Kto mieszkał tu wcześniej? Myślę, że niewielu współczesnych turystów wędrujących na Tarnicę, czy połoniny się tym interesuje. Może czasem zatrzymają się przy pozostałościach dawnej cerkwi czy cmentarza. Jednak z biegiem lat historia dawnych Rusinów, tak skrzętnie ukrywana przez komunistyczne władze, wychodzi na jaw. Dobrze, że powstają książki takie, jak ta. Anna Kamińska z wyczuciem przedstawia dawnych mieszkańców Doliny Górnego Sanu, Lutowisk czy Wetliny. Zwraca uwagę na wielonarodowy, wieloetniczny i wieloreligijny charakter tych ziem. Wspomina o pustce informacyjnej i wielu traumach.
Jednak nie o Rusinach jest ta książka (z wyjątkiem matki Andy’ego Warhola), a o polskich kobietach i artystkach, które tu zamieszkały. Główne bohaterki tego znakomitego reportażu to Zofia Trzcińska, żona kompozytora Krzysztofa Komedy i Joanna Hasior, tkaczka. Mąż tej drugiej był znanym rzeźbiarzem. Pojawia się też postać pisarki Marii Kownackiej, autorki książek dla dzieci. Kamińska nie przedstawia życiorysów tych kobiet, skupia się tylko na ich pobycie w Bieszczadach. Opisuje, dlaczego tu mieszkały, jak sobie radziły, jak przyjęła je lokalna społeczność. W opowieści o Zofii, Marii i Janinie autorka wplotła historię Bieszczad i wspaniałe opisy tutejszej przyrody. Ileż różnych gatunków drzew, ptaków i roślin jest tu wymienionych!
Obok opowieści o głównych bohaterkach pojawią się historie o innych ludziach. Będzie sporo ciekawostek, opisów różnych wydarzeń czy miejsc. Czasem zabawnych, czasem smutnych, ale nigdy nudnuch. Anna Kamińska ma talent do tworzenia reporterskich historii, od których trudno się oderwać. Jej styl mnie urzekł. Z kobiecą wrażliwością autorka pochyla się nad każdym z bohaterów, nikogo nie idealizuje, ani nie krytykuje. Przedstawia fakty, a wnioski czytelnik wyciąga sam. W tych opowieściach nie ma chronologii, ale jest wewnętrzna spójność. Pomimo tego, że przeczytałam już mnóstwo książek o Bieszczadach i niektóre tematy nie były dla mnie nowe, ten reportaż czytałam z ogromnym zaciekawieniem, dzięki doskonałemu piórze autorki. Niektóre fragmenty, jak na przykład te mówiące o napadzie na Zofię Komedową, czy historia góralskiej rodziny Staszelów, chwytały mocno za serce. A opisy srogiej zimy, rodzajów śniegu czy piękna gór, lasów i rzeki San – zachwycały.
Ten wspaniały reportaż przybliży czytelnikowi sylwetki ciekawych kobiet i obali mit bieszczadzkiego zakapiora. Książka przeniesie w góry i w doliny, do Lutowisk, Chmiela, w pasmo Otrytu, do Wetliny i Tarnawy Niżnej. Przeczytamy tu o kiszeniu rydzy, o polowaniach pułkownika Doskoczyńskiego, o ropie naftowej, o masakrze Żydów w Lutowiskach. Wśród bohaterów będą też mężczyźni, na przykład nauczyciel biologii, pan Kazimierz Garstka. Myślę, że reportaż spodoba się wielu czytelnikom. Nie tylko tym, którzy kochają Bieszczady, ale wszystkim, którzy są ciekawi świata, lubią historię i innych ludzi.
Pustka w Bieszczadach powoli się wypełnia. Przybywają nowi mieszkańcy, rośnie las. Tworzy się nowa historia tych ziem, bo o starą trudno dziś pytać. Nie ma kogo.
Anna Sołtys

1 miesiąc temu
20





English (US) ·
Polish (PL) ·