Data utworzenia: 14 stycznia 2026, 17:23.
Pan Robert Stawiszyński (50 l.) z Sosnowca dwa lata temu z żoną spadł wraz z balkonem, na którym stali, z trzeciego piętra. Kobieta zmarła w wyniku odniesionych obrażeń, on cudem przeżył. Czekał 2 lata na sprawiedliwość. Niestety ta sprawa ma zaskakujący finał. — Na ławie oskarżonych zasiadły trzy osoby, sąd na pierwszej rozprawie umorzył postępowanie — mówi zszokowany Stawiszyński. Mężczyzna nie kryje wściekłości i zapowiada walkę o ukaranie winnych. Zdziwieni są też sosnowieccy prokuratorzy.
Przypomnijmy, był 4 września 2024 r. Pan Robert (48 l.) i jego żona Sylwia († 43 l.) szykowali dzieci do szkoły. Wyszli na balkon na papierosa. O godz. 6.18 konstrukcja na której stali, runęła, zahaczając o balkon na drugim piętrze.
Tragedia w Sosnowcu. Pani Sylwia zmarła na stole operacyjnym
Małżeństwo spadło na stojący na ulicy samochód, a następnie na asfalt. Pani Sylwia zmarła na stole operacyjnym z powodu wielonarządowych obrażeń. Jej mąż ponad półtora miesiąca walczył o życie, przeszedł wiele operacji.
Kilka miesięcy później śledczy uzyskali opinię, że na balkonie była wylewka, która obciążyła jego konstrukcję, co w efekcie doprowadziło do urwania się konstrukcji od elewacji. Stawiszyński wylewki nie zrobił, w mieszkaniu przed nim mieszkało kilkoro lokatorów.
Po kilku miesiącach śledztwa prokuratura w Sosnowcu postawiła zarzuty trzem osobom i 26 czerwca 2025 r. skierowała do sądu akt oskarżenia.
— Wśród oskarżonych znalazł się m.in. Jeremiasz Z. były wicedyrektor Miejskiego Zakładu Zasobów Lokalowych, któremu zarzucono narażenie ludzi na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu oraz naruszenie przepisów prawa budowlanego — mówi w rozmowie z "Faktem" Damian Kabała, szef Prokuratury Rejonowej Sosnowiec-Południe.
Śledztwo wykazało, że mimo zaleceń dotyczących natychmiastowego remontu balkonów, odpowiedzialne osoby nie podjęły działań. To właśnie, zdaniem prokuratury, doprowadziło do utrzymywania budynku w złym stanie i naraziło mieszkańców na niebezpieczeństwo. Zarzuty usłyszeli także Marek N., pracownik odpowiedzialny za planowanie remontów oraz Krzysztof K., przedstawiciel firmy zewnętrznej, która przeprowadzała kontrolę techniczną budynku.
Tymczasem 12 stycznia 2026 r. Sąd Rejonowy w Sosnowcu umorzył postępowanie wobec wszystkich oskarżonych, uznając, że brak jest znamion przestępstwa.
"Tu były ewidentne zaniedbania w remoncie budynku"
Robert Stawiszyński w rozmowie z "Faktem" nie ukrywa swojego żalu i złości. — Na rozprawie adwokaci oskarżonych oparli się na tej nieszczęsnej wylewce. Mówili, że śledztwo wykazało, iż nie da się wskazać, kto ją zrobił i kiedy. I na tej podstawie sąd postępowanie umorzył na pierwszej rozprawie — mówi "Faktowi" oburzony Robert Stawiszyński. – Dzisiaj mamy taką technologię, że możemy zbadać materiał sprzed setek tysięcy lat, a tu nie da się ustalić, kiedy była robiona wylewka? To absurd.
Jego zdaniem, tragedia nie wydarzyła się przez dodatkową wylewkę na balkonie, jak sugerował biegły, ale przez długotrwałe zaniedbania administracji budynku i poważną korozję konstrukcji balkonu tzw. nośników zbrojeniowych. — Na zdjęciach widać, że zbrojenie było skrajnie skorodowane i przeżarte przez czynniki atmosferyczne. Balkon nie był zadaszony, przez lata był narażony na deszcz i mróz — tłumaczy "Faktowi" Stawiszyński.
Stawiszyński podkreśla, że ekspertyza wykonana przez biegłego była nierzetelna. — Skupiono się tylko na zerwanej płycie na moim balkonie, nie analizując stanu innych balkonów w budynku, choć miały one taką samą grubość. Tu były ewidentne zaniedbania w remoncie budynku — dodaje Stawiszyński.
Sąd umarza postępowanie. Prokuratura: złożymy zażalenie
Sąd Rejonowy w Sosnowcu uznał, że nie da się jednoznacznie ustalić, kto i kiedy wykonał ewentualną wylewkę, co stało się podstawą do umorzenia postępowania wobec oskarżonych.
— 12 stycznia sąd umorzył postępowanie wobec wszystkich oskarżonych, uznając, że brak jest znamion przestępstwa. Absolutnie się z tym nie zgadzamy, czekamy na uzasadnienie sądu, które ma być gotowe w ciągu tygodnia i będziemy składać zażalenie do Sądu Okręgowego w Sosnowcu — dodał prokurator Kabała. — Zaniedbania administratora doprowadziły do tak potwornej tragedii.
Robert Stawiszyński również nie zamierza się poddawać. — Nie może być tak, że nikt nie ponosi odpowiedzialności za śmierć mojej żony. Ja doznałem poważnego uszczerbku na zdrowiu i do dzisiaj nie wróciłem do pełnej sprawności — mówi pan Robert. Czeka na pisemne uzasadnienie orzeczenia i również zapowiada odwołanie.
Balkon nw Sosnowcu runął wraz z małżeństwem. Prokurator ujawnia nowe informacje
Prokuratura ujawnia kulisy dramatu w sądzie w Częstochowie. Najpierw doszło do ataku łomem
/7
Dawid Markysz/Edytor, Rafał Klimkiewicz / Edytor
Balkon runął z małżeństwem w Sosnowcu. Szokujący finał sprawy.
/7
Dawid Markysz / Edytor
Robert Stawiszyński jest oburzony decyzją sądu o umorzeniu postępowania.
/7
- / Archiwum prywatne
Balkon, który runął wraz z małżeństwem we wrześniu 2024 r.
/7
- / Archiwum prywatne
Oświetlony balkon był wizytówką kamienicy. Rodzina Stawiszyńskich zawsze o niego dbała.
/7
Rafał Klimkiewicz / Edytor
Małżeństwo runęło wraz z płytą balkonu na samochód stojący przed kamienicą, a następnie na asfalt. Pani Sylwia nie przeżyła dramatu.
/7
Rafał Klimkiewicz / Edytor
Śledczy na miejscu katastrofy 4 września 2024 r.
/7
Rafał Klimkiewicz / Edytor
Balkon runął wraz z małżeństwem. Pani Sylwia nie przeżyła.

1 dzień temu
7







English (US) ·
Polish (PL) ·