedzi na skupach złomu.

Działania zaradcze i postulaty zmian

Branża podejmuje walkę ze złodziejami, apelując do władz i policji o skuteczniejsze ściganie winnych oraz zaostrzenie obowiązujących przepisów.

Operatorzy montują monitoring, dodatkowe oświetlenie oraz kable w pancernych otulinach, a skupy złomu muszą teraz rygorystycznie archiwizować formularze przyjęcia towaru.

Pojawiają się postulaty, by kradzież kabli uznać za atak na bezpieczeństwo energetyczne państwa, co pozwoliłoby karać sprawców znacznie surowiej niż dotychczas.

Przeczytaj źródło