Mediolan właśnie zrealizował wystawę, która wyglądała jak future-retro sen fana designu

1 miesiąc temu 29

Co łączy pierwszą włoską pralkę z lat 40., futurystyczne projekty, które nigdy nie trafiły do produkcji, i najnowszą pralkę z trzema niezależnymi bębnami? Odpowiedź brzmi: wyobraźnia. A Candy – marka, która od ośmiu dekad robi sprzęty domowe, zanim to było cool – pokazała to wszystko w Mediolanie podczas wystawy, która właśnie dobiegła końca i udowodniła, że technologia może być nie tylko użyteczna, ale też totalnie poetycka.

Od 31 października do 9 listopada 2025 roku Fabbrica del Vapore zamieniła się w świat „An Archive of Possible Machines – 80 Years of Candy: Visionary Technologies from the Archive”. Brzmiało poważnie, ale całość okazała się miksem sztuki, designu i industrialnych wspomnień, który bardziej przypominał immersyjną podróż w równoległe światy niż typową rocznicową ekspozycję.

Candy80 Exhibition

Candy80 Exhibition Foto: Materiał prasowy

1995 Ho scelto E  Candy freddo

1995 Ho scelto E Candy freddo Foto: Materiał prasowy

Brand, który zmienił włoskie domy – i nie przestaje wymyślać przyszłości

Candy zaczynała, gdy Europa dopiero odbudowywała się po wojnie. W 1945 roku powstała pierwsza w 100% włoska pralka – symbol nowej epoki, w której technologia miała realnie poprawiać życie. Ta opowieść ciągnie się przez kolejne dekady: od wczesnych automatycznych modeli i designerskich współprac z Colombo czy Bellinim po kultowe reklamy lat 60., globalną ekspansję i pionierskie połączenie urządzeń z siecią. Dziś marka kontynuuje swoje podejście, prezentując MultiWash – pralkę, która otwiera kolejną epokę.

Jak podkreślał Karim Bruneo z Haier Europe, Candy od zawsze była „kluczowym rozdziałem włoskiego postępu technologicznego i społecznego”, a wystawa stanowiła dowód na to, że futurystyczne myślenie nie jest dla marki dodatkiem, tylko fundamentem.

Candy Bimatic 1957

Candy Bimatic 1957 Foto: Materiał prasowy

Tic 1963

Tic 1963 Foto: Materiał prasowy

Candy Bianca

Candy Bianca Foto: Materiał prasowy

Wystawa, która bawiła się pamięcią i przepisywała ją na nowo

Za koncepcję odpowiadał fotograf Mattia Balsamini, znany m.in. ze współpracy z NASA, MIT czy TIME Magazine. Wspólnie z kuratorem Andreą Tinterrim stworzył nie tyle klasyczne archiwum, co wizualny eksperyment z pamięcią, ironią i historią designu.

Centralnym punktem wystawy było dziesięć wielkoformatowych zdjęć, które przedstawiały alternatywne, nigdy niewyprodukowane urządzenia Candy — od pralki z rakietowymi dopalaczami, przez model z trzema osobnymi portholami, po mini-washer zakładany na nadgarstek czy pralkę stylizowaną na arcade z lat 80. Te konstrukcje nigdy nie powstały, ale wyglądały tak, jakby wyjęto je z XX-wiecznego katalogu pełnego entuzjazmu, szaleństwa i wiary w możliwości techniki.

Wystawa 1

Wystawa 1 Foto: Materiał prasowy

Tinterri tłumaczył, że chodziło o to, by pamięć stała się „materiałem plastycznym, który można modelować i nadpisywać”. Wystawa miała więc nie tyle odtwarzać historię, ile uruchamiać nowe, wcześniej nieopowiedziane wątki.

Industrialny vibe prosto z fabryki

Zdjęcia nie wisiały na klasycznych galeryjnych ścianach. Całość została zbudowana jako monumentalna instalacja, w której metalowe regały i elementy wyciągnięte z zakładów Candy pełniły rolę konstrukcji wystawienniczych. To połączenie chłodu przemysłowej estetyki z wizualnymi narracjami Balsaminiego stworzyło przestrzeń balansującą między archiwum, sci-fi a współczesną galerią.

Wystawa 3

Wystawa 3 Foto: Materiał prasowy

Finał należał do przyszłości: Candy MultiWash

Po przejściu przez fantazyjny świat „możliwych maszyn” odwiedzający trafiali na coś całkiem realnego. Candy MultiWash była manifestem tego, w jakim kierunku marka chce iść dalej. Trzy niezależne bębny pracujące równolegle pozwalały prać różne rzeczy jednocześnie, bez rezygnacji z jakości czy bezpieczeństwa tkanin. Produkt powstał dzięki procesowi open innovation i analizie realnych potrzeb użytkowników, co podkreślało, że innowacja w Candy nie jest oderwaną od życia wizją, lecz odpowiedzią na codzienne wyzwania.

Ekspozycja domykała się przestrzenią poświęconą współczesnym produktom Candy oraz elementom z jej kultowej historii — od memorabilia po odwołania do sportowych współprac, które w latach 80. zaprowadziły markę do globalnej popkultury.

Candy Multi Wash

Candy Multi Wash Foto: Materiał prasowy

Dlaczego ta wystawa była ważna?

Bo świetnie pokazała, że można opowiadać o ośmiu dekadach historii technologii w sposób lekki, inteligentny i wizualnie świeży. „An Archive of Possible Machines” nie było sentymentalnym przeglądem dawnych sprzętów, lecz opowieścią o tym, jak design kształtuje codzienność i jak przyszłość można projektować w sposób ludzki, dostępny, a momentami nawet absurdalnie zabawny.

Wystawa dobiegła końca, ale zostawiła po sobie ważne pytanie: jeśli to jest archiwum możliwych maszyn, to jakie możliwe światy czekają nas w kolejnych 80 latach?

Przeczytaj źródło