Był gwiazdą filmów lat 70. Po latach nie poznała go nawet Dymna

9 godziny temu 5

Andrzej Wasilewicz jedną rolą zaskarbił sobie sympatię tysięcy widzów


Urodzony w 1951 roku Andrzej Wasilewicz ukończył warszawską szkołę teatralną. Jeszcze w trakcie studiów wziął udział w produkcji, która przyniosła mu ogromną popularność. Mowa tu oczywiście o filmie "Nie ma mocnych" i roli Zenka Adamca.

"Ludzie kojarzyli moją twarz. Nie zawsze wiedzieli skąd" - mówił aktor żartobliwie w rozmowie z "Życiem na gorąco".

Wspomniana rola sprawiła, że Wasilewicz stał się obiektem westchnień wielu kobiet. Sam twierdzi, jednak, że nigdy nadmiernie nie wykorzystywał zainteresowania płci pięknej.


Iwona Pavlović o odpadnięciu Kaczorowskiej. Czy Karolak ma fory?pomponik.tv


Andrzej Wasilewicz niespodziewanie wyjechał z kraju. Na życie zarabiał w nietypowy sposób


Choć zawodowo Andrzejowi Wasilewiczowi układało się całkiem dobrze, to nieco inaczej sprawa miała się w przypadku spraw prywatnych. Aktor nie mógł pozwolić sobie na zakup mieszkania w kraju. Postanowił więc wyjechać za granicę - najpierw do Francji, potem do Niemiec, a ostatecznie zamieszkał w USA.

Za oceanem Wasilewicz nie był już gwiazdą kina. Podjął się więc studiów filmowych oraz pracy w barze. Przygodę tę aktor wspominał z wielkim sentymentem.

"W dzień studiowałem reżyserię filmową, w nocy zarabiałem. Musiałem utrzymać rodzinę. Z pracy barmana były spore pieniądze. To był dla mnie teatr jednego aktora. W Ameryce barman odgrywa rolę księdza, psychologa, przyjaciela. Byłem legendą jako barman. [..] Ten bar był miejscem kultowym. Chociaż wyglądał jak chatka Baby Jagi" - mówił na łamach "Życia na gorąco".

Anna Dymna po latach spotkała Andrzeja Wasilewicza. Nie poznała go


Andrzej Wasilewicz na powrót do kraju zdecydował się pod koniec lat 90. Zagrał wtedy w filmie "Szczęśliwego Nowego Jorku". Nie osiadł jednak na stałe w ojczyźnie.

Niestety z czasem Wasilewicz zaczął podupadać na zdrowiu. Choroba powoli odbierała mu radość z życia i sprawiała, że zmienił się jego wygląd.

Po latach aktora spotkała na swojej drodze Anna Dymna, która w filmie "Nie ma mocnych" grała jego żonę.

"Przyglądał mi się jakiś mężczyzna, ale nie rozpoznałam w nim Andrzeja. Pamiętałam go jako witalnego, silnego, a ten był wychudzony, spowolniony, ledwo mówił" - wspominała aktorka w rozmowie z "Faktem".

Andrzej Wasilewicz zmarł w 2016 roku. Miał zaledwie 65 lat.

Czytaj także:

Halo! Wejdź na halotu.polsat.pl i nie przegap najświeższych informacji z poranka w Polsacie.

Zobacz też:

Słowa dziennikarki wprawiły ją w osłupienie. Nie pozostała jej dłużna

Anna Dymna wciąż kocha pierwszego męża, ale obecny nie ma z tym problemu. "Rozumie i akceptuje"

Anna Dymna przez wiele lat milczała ws. syna. W końcu prawda wyszła na jaw

Przeczytaj źródło