"Grenlandczycy chcieliby współpracować z USA". Jakie scenariusze zakładają mieszkańcy?

1 dzień temu 6

"Grenlandczycy są bardzo dumnym narodem i ofertą kupna na pewno nie zachęca się tutaj wielu osób do przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych. Oczywiście są wyjątki" - tak stwierdził Adam Jarniewski, Polak mieszkający na wyspie i autor kanału w mediach społecznościowych Poznaj Grenlandię. O obawach i wyzwaniach stojących przed Grenlandczykami opowiedział Tomaszowi Terlikowskiemu na antenie Radia RMF24.

  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie prezydenckiego samolotu Air Force One, Donald Trump zapowiedział, że "będzie miał Grenlandię w ten czy inny sposób" i zachęcał Grenlandczyków do przyjęcia oferty przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych. Obecnie na wyspie panują różnorodne nastroje.

Adam Jarniewski przyznał, że "narracja stosowana przez prezydenta USA jest zbyt agresywna, jak na grenlandzką mentalność i sposób bycia". Grenlandczycy są bardzo dumnym narodem i ofertą kupna na pewno nie zachęca się tutaj wielu osób do przyłączenia się do Stanów Zjednoczonych. Oczywiście są wyjątki - powiedział Polak mieszkający w Grenlandii.

Gość Terlikowskiego wspomniał o opozycyjnej partii Naleraq, która jest partią populistyczną i otwarcie wyraża swoje proamerykańskie poglądy.

Jak przyznał gość programu, Grenlandczycy obawiają się przede wszystkich pogorszonej jakości życia, którą Stany Zjednoczone mogą przynieść razem ze sobą.

Model życia i społeczeństwa, które proponują Stany Zjednoczone w porównaniu do modelu, który mamy na Grenlandii, są tak różne, że po prostu przeciętny Grenlandczyk obawia się zmian, które będą miały za duży wpływ na kulturę i sposób życia, które są dla ludności bardzo ważne - powiedział gość Radia RMF24.

Adam Jarnicki dodał, że styl życia w Grenlandii odpowiada bardziej modelowi skandynawskiemu, niż amerykańskiemu. Uniwersytety są za darmo, służba zdrowia jest za darmo. Tu uczniowie dostają stypendia za to, że uczęszczają do szkoły średniej. Tak samo jest na uniwersytecie. Leki i leczenie są za darmo - podsumował autor kanału Poznaj Grenlandię.

Jarnicki przyznał, że nie wyobraża sobie takich samych warunków w Stanach Zjednoczonych. Jego zdaniem żadne ubezpieczenie w Stanach Zjednoczonych nie pokryje stylu życia Grenlandczyków.

Adam Jarnicki przyznaje, że nastroje w kraju sprawiają, że większość Grenlandczyków unika tematu związanego ze Stanami Zjednoczonymi. Są tym zmęczeni, jednak nie mają poważnych obaw, co do zamiarów USA.

Myślę, że jeszcze nie ma obawy przed inwazją, to jest taki ekstremalny scenariusz. Chyba nikt sobie tutaj nie wyobraża, że wylądują amerykańscy marines i porwą naszego premiera z jego mieszkania w Nuuk. No to jest po prostu zupełnie niewyobrażalne dla ludzi - powiedział gość Tomasza Terlikowskiego

Adam Jarnicki wspomniał, że podczas opresji duńskiej wielu Grenlandczyków oduczyło się używać własnego języka ze względu na naciski systemowe. Doprecyzował, że nie był to taki sam nacisk, z jakim Polacy spotkali się w przypadku germanizacji, jednak skutecznie zmuszał ich do korzystania z języka duńskiego.

Był to nacisk systemowy przez stworzenie klas duńskich i grenlandzkich. Wielu Grenlandczyków zdawało sobie sprawę, że samym językiem grenlandzkim nie da się zdobyć wyższego wykształcenia. Tym językiem mówi tylko pięćdziesiąt tysięcy ludzi i nigdy nie będzie można w tym języku na przykład studiować medycyny czy innych kierunków - powiedział gość Radia RMF 24.

Ponadto, Duńczycy skutecznie przyczyniali się do ograniczenia przyrostu naturalnego rdzennej ludności Innuitów.

Jak wspomniał bohater programu, odkąd na jaw wyszły przymusowe i stosowane bez wiedzy pacjentek zabiegi antykoncepcji, to przez ostatnie kilka lat premier Danii, niczego innego nie robi, tylko przyjeżdża do Grenlandii i przeprasza.

Pod wpływem nacisku ze strony z USA, Grenlandia i Dania zaczęły się do siebie zbliżać. Pomimo lat opresji stosowanej przez Danię gość programu przyznał, że są takie wyzwania, które zmuszają Grenlandię do współpracy z innym krajem.

Myślę, że dzisiaj bliżej jest Grenlandii do Danii niż Stanów Zjednoczonych. Zresztą Grenlandczycy też oczywiście chcieliby współpracować z USA, ale na lepszych zasadach. Nie na takich, jakie proponuje dzisiaj Donald Trump - powiedział ekspert.

Model przemysłowy, który Trump chciałby zastosować w Grenlandii mógłby doprowadzić do znacznego uszczerbku na ekosystemie państwa. Jak wyjaśnił Adam Jarniewski, powodem są skutki uboczne wydobycia minerałów, które stanowią bogactwo naturalne kraju.

Dlatego licencje, które wydaje rząd, są bardzo rygorystyczne, jeżeli chodzi o umowy środowiskowe. Nie wiem, czy patrzyłoby się przez palce, jeżeli miałyby być to umowy pod naciskiem amerykańskim - wyjaśnił gość programu.

Opracowała Julia Rut

Radio RMF24

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24 Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.

Przeczytaj źródło