Choć Jan nie używa słowa „walka”, przesiąknięta jest nim cała jego retoryka. Ostatnia godzina, antychryst nadchodzi, „światło w ciemności świeci”. Przy czym – co trzeba zauważyć – ewangeliście nie chodzi o sianie strachu i zamętu. Nie jest przysłowiowym Kubusiem fatalistą. Jego przesłanie niesie nadzieję dla tych, którzy mają „namaszczenie od Świętego”.
Czytając Prolog mamy pewność, że chodzi o nas. Żyjących tu i teraz. „Namaszczenie od Świętego” to nasz chrzest, nasze bierzmowanie. Krzyżmo dające udział w misji kapłańskiej, prorockiej i królewskiej Chrystusa. Krzyżmo będące znamieniem Ducha Świętego, umacniającego do mężnego wyznawania wiary. Nasze czoła zostały naznaczone krzyżem. Nasze człowieczeństwo otrzymało „namaszczenie od Świętego”.
Co wcale nie musi znaczyć, że nie pobłądzimy, nie upadniemy, wszystko będzie jasne i oczywiste, a każdy krok wiary mocnym stąpaniem po ziemi z ukierunkowaniem na niebo. Nie. Łaska i prawda kroczą czasem przed, czasem za tymi, którzy narodziwszy się z Boga, idą niekiedy „ciemną doliną”, wołają „z głębokości”, z duszą uwięzioną w „sidle ptaszników”, a mimo to mają pewność, że namaszczenie dało im moc, by „stali się dziećmi Bożymi”. Może lepiej: stawali się nimi coraz bardziej, z dnia na dzień.

1 tydzień temu
21







English (US) ·
Polish (PL) ·