Złote Globy to nie tylko prestiżowe statuetki i wielkie nazwiska, ale też momenty, które potrafią zaskoczyć nawet najbardziej doświadczonych bywalców Hollywood. Podczas ostatniej gali jedno z przemówień skradło serca widzów na całym świecie - a wszystko za sprawą nieoczekiwanego podziękowania skierowanego do… Polaka.
- 83. ceremonia wręczenia Złotych Globów
- Złoty Glob dla irlandzkiej aktorki
- Polski akcent w Beverly Hills
83. ceremonia wręczenia Złotych Globów
Złote Globy od lat uchodzą za jedno z najważniejszych wydarzeń w kalendarzu filmowym i telewizyjnym, a dla wielu twórców stanowią zapowiedź tego, co może wydarzyć się podczas oscarowej nocy. Tradycyjna gala organizowana przez Hollywoodzkie Stowarzyszenie Prasy Zagranicznej łączy w sobie nie tylko elementy prestiżu i elegancji, ale również atmosfery sprzyjającej osobistym wypowiedziom laureatów. Początki Złotych Globów datowane są na 1944 rok, a miejscem ceremonii jest Beverly Hilton Hotel w Beverly Hills.
W przeciwieństwie do Oscarów, Złote Globy nagradzają zarówno dzieła kinowe, jak i produkcje emitowane na małym ekranie, z kolei podział na kategorie dramatyczne i komediowe sprawia, że statuetki trafiają do szerszego grona artystów. Dla wielu artystów statuetka stanowi ważny krok w drodze po Oscara, a dla widzów jasny sygnał, które tytuły warto nadrobić przed kolejnymi ceremoniami. To właśnie tutaj często dochodzi do nieoczekiwanych zwrotów akcji, zaskakujących zwycięstw i momentów, które na długo zapadają w pamięć.
Tegoroczna ceremonia nie była pod tym względem wyjątkiem - obfitowała w emocje, wzruszenia i komentarze, które szybko obiegły świat mediów społecznościowych. Złote Globy coraz częściej są także platformą do podkreślania międzynarodowego charakteru współczesnego kina oraz pracy zespołowej. Właśnie dlatego przemówienia laureatów bywają tak istotne - to w nich aktorzy i twórcy przypominają o pracy ludzi, którzy zwykle pozostają poza światłem reflektorów. Między innymi dzięki temu Złote Globy wciąż przyciągają uwagę nie tylko branży, ale i milionów widzów na całym świecie, stając się czymś więcej niż tylko rozdaniem nagród - są opowieścią o kondycji współczesnego kina i telewizji.
Złote Globy fot. East NewsZłoty Glob dla irlandzkiej aktorki
Jedną z najgłośniejszych laureatek tegorocznych Złotych Globów została Jessie Buckley, która odebrała nagrodę za główną rolę w dramacie „Hamnet” Chloé Zhao. Produkcja, inspirowana powieścią Maggie O’Farrell, opowiada poruszającą historię straty i żałoby w rodzinie Williama Szekspira, skupiając się na perspektywie jego żony, Agnes - kobiecie silnej, niezależnej i przeżywającej osobistą tragedię po śmierci syna. To właśnie ta perspektywa sprawiła, że rola Buckley stała się jedną z najbardziej poruszających kobiecych kreacji ostatnich lat, co spotkało się z wielkim entuzjazmem i pozytywnymi recenzjami wśród krytyków, którzy zgodnie podkreślili wrażliwość aktorki, jej zdolność do wyrażania emocji bez nadmiaru słów oraz umiejętność budowania napięcia poprzez subtelne gesty i spojrzenia.
Złoty Glob był więc nie tylko potwierdzeniem jej talentu, ale także ukoronowaniem kilkuletniej drogi artystycznej, podczas której aktorka konsekwentnie wybierała ambitne i wymagające projekty. W trakcie gali Buckley nie kryła wzruszenia, dziękując reżyserce, współpracownikom oraz całej ekipie filmowej. Jej przemówienie szybko zaczęło wyróżniać się na tle innych, gdyż nie było tylko formalnym zestawem nazwisk, ale również osobistą opowieścią o pracy na planie i relacjach, które zrodziły się podczas realizacji filmu. Irlandzka aktorka wyraźnie zaznaczyła, że sukces „Hamnet” to efekt współpracy ludzi z różnych krajów i kultur, co nadało jej wystąpieniu uniwersalny i bardzo ludzki wymiar.
Polski akcent w Beverly Hills
Największym zaskoczeniem wieczoru okazał się jednak fragment przemówienia Jessie Buckley, w którym aktorka zwróciła się bezpośrednio do jednego z polskich członków ekipy filmowej. Ku zdumieniu publiczności wspomniała o Tomaszu Sternickim, który na planie produkcji zasłynął nie tylko profesjonalizmem, ale także… talentem kulinarnym. Buckley opowiedziała anegdotę o ogromnym garnku zupy przywiezionym z Polski, który stał się symbolem ciepła, troski i domowej atmosfery w trakcie intensywnych dni zdjęciowych:
- W czasie zdjęć zaczął znikać. Pewnego dnia znalazłam go za jego przyczepą. Kroił ziemniaki, cebulę i mięso. Przywiózł z Polski swój ogromny garnek i robił zupę. Ta szybko pojawiła się na planie. I była pyszna - powiedziała Jessie Buckley
Ten pozornie drobny gest miał ogromne znaczenie dla zespołu, który pracował z dala od domu i zmagał się z trudną tematyką filmu. Publiczność zareagowała śmiechem i oklaskami, a moment ten szybko obiegł media na całym świecie. Podziękowanie dla Polaka stało się jednym z najbardziej komentowanych fragmentów gali, pokazując, że nawet na najbardziej prestiżowych wydarzeniach miejsce mają historie zwyczajne, bliskie i niezwykle autentyczne. To właśnie ten epizod przypomniał widzom, że kino to nie tylko wielkie nazwiska i czerwone dywany, ale przede wszystkim ludzie - ich relacje, empatia i wzajemne wsparcie. W czasach, gdy wiele gal bywa przewidywalnych, ten spontaniczny i ciepły moment okazał się prawdziwą perełką wieczoru.
Jessica Buckley fot. East News
1 dzień temu
6




English (US) ·
Polish (PL) ·