Fikcyjne B2B ma tropić algorytm ZUS. Ekspert: wchodzimy w czas permanentnej inwigilacji

2 tygodni temu 16
  • ZUS i PIP pracują nad algorytmem do wykrywania fikcyjnych umów B2B, które w rzeczywistości są etatami
  • Algorytm analizuje dane, by typować firmy i osoby, których umowy B2B mogą przypominać stosunek pracy
  • Dr Antoni Kolek ostrzega w Wirtualnej Polsce przed ryzykiem automatycznych decyzji administracyjnych bez pełnego kontekstu

Algorytm ZUS ma tropić fikcyjne B2B

Zakład Ubezpieczeń Społecznych (ZUS), we współpracy z Państwową Inspekcją Pracy (PIP) pracuje nad zaawansowanym algorytmem, który ma na celu wykrywanie przypadków fikcyjnego samozatrudnienia - umów B2B, które w rzeczywistości są etatami. Informacje na ten temat były szeroko omawiane, m.in. w Interii.  Jak działa algorytm ZUS?

Narzędzie ma działać na podstawie analizy danych i typować firmy oraz osoby, których umowy B2B mogą nosić znamiona stosunku pracy. Kontrole mają być bardziej ukierunkowane (celowane), a nie losowe. Główne kryteria, które system ma brać pod uwagę: 

Algorytm ma być zasilany danymi z różnych źródeł, w tym potencjalnie z Krajowego Systemu e-Faktur (KSeF).

Celem działań ZUS i PIP jest wyeliminowanie nadużyć polegających na tym, że pracodawcy optymalizują koszty, unikając płacenia pełnych składek ZUS. 

Prezes ZUS Zbigniew Derdziuk poinformował w Interii, że ZUS ma już uzgodnione warunki techniczne, ale zanim udostępni dane, Państwowa Inspekcja Pracy musi wykazać się audytem bezpieczeństwa informatycznego. 

Ekspert: algorytm ZUS może ograniczyć nieuczciwość. Jest też druga strona medalu

Na pomysł typowania pracodawców do kontroli przez analizę danych dr Antoni Kolek, adiunkt na Akademii Leona Koźmińskiego, patrzy z mieszanymi ocenami. 

Z jednej strony  - mówi w Wirtualnej Polsce -  rozwiązanie wydaje się krokiem w dobrą stronę, bo wykorzystanie algorytmów do typowania kontroli na podstawie analizy ryzyka może wyrównać konkurencję na rynku i ograniczyć nieuczciwe praktyki, zwłaszcza tam, gdzie dochodzi do obchodzenia prawa pracy czy nadużywania umów cywilnoprawnych. 

- Z drugiej strony jest to wyraźny sygnał, że wchodzimy w czas permanentnej inwigilacji. Państwo zaczyna realnie i systemowo korzystać z wiedzy, którą już posiada, łącząc dane z różnych źródeł i budując algorytmiczne profile ryzyka przedsiębiorców. Nawet jeśli intencją jest większa skuteczność, pojawia się pytanie o granice nadzoru, transparentność algorytmów i ryzyko, że decyzje administracyjne będą coraz częściej zapadać "automatycznie", bez pełnego kontekstu i możliwości realnej obrony - zauważa Kolek.

Dodaje, że "coraz bardziej zbliżamy się do modelu robokracji, w którym decyzje administracyjne są wstępnie podejmowane przez algorytmy, a rola człowieka sprowadza się do zatwierdzania wskazań systemu".

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

Dowiedz się więcej na temat:

Przeczytaj źródło