Rok 2025 obfitował w dobre wiadomości nadchodzące z Białorusi. Dzięki staraniom administracji Donalda Trumpa w trzech turach – w czerwcu, wrześniu i grudniu – uwolniono łącznie 188 więźniów politycznych. Z białoruskiej niewoli wyszli tak znamienici aktywiści, jak Siarhiej Cichanouski, Aleś Białacki, Maria Kalesnikawa czy Wiktar Babaryka. Ich uwolnienie było bez wątpienia świętem dla nich samych i ich najbliższych. Jednak czy rzeczywiście oznacza ono zwycięstwo białoruskiej opozycji? Nic bardziej mylnego.
Reżim Łukaszenki trwa w najlepsze. Nie kończą się represje, wolność słowa nadal nie ma racji bytu, a władze wciąż zamykają w więzieniach więcej ludzi niż uwalniają. Jak zauważył Paweł Łatuszka podczas Kongresu Młodych w Lublinie, który odbywał się 27-29 listopada 2025 roku, w ciągu dwóch miesięcy od wrześniowego uwolnienia 52 więźniów, do aresztu trafiło 158 nowych. W taki właśnie sposób Łukaszenka uzupełnia swoją pulę ludzi, którymi następnie może handlować.
Więźniowie za nawozy
Handel ludźmi nie wydaje się tutaj określeniem przesadzonym. Ich wyjście na wolność nie jest bowiem aktem łaski białoruskiego dyktatora. Nie jest też wynikiem uczciwego procesu czy uznania ich niewinności.
Łukaszenka nie mówi nawet o więźniach politycznych – nazywa ich jeńcami i wymienia ich na konkretne dobra.Przede wszystkim – na powrót Białorusi na scenę międzynarodową, zarówno gospodarczą jak i polityczną. Białoruś od lat pogrąża się w coraz większym kryzysie ekonomicznym, a od czasu nałożenia na nią sankcji przez kraje UE w 2020 roku jest niemal całkowicie skazana na Rosję. Imperium Putina odpowiada za około 70 proc. handlu zagranicznego Białorusi. Uzależnia ją od siebie także pod względem dostaw gazu i ropy naftowej, a jedyna elektrownia atomowa, która miała być krokiem w kierunku uniezależnienia się od rosyjskiej energii, została zbudowana w Białorusi przez Rosatom, w dodatku na kredyt.
Tymczasem Stany Zjednoczone w zamian za uwolnienie więźniów politycznych zdjęły sankcje na białoruskie nawozy potasowe – towar, który dla białoruskiej gospodarki jest jak ropa i gaz dla rosyjskiej.Przez 2020 rokiem udział białoruskich potasów na światowym rynku oceniany był na około 20 proc. i stanowił około 8 – 10 proc. całego eksportu kraju, wytwarzając rocznie kilka procent PKB. Powrót do sytuacji sprzed 6 lat mógłby niewątpliwie dźwignąć Białoruś z kryzysu, a co więcej, jest też korzystnym scenariuszem dla Moskwy. Do produkcji nawozów niezbędny jest bowiem gaz, który Białoruś importuje z Rosji.
Przywrócenie ambasady w Mińsku
Poza nawozami, administacja Trumpa uwolniła też od sankcji linie lotnicze Belavia – białoruski odpowiednik naszego LOT-u. Tutaj jednak na drodze do pełnego sukcesu stoi Unia Europejska, której sankcje wciąż blokują białoruskim samolotom przeloty nad większością Europy.
Belavia zyskała natomiast opcje serwisowania i zakupu w USA części do samolotów Boeing, co może znacząco wpłynąć na stan jej floty.Równolegle ze zdjęciem sankcji z Belavii, we wrześniu 2025 roku Stany Zjednoczone ogłosiły chęć ponownego otwarcia swojej ambasady w Mińsku. Ten symboliczny akt byłby sygnałem dla świata świadczącym o przywróceniu Białorusi w obieg polityki międzynarodowej.
© ℗
Materiał chroniony prawem autorskim.
Wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.







English (US) ·
Polish (PL) ·