Patrząc na działania Amerykanów w Wenezueli, a także kolejne wystąpienia ludzi Donalda Trumpa i jego samego, trudno uciec od wrażenia, że Ameryka znalazła się na podobnej ścieżce jak za czasów George'a W. Busha. Irackie grzęzawisko Stany Zjednoczone zdołały ostatecznie przetrwać, ale od tamtych lat bardzo osłabły. Jak teraz zniosą grzęzawisko wenezuelskie?
Dla Nicolása Maduro trudno znaleźć dobre słowo. Państwo, które jego poprzednik, Hugo Chávez, utrzymywał na granicy demokracji, uczynił już zwykłą dyktaturą. Razem doprowadzili Wenezuelę – kraj posiadający największe na planecie złoża ropy – do stanu permanentnej zapaści gospodarczej. Co, nawet biorąc pod uwagę utrzymywaną przez dziesięciolecia przez Amerykanów blokadę, trzeba uznać za mistrzostwo świata.
Ale zostawiwszy to wszystko na boku i koncentrując się wyłącznie na polityce międzynarodowej, muszę stwierdzić, iż zarządzony przez Donalda Trumpa zbrojny rajd, porwanie Maduro i – zwłaszcza – pierwsze zapowiedzi tego, co administracja amerykańska chce w Wenezueli zrobić, wymusza, niestety, ogromny sceptycyzm. Zwłaszcza przez pryzmat tego, co dla Polski najważniejsze, czyli konfliktu z imperializmem rosyjskim.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Piotr Skwieciński
publicysta, były dyplomata
Zobacz
Popularne Zobacz również Najnowsze
Przejdź do strony głównej

1 tydzień temu
13




English (US) ·
Polish (PL) ·