Złoty pociąg odnaleziony? Ekspert przekazał nowe dowody

9 godziny temu 6

Legenda złotego pociągu znów rozpala emocje. Do akcji wkroczył kolejny poszukiwacz, który jest dobrze znany poszukiwaczom skarbów.

Historia legendarnego złotego pociągu od lat elektryzuje miłośników tajemnic i poszukiwaczy skarbów. Pod koniec II wojny światowej skład wypełniony po brzegi kosztownościami miał wyruszyć w stronę Wałbrzycha, jednak nigdy tam nie dotarł. Od tamtej pory jego los pozostaje jedną z największych zagadek Dolnego Śląska.

Sprawa niespodziewanie wróciła w połowie 2025 roku, gdy pojawiła się grupa działająca pod nazwą „Złoty pociąg 2025”. Jej członkowie ogłosili, że natrafili na nowy, przełomowy trop. Ich zdaniem trzy wagony mogą znajdować się w tunelu prowadzącym w kierunku Zamku Książ. Poszukiwacze rozpoczęli starania o uzyskanie niezbędnych zgód, m.in. w wałbrzyskim magistracie oraz w Nadleśnictwie Świdnica.

Jak się okazało, za inicjatywą stoi Michał Motak. Grupa uzyskała już pierwsze formalne zgody na prace badawcze, jednak procedury administracyjne zaczęły się przeciągać.

Złoty pociąg. Kolejny badacz wkracza do gry

Tymczasem na horyzoncie pojawił się kolejny poszukiwacz. Piotr Koper jest dobrze znany poszukiwaczom skarbów. W 2015 roku wraz z Andreasem Richterem ogłosili, że złoty pociąg znajduje się na 65. kilometrze trasy kolejowej Wrocław-Wałbrzych.

Sprawa nabrała rozgłosu po tym, jak ówczesny wiceminister kultury Piotr Żuchowski stwierdził, że „złoty pociąg istnieje na 99 proc”. Ostatecznie jednak badacze musieli przełknąć gorycz porażki, ponieważ przeprowadzone czynności nie wykazały żadnych istnienia złotego pociągu.

Piotr Koper nie składał jednak broni. – To nie jest nadzieja. To jest wiedza oparta na badaniach geofizycznych, w tym również z użyciem radaru i goeradaru. Ten pociąg wyjedzie z Wałbrzycha – zapewniał w sierpniu na antenie TVN24.

Złoty pociąg na Dolnym Śląsku? Badacz wyjaśnia

W nagraniu opublikowanym na kanale History Hiking badacz przekazał, że „badania geofizyczne, które przeprowadzono na jego zlecenie wykazały, że w pobliżu zamku Książ ma przebiegać ogromny, przeszło kilometrowy tunel”. – Wiem, że ten tunel istnieje. Widzę go tutaj, pod naszymi stopami, i widzę go tam, na łąkach – stwierdził.

Piotr Koper dodawał, że najważniejszy dowód to odwierty rdzeniowe. – Na głębokości 11 metrów natrafiliśmy na coś, co geologicznie jest niemożliwe. Do głębokości 8,5 metra mamy twardą skałę, zlepieniec gnejsowy. To naturalna calizna. Ale niżej, zamiast litej skały, wyciągnęliśmy żwir, glinę i rumosz skalny. To jasno sugeruje ingerencję człowieka – tłumaczył.

Złoty pociąg pod Wałbrzychem? Spór o pozwolenia

Tymczasem prace w okolicach zamku Książ zostały tymczasowo wstrzymane z powodu braku zgody urzędników. – Jesteśmy w absolutnym klinczu. by dokonać wykopu weryfikacyjnego, musimy usunąć cztery niewielkie drzewa o średnicy nieprzekraczającej 30 centymetrów. I tu zaczynają się schody, których nie potrafimy pokonać od roku – stwierdził Piotr Koper.

Co więcej, warunkiem postawionym przez Nadleśnictwo jest zmiana sposobu wykorzystania działki leśnej, co z kolei wymaga sporządzenia przez gminę Wałbrzych odpowiedniego planu zagospodarowania przestrzennego.

Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, że Piotr Koper nie chce mówić wprost, czym jest odkryta konstrukcja. - Tym razem chcę więcej prywatności. Takie odkrycia wolą ciszę – podsumował.

Czytaj też:
Trafili na tajemnicze stworzenie. Kryło się w ekstremalnie słonym jeziorze
Czytaj też:
Psy podsłuchują ludzi i uczą się słów? Naukowcy nie mają wątpliwości

Przeczytaj źródło