Dzień, w którym komputer wygrał z człowiekiem

2 tygodni temu 18

W Boże Narodzenie 1982 roku wielu ludzi na świecie zastanawiało się, kto zostanie “Człowiekiem roku” magazynu Time. Po raz pierwszy w historii redakcja nie wybrała jednak nikogo. Lecz coś.

Tytuł "Man of the Year" przyznawany był przez Time’a od 1927 roku, kiedy to pierwszym laureatem został lotnik Charles Lindbergh. Przez dekady wyróżnienie to otrzymywały osoby lub grupy osób, które - zdaniem redakcji - miały największy wpływ na wydarzenia na świecie. Zarówno pozytywne, jak i negatywne, bo wśród laureatów znaleźli się m.in. Adolf Hitler czy Józef Stalin.

26 grudnia 1982 roku Time złamał swoją 55-letnią tradycję. Wtedy to ujawniono okładkę nadchodzącego numeru, z której zamiast polityka, papieża czy aktywisty, na czytelników spoglądał... komputer osobisty. Ku niezadowoleniu Steve’a Jobsa, który - jak przyznał po latach - był przekonany, że to jemu zostanie przyznany prestiżowy tytuł. 

Uruchom wideo

Komputer "Maszyną roku" Time’a

W 1982 roku redakcja stanęła przed dylematem, bo nie brakowało silnych kandydatów; rozważano m.in. Ronalda Reagana czy Margaret Thatcher. Wydawca John A. Meyers oraz starszy redaktor Otto Friedrich doszli jednak do wniosku, że największym wydarzeniem roku nie był żaden proces polityczny, ale inwazja. Inwazja pecetów na domowe biurka. 

Okładka Time'a z rzeźbą autorstwa George’a Segala

Time uznał, że żaden pojedynczy człowiek nie zmienił rzeczywistości tak bardzo, jak zrobił to komputer osobisty. "Michael Lamb z Tucson wymyślił, jak komputer osobisty może monitorować znieczulenie podczas operacji. Grupa rockowa Earth, Wind and Fire używa go do detonowania granatów dymnych na scenie podczas koncertów. Wielebny Ron Jaenisch z Sunnyvale w Kalifornii zaprogramował swoją maszynę tak, by mogła wyrecytować całą ceremonię ślubną" - wyliczał Friedrich możliwe zastosowania peceta w artykule uzasadniającym wybór komputera jako "Maszyny roku". 

Dlaczego akurat 1982?

Time argumentował wybór statystykami: w 1980 roku sprzedano w USA 724 000 komputerów osobistych, w 1982 liczba ta podwoiła się do 1,4 miliona, a prognozy na kolejny rok mówiły o 2,8 miliona sztuk. Redaktorzy zauważyli demokratyzację technologii kojarzonej dotychczas z placówkami badawczymi, wojskiem, administracją państwową czy bankowością. 

Oczywiście w 1982 roku większość ludzi nie mogła sobie pozwolić na zakup peceta, ale sondaż przeprowadzony przez Time’a nie pozostawiał wątpliwości, że masy ostrzyły sobie na te urządzenia zęby. "Prawie 80 proc. Amerykanów spodziewa się, iż w dość bliskiej przyszłości domowe komputery będą tak powszechne jak telewizory czy zmywarki. Choć dostrzegają zagrożenia bezrobociem i dehumanizacją, solidna większość uważa, że rewolucja komputerowa ostatecznie zwiększy produkcję, a tym samym standard życia, oraz że poprawi jakość edukacji ich dzieci" - wyliczał Friedrich. 

Nie bez znaczenia jest również to, że w 1982 roku na sklepowych półkach wylądowały dwa przełomowe komputery osobiste, które przyczyniły się do popularyzacji całej kategorii produktowej: Commodore 64 oraz ZX Spectrum. Żaden z nich nie trafił jednak na okładkę Time’a, bo umieszczono na niej artystyczną rzeźbę komputera autorstwa George’a Segala, będącą symboliczną reprezentacją peceta. 

Commodore 64 (fot. Bill Bertram / Wikimedia)

W 1982 roku nie było jeszcze przeglądarek internetowych i Windowsa, a programy wgrywało się z kaset magnetofonowych, co trwało wieki i często kończyło się błędem. Prawdopodobnie czytasz ten artykuł na smartfonie, który ma miliony razy większą moc obliczeniową niż najpotężniejsze komputery z tamtego okresu. A jednak nie brakowało osób, które już w 1982 dostrzegły, że w tych prymitywnych wówczas maszynach drzemie potencjał do zmiany świata.

Przeczytaj źródło