Aborcja w 36. tygodniu ciąży. Zapadła decyzja w głośnej sprawie z Oleśnicy

1 miesiąc temu 22

SPIS TREŚCI

  1. Wszystko miało być dobrze, ale rzeczywistość okazała się inna
  2. Decydujące diagnozy i trudne wybory
  3. Pomoc dr Gizeli Jagielskiej
  4. Prokuratura umarza śledztwo
  5. Co dalej?

Wszystko miało być dobrze, ale rzeczywistość okazała się inna

Październik 2024 r. Anita jest w trzecim trymestrze ciąży. Wcześniej doświadczyła dwóch poronień, ale udało jej się urodzić zdrowego syna. Tym razem również miała nadzieję na szczęśliwe zakończenie. Przez długi czas lekarze uspokajali ją, że wszystko jest w porządku. Pojawiające się nieprawidłowości, takie jak wygięta nóżka czy rączka dziecka, były tłumaczone jako cechy "plastyczności" płodu.

Jednak w 33. tygodniu ciąży sytuacja diametralnie się zmienia. Anita słyszy, że jej dziecko, Felek, cierpi na wrodzoną łamliwość kości. Lekarze informują ją, że nie opuści szpitala aż do porodu. Mimo to kobieta nie traci nadziei – kontaktuje się z Fundacją Gajusz, aby dowiedzieć się, jak opiekować się dzieckiem z taką chorobą. Wciąż wierzy, że Felek będzie mógł żyć, nawet jeśli będzie to wymagało intensywnej rehabilitacji.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Jakie powody skłoniły Anitę do decyzji o aborcji?

Kto przeprowadził aborcję Anity?

Jakie były wyniki śledztwa prokuratury?

Dlaczego dr Jagielska musiała opuścić szpital w Oleśnicy?

Decydujące diagnozy i trudne wybory

W 34. tygodniu ciąży Anita spotyka się z genetyczką, która przedstawia jej brutalną prawdę. "Kości czaszki są nieprawidłowo rozwinięte, gruczoły są powiększone, dziecko odczuwa ból już w brzuchu. Klatka piersiowa jest słabo rozwinięta, serce za duże" — słyszy. Dowiaduje się też, że kości Felka są jak "plaster miodu" — pełne dziur, pozbawione kolagenu, co oznacza, że będą się łamać przy najmniejszym ruchu.

Warto wiedzieć więcej: Aborcja w dziewiątym miesiącu w Oleśnicy. Lekarka: były przesłanki medyczne

Anita, mimo ogromnego bólu, zaczyna rozważać aborcję. Konsultuje się z genetykiem, analizuje dostępne badania i publikacje. Dowiaduje się, że dzieci z tą formą choroby, wrodzoną łamliwością kości typu 2, najczęściej umierają tuż po narodzinach lub żyją tylko kilka dni, doświadczając ogromnego cierpienia.

Pomoc dr Gizeli Jagielskiej

W 36. tygodniu ciąży Anita podejmuje decyzję o aborcji. Trafia do szpitala w Oleśnicy, gdzie pracuje dr Gizela Jagielska — lekarka, która od lat pomaga kobietom w najtrudniejszych sytuacjach. Anita uzyskała zaświadczenie psychiatryczne, które potwierdzało, że kontynuowanie ciąży zagraża jej zdrowiu psychicznemu. Aborcja została przeprowadzona zgodnie z polskim prawem.

Jednak decyzja Anity i działania dr Jagielskiej spotkały się z ogromną krytyką. Media podchwyciły temat, a Anita i lekarka stały się celem ataków. Poseł Grzegorz Braun wraz z grupą zwolenników wtargnął do szpitala w Oleśnicy, gdzie przetrzymywał dr Jagielską. Choć na miejsce wezwano policję, interwencja nie zakończyła się żadnymi konsekwencjami dla posła.

Przeczytaj więcej o tej historii: "Byłam szarpana i popychana". Ruszyło śledztwo w sprawie zatrzymania lekarki

Prokuratura umarza śledztwo

Na początku kwietnia 2025 r. prokuratura w Oleśnicy wszczęła postępowanie w sprawie zgodności przeprowadzonej aborcji z prawem. Kilka dni temu śledztwo zostało umorzone. W uzasadnieniu czytamy, że dr Jagielska podjęła decyzję o terminacji ciąży na podstawie "logicznego i konkretnego procesu intelektualnego, zakończonego racjonalną decyzją kliniczną". Prokuratura podkreśliła również, że zaświadczenie psychiatryczne potwierdzające zagrożenie zdrowia i życia pacjentki było rzetelne i zgodne z zasadami sztuki lekarskiej.

Decyzja ta przyniosła ulgę zarówno dr Jagielskiej, jak i Anicie. "Dzięki niej mój syn nie musiał dłużej cierpieć, nie musiał czuć bólu, który odczuwał każdego dnia swojego życia, w miejscu, gdzie powinien czuć się najbezpieczniej — w moim brzuchu!" — mówi Anita.

Kolejny artykuł, który warto przeczytać: Sypią się kary dla szpitali za odmowy aborcji. Rzeczniczka: rozstrzygnie to sąd

Co dalej?

Dr Jagielska, mimo umorzenia sprawy, nie ukrywa, że sytuacja kobiet w Polsce wciąż jest bardzo trudna. "Historia Anity to nie jest jednostkowy przypadek" — podkreśla. "Cieszę się, że prokuratura jasno stwierdziła, że to kobieta ma prawo podjąć decyzję. Naszą rolą, jako lekarzy, jest przedstawienie wszystkich opcji, ale ostateczna decyzja należy do niej".

Niestety, dr Jagielska zmuszona będzie opuścić szpital w Oleśnicy z początkiem 2026 r. Mimo to zapowiada, że nie przestanie pomagać kobietom w trudnych sytuacjach.

Przeczytaj źródło