"Doktor śmierć" skazany na dożywocie. Lekarz latami podtruwał pacjentów

3 tygodni temu 22

SPIS TREŚCI

  1. Niebezpieczne związki w kroplówkach. Zatrzymanie akcji serca to jedna z konsekwencji
  2. Lekarz przyniósł wstyd swojej profesji

Niebezpieczne związki w kroplówkach. Zatrzymanie akcji serca to jedna z konsekwencji

Według ustaleń śledczych lekarz umieszczał w workach z kroplówkami związki, które prowadziły do zatrzymania akcji serca oraz wywoływały wewnętrzne krwotoki. Pierwszą zidentyfikowaną ofiarą była 36-letnia Sandra Simard. Podczas operacji kręgosłupa kobieta doznała nagłego zatrzymania akcji serca, a późniejsze analizy wykazały w jej organizmie stężenie potasu przekraczające dopuszczalne normy aż stukrotnie. Po tym incydencie sprawą zajęła się prokuratura.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Wśród ofiar "Doktora Śmierci" znalazły się osoby w różnym wieku. Najmłodsza z nich to czteroletnie dziecko, które zmarło podczas rutynowego zabiegu usunięcia migdałków w 2016 r. Najstarsza ofiara miała 89 lat.

Lekarz przyniósł wstyd swojej profesji

Podczas procesu prokuratorzy podkreślali, że były anestezjolog przyniósł wstyd całemu środowisku lekarskiemu i zamienił klinikę w miejsce śmierci. Jednocześnie oskarżony twierdził, że nie jest trucicielem i zawsze działał zgodnie z zasadami przysięgi Hipokratesa.

Skazany ma teraz dziesięć dni na złożenie apelacji. Jeśli wyrok się uprawomocni, spędzi w więzieniu co najmniej 22 lata.

Opracowanie: 

  • Redakcja Medonet

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Google.

Przeczytaj źródło