Do katastrofy doszło w niedzielę, 18 stycznia w Adamuz w prowincji Kordoba na południu Hiszpanii. Ostatnie wagony pociągu Iryo wykoleiły się i wpadły na sąsiedni tor, gdzie doszło do zderzenia z jadącym z naprzeciwka składem Alvia należącym do przewoźnika Renfe. Oba składy — którymi podróżowało łącznie 527 osób — wypadły z torów.
Zginęła prawie cała rodzina. Przeżyła tylko najmłodsza córeczka. Szok, gdzie ją znaleźli
Według najnowszych informacji hiszpańskiego nadawcy RTVE liczba ofiar śmiertelnych katastrofy wzrosła do 43 osób, a 45 osób uznaje się za zaginione. Media nie są zgodne co do dokładnej liczby rannych, wiadomo jednak, że jest ich ponad 100 osób. Na miejscu wciąż trwają działania ratownicze. Wciąż nie wiadomo, czy pod powalonymi wagonami nie znajdują się kolejne ciała. Według polskiego MSZ wśród ofiar nie ma Polaków.
Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Hiszpańskie media dotarły do nagrań z "czarnych skrzynek" pociągu
Równocześnie z akcją ratowniczą służby badają przyczyny tej tragedii. Eksperci analizują dwa scenariusze: uszkodzenie torów lub awarię techniczną pociągu. Prezes Renfe Álvaro Fernández Heredia wykluczył błąd ludzki i przekroczenie prędkości. Szczególną uwagę zwraca szósty wagon Iryo, który jako pierwszy się wykoleił. Możliwe, że doszło do pęknięcia szyny lub awarii wózka wagonu.
Minister transportu Oscar Puente w rozmowie z radiem Cadena SER podkreślił, że w śledztwie nie wykluczono na ten moment żadnej hipotezy, zaznaczył jednak, że nie popiera tezy o sabotażu.
Trwa analiza torowiska i stanu pociągów. Kluczowe w tej sprawie będą dane z "czarnych skrzynek". Na wyniki analizy z pewnością trzeba będzie poczekać, tymczasem hiszpańskie media dotarły do nagrań rozmów maszynisty z centrum dowodzenia.
"Nie ma żadnego pociągu, który nadjeżdża". Ujawniono rozmowy maszynisty z centrum dowodzenia
Portal Cordopolis opublikował w środę, 21 stycznia zapisy rozmowy maszynisty pociągu Iryo z centrum dowodzenia przewoźnika Adif. Mężczyzna o godz. 19.45 zgłosił, że poczuł "szarpnięcie" na wysokości miejscowości Adamuz. Nie wiadomo na ten moment, czy było ono efektem usterki torów, zderzenia z innym składem czy innego problemu technicznego.
Maszynista poinformował, że pantografy, które łączą pociąg z siecią trakcyjną, nie działają prawidłowo, a skład jest zablokowany. W tle rozmowy słychać było alarm, który wskazywał na zerwanie hamulca awaryjnego.
Niecałą minutę później maszynista pociągu Renfe, który jechał za Irvo, miał poinformować o braku napięcia w sieci trakcyjnej podczas przejazdu między Adamuz a rozjadem Alcolea. Dalej operator miał dwukrotnie w ciągu pięciu minut próbować skontaktować się z pociągiem Alvia. Niestety bezskutecznie.
— Muszę poinformować, że doszło do wykolejenia. Wjeżdżam na sąsiedni tor — powtórzył dwukrotnie maszynista pociągu Iryo, po czym zasugerował konieczność sprawdzenia stanu składu. Po rozeznaniu sytuacji maszynista zwrócił się do centrum dowodzenia o zatrzymanie wszystkich pociągów jadących w kierunku miejsca wypadku i o pilne wysłanie służb ratunkowych. — Nie ma żadnego pociągu, który nadjeżdża — miał odpowiedzieć operator.
Niemal jednocześnie w centrum kontroli toczy się druga rozmowa — udaje się skontaktować z konduktorką pociągu Alvia, która informuje, że doznała uderzenia w głowę i spróbuje zlokalizować maszynistę pociągu.
Cztery minuty i sześć połączeń. Minister transportu o chaosie po katastrofie
Minister transportu Hiszpanii Oscar Puente wyjaśnił, że między dwoma zgłoszeniami maszynisty Iryo do centrum kontroli ruchu na stacji Atocha w Madrycie upłynęły 3-4 minuty. Jak tłumaczył, operator podczas drugiej rozmowy nie poinformował o nadjeżdżającym pociągu Alvia, ponieważ ten już przejechał i doszło do zderzenia. — Co więcej, maszynista Iryo nawet nie widzi Alvii, bo jest prawie kilometr dalej, a okolica jest kompletnie ciemna — powiedział Puente, cytowany przez Diario de Sevilla.
Minister ujawnił też, że czas między wykolejeniem Iryo a zderzeniem z Alvią wynosił maksymalnie dziewięć sekund, a nie dwadzieścia, jak początkowo informowały media.
Zwrócił także uwagę, że na pierwszych wagonach Iryo, które nie wypadły z torów, oraz na innych pociągach przejeżdżających wcześniej przez miejsce zdarzenia znaleziono tajemnicze ślady. — Pytanie teraz brzmi, dlaczego te ślady powstały, co je spowodowało, czy coś było z torami, czy to sama ścieżka zaczynała się łamać — podkreślił Oscar Puente.
Odnosząc się do prac prowadzonych na miejscu wypadku, minister transportu stwierdził, że część rozbitych wagonów pociągu Alvia została już usunięta i nie znaleziono kolejnych ofiar, ich liczba wynosi obecnie 43.
Ustalanie przyczyn katastrofy trwa. Śledczy badają wszystkie możliwe scenariusze.
(Źródła: Diario de Sevilla, Cordopolis, RTVE / Fakt.pl)
/5
Susana Vera / Reuters
Katastrofa kolejowa w Adamuz w Hiszpanii. Na miejscu wciąż trwają działania ratownicze.
/5
Susana Vera / Reuters
Katastrofa kolejowa w Adamuz w Hiszpanii. Na miejscu wciąż trwają działania ratownicze.

6 godziny temu
2


English (US) ·
Polish (PL) ·