Bat na "sprytnych" Polaków. Spółdzielnia wejdzie do mieszkania z termometrem

3 tygodni temu 17
  • Zgodnie z nowelizacją ustawy o efektywności energetycznej wprowadzono minimalną opłatę za ogrzewanie, którą każdy lokator będzie musiał ponieść
  • Ma to pomóc w walce ze zjawiskiem "pasożytnictwa cieplnego", gdy jedno mieszkanie korzysta z ciepła przenikającego od sąsiadów
  • Opłata ta wyniesie co najmniej 15 proc. kosztów zmiennych ogrzewania - wyjaśnia Warszawawpigulce.pl

„Wampiryzm cieplny” popularnym zjawiskiem

„Wampiryzm cieplny” to potoczne określenie opisujące sytuację, w której mieszkaniec drastycznie obniża temperaturę we własnym lokalu, ale faktycznie korzysta z ciepła przenikającego od sąsiadów – wyjaśnia serwis Warszawawpigulce.pl.

Jeśli lokator całkowicie zakręci kaloryfery, jego ściany stają się zimne, a system grzewczy w budynku odbiera to jako ubytek ciepła i automatycznie zwiększa moc, aby wyrównać średnią temperaturę w instalacji. W efekcie że sąsiedzi tego lokalu muszą grzać mocniej, natomiast w rozliczeniach za ciepło właściciel zimnego lokalu wykazuje bardzo niskie zużycie, mimo że faktycznie korzysta z cudzego ogrzewania.

Jak wyjaśnił portal, już od sezonu grzewczego 2025/2026 wchodzi zmiana w sposobie rozliczania kosztów ogrzewania w budynkach wielorodzinnych. Zgodnie z nowelizacją ustawy o efektywności energetycznej wprowadzono minimalną opłatę za ogrzewanie, którą każdy lokator będzie musiał ponieść nawet wtedy, gdy ma zakręcone grzejniki.

Według omawianych zasad opłata ta wyniesie co najmniej 15 proc. kosztów zmiennych ogrzewania, czyli tej części, która zależy od faktycznego zużycia. Rozwiązanie zostało zaprojektowane w taki sposób, aby ograniczyć tzw. pasożytnictwo cieplne.

Choć przepisy już weszły w życie w 2025 roku, ich wdrożenie jest rozłożone w czasie i zależne od zarządcy budynku:

  • spółdzielnie i wspólnoty mają czas na dostosowanie do końca 2026 roku,
  • obowiązek montażu liczników i podzielników ze zdalnym odczytem musi być zrealizowany najpóźniej do 1 stycznia 2027 roku.

Warszawapigulce.pl zaznacza, że jest to obowiązek ustawowy, który ma być stopniowo wdrażany i już od nadchodzącego sezonu grzewczego część wspólnot może zacząć naliczać opłatę minimum 15 proc., nawet jeśli lokal próbuje zużyć minimalną ilość ciepła.

Na czym polega kontrola w mieszkaniu?

Większość regulaminów spółdzielni przewiduje minimalną temperaturę na poziomie 16–18°C, bo to próg, który zapewnia bezpieczeństwo instalacji i chroni budynek przed wilgocią. Powiadomienie o kontroli nie jest sytuacją nadzwyczajną, jeśli w mieszkaniu panują normalne warunki - kontrolerzy sprawdzają temperaturę w kilku pomieszczeniach, robią zdjęcia lub pomiary termowizyjne i sporządzają protokół.

Serwis wyjaśnia, że w przypadku wykazania w trakcie kontroli zbyt niskiej temperatury, wówczas właściciel mieszkania otrzyma najpierw wezwanie do poprawy sytuacji. Kary finansowe są zwykle ostatecznością. Warto pamiętać, że utrzymywanie mieszkania w chłodnych temperaturach oznacza ponoszenie innych kosztów, np. napraw za zawilgocone ściany.

Ważna uwaga – jak podkreśla Warszawawpigulce.pl – spółdzielnia i wspólnota mieszkaniowa nie mogą wejść do lokalu bez zgody właściciela lub najemcy. Kontrola może się odbyć wyłącznie za zgodą lokatora albo w sytuacjach wyjątkowych, np. awarii instalacji, zagrożeniu zalaniem czy uszkodzeniu pionów grzewczych.

Jednakże odmowa wpuszczenia kontrolera nie oznacza pełnej bezkarności, ponieważ jeśli regulamin spółdzielni przewiduje minimalną temperaturę lub możliwość kontroli, a lokator uniemożliwia jej przeprowadzenie, zarządca może oprzeć się na danych pośrednich – podaje Warszawawpigulce.pl. Innymi słowy, spółdzielnia może zastosować rozliczenie ryczałtowe albo naliczyć minimalne zużycie ciepła, nawet bez fizycznego wejścia do mieszkania.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

Dowiedz się więcej na temat:

Przeczytaj źródło