„Co.za.radość.” to świąteczny film na Amazon Prime Video, który rozprawia się z mitem idealnej rodziny przy jednym stole

1 miesiąc temu 16

Świąteczne zabieganie ma swój rytm, który znamy aż nazbyt dobrze. Dni lecą na sprzątaniu, planowaniu, wracaniu z siatkami pełnymi składników, których „nie może zabraknąć”. I w tym całym pędzie bardzo łatwo nie zauważyć jednego: że całe Boże Narodzenie zwykle stoi na barkach jednej osoby. Często zmęczonej, często trochę wkurzonej, ale zawsze - niezawodnej - Mamy.

Moja mama przygotowania do świąt zaczyna już na początku grudnia. Bo przecież dom „musi lśnić”. Każda szafka, każdy pawlacz, nawet piwnica. Kuchnia, fugi, okna, żyrandole, i - oczywiście - te górne brzegi szaf, do których nikt poza nią nie sięga i na których nikt poza nią nie widzi zalegającego kurzu. A później, kiedy grudzień złapie pełen rozpęd, zaczyna się świąteczne gotowanie. To mama dzień przed Wigilią piecze co najmniej trzy ciasta, bo „mniej nie wypada”. To mama zna przepis na wszystko - zwłaszcza na smaki, bez których święta nie istnieją. A jeśli czegoś nie pamięta, to dzwoni do... swojej mamy. Dziedzictwo przekazywane z pokolenia na pokolenie, przy kuchennym blacie.

I choć jako dorosła osoba staram się pomagać, choć wiem, jak ważne jest to odciążenie, jedno odkrycie dorosłości uderza mnie co roku z taką samą siłą: święta… to mama. A jednocześnie to właśnie mama w wielu polskich domach najczęściej zostaje niedoceniona.

„Co.za.radość.” świąteczny film na Amazon Prime Video o... mamach

Właśnie dlatego „Co.za.radość.” trafia tak celnie. Michelle Pfeiffer gra Claire - kobietę, która od lat spina święta klamrą miłości, perfekcjonizmu i poświęcenia. Co roku czeka na powrót swoich dzieci. Co roku pieczołowicie dopracowuje każdy szczegół. Co roku robi to, co robią mamy: „buduje” dom na święta dla swojej rodziny.

Ale gdy pod jeden dach zjeżdża cała rodzina - ich charaktery, humory, pretensje i egoizmy - magia szybko paruje. Dzieci zapominają o zgłoszeniu mamy do programu gwiazdy Zazzy Tims (w tej roli cudowna Eva Longoria), na który Claire tak bardzo liczyła. Córka Channing marzy o świętach w Alpach, syn Sammy krytykuje smak cynamonek, a Nick - jej mąż - zbyt łatwo - zamiast pomóc w świątecznych przygotowaniach - dryfuje w stronę kanapy i telewizora.

I wtedy nadchodzi moment pęknięcia. Rodzina jedzie na pokaz, na którym Claire bardzo zależy, ale… zapomina zabrać samej Claire. To cios. Ten ostatni, którego już nie da się przykryć lukrem. Claire pakuje torbę i znika. Nie w sensie dramatycznym, lecz ludzkim, prawdziwym. Zostawia rodzinę samą sobie - nie po to, by ukarać, ale żeby pokazać im, jak wygląda świat bez niej. I jak wiele robiła, nie chcąc niczego poza jednym: żeby ktoś wreszcie to zauważył.

Chcesz zobaczyć tę treść?

Aby wyświetlić tę treść, potrzebujemy Twojej zgody, aby YouTube i jego niezbędne cele mogły załadować treści na tej stronie.

Film, który powinny obejrzeć nie mamy… tylko wszyscy wokół nich

„Co.za.radość.” dostępne w streamingu na Amazon Prime Video to nie jest kolejna świąteczna komedia, którą puścisz w tle podczas lepienia pierogów. To film, który robi coś zaskakującego: zamiast opowiadać o magii świąt, pokazuje, kto tę magię naprawdę tworzy. Michelle Pfeiffer jest tu rewelacyjna - krucha, silna, zmęczona, zabawna, autentyczna. Taka mama, jaką znamy z własnych domów. Dzieci Claire są świetnie napisane i świetnie zagrane, choć - celowo - momentami irytujące. Bo przecież o to chodzi: mają nas zirytować. Mają pozwolić zobaczyć to wszystko, co w prawdziwych świętach bywa ukryte pod pierogami i kolędami.

To także film, który nie boi się punktować hipokryzji, egoizmu i świątecznego automatyzmu. I robi to z humorem, lekkością i wzruszeniem, które naprawdę dają do myślenia.

„Co.za.radość.” - świąteczna lekcja, którą powinniśmy odrobić wszyscy

Finał jest piękny. Nie cukrowy, nie banalny - po prostu czuły. Ten rodzaj czułości, który zostaje z widzem jeszcze długo po napisach końcowych. Bo może właśnie po to są te świąteczne filmy: żeby przypominać, że pod warstwą prezentów, lampek i pięknych stołów jest ktoś, kto łączy to wszystko w całość.

I czasem ma ochotę zrobić to, co Claire: wsiąść do samochodu i odjechać, by wreszcie ktoś zrozumiał, ile dawała przez wszystkie te lata. Dlatego tej Wigilii - zanim zaczniecie jeść - doceńcie i ukochajcie swoje mamy. Powiedzcie im: „Dziękujemy.” Bo bez nich nie byłoby smaku, światła, ani… świąt.

Przeczytaj źródło