Zamieszkał z 44-latkiem, a potem miał go zabić. Kulisy głośnego morderstwa przerażają

2 miesięcy temu 38

Data utworzenia: 18 listopada 2025, 6:30.

Wracamy do głośnego zabójstwa z Wawra. W poniedziałek przed południem Artur S. wraz ze swoją koleżanką zostali doprowadzeni do prokuratury i usłyszeli zarzuty. On — zarzut zabójstwa Karola Ch., natomiast ona — nieudzielenia pomocy. Obydwoje trafili do aresztu na 3 miesiące. Co wydarzyło się w domu w sobotnie popołudnie? Do reportera "Faktu" odezwały się osoby, które zdradziły mu nieujawnione dotąd informacje.

Zamieszkał z 44-latkiem, a potem miał go zabić. Kulisy głośnego morderstwa przerażają. Foto: Damian Ryndak / Archiwum prywatne

Osoby, które znały Karola i jego towarzystwo, twierdzą, że przeczuwały, że prędzej czy później to tak się skończy. Wszyscy często zaglądali do kieliszka i mieli brać też używki.

W tę sobotę też tak było. W domu przy ulicy Łabędzia na warszawskim Wawrze odbywała się impreza zakrapiana alkoholem. Jak twierdzą osoby z otoczenia Karola, wszystko było w porządku tylko do pewnego momentu. Potem między znajomymi miało dojść do kłótni. Chwilę potem Karol już nie żył. Artur wraz z 22-letnią koleżanką wyszli z domu, wsiedli do taksówki i odjechali. Po drodze mieli rozmawiać o tym, co się wydarzyło. To z kolei zaniepokoiło taksówkarza, który powiadomił o wszystkim służby. Przed domem Karola pojawiły się policyjne radiowozy. Funkcjonariusze weszli do środka i ujawnili ciało 44-letniego mężczyzny. W trakcie prowadzonych czynności policjanci ustalili, że w mieszkaniu odbywało się spotkanie towarzyskie. Szybko dowiedzieli się, kto brał w nim udział. Zatrzymano dwie osoby: 37-letniego mężczyznę i 22-letnią kobietę, którzy mogli mieć związek z tym zdarzeniem.

Usłyszeli prokuratorskie zarzuty i dostali areszt

W poniedziałek przed południem do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Praga Południe zostali doprowadzeni podejrzani o tę zbrodnię. Najpierw na przesłuchanie została wprowadzona 22-latka. Szczupła blondynka w białej bluzie z kajdankami na rękach. Po przeszło dwóch godzinach została wyprowadzona przez funkcjonariuszy z gabinetu prokuratora. Usłyszała zarzut nieudzielenia pomocy. Nie odpowiadała na zadane jej pytania. Zakrywała swoją twarz przed obiektywem aparatu. W asyście policji opuściła budynek prokuratury, mijając się przed wejściem ze swoim kolegą. Artur wchodził do budynku prokuratury w asyście kilku policjantów. Na rękach i nogach miał założone kajdanki. Tego typu zabezpieczenia stosuje się w przypadku osób potencjalnie niebezpiecznych. Po przesłuchaniu usłyszał zarzut zabójstwa. Prokuratura skierowała wniosek o areszt tymczasowy. Sąd się do niego przychylił i obydwoje trafili za kratki, gdzie posiedzą do czasu rozprawy.

Mieszkał z Karolem, a potem miał go zabić

Jak ustalił reporter Faktu, Karol, którego ciało znaleziono w jego domu, znał się z podejrzanymi. Artur S. pochodził z Łodzi. Do Warszawy przyjechał przed wakacjami tego roku. Dokładnie od czerwca mieszkał u Karola. Jak nieoficjalnie mówi "Faktowi" osoba z otoczenia Karola, która chce pozostać anonimowa, Artur miał być agresywny oraz posiadać bogatą przeszłość kryminalną, rzekomo związaną z przekrętami finansowymi. Z relacji osób, które znały osobiście obu panów, wynika, że w domu bardzo często miały odbywać się imprezy zakrapiane alkoholem. W trakcie tych libacji, oprócz napojów procentowych, uczestnicy mieli spożywać też narkotyki. Znajomi zmarłego twierdzą, że obracał się w mocno zepsutym towarzystwie.

Żona zostawiła go, bo nie nadawał się do życia

Z relacji znajomych wynika, że w życiu mężczyzny nie działo się dobrze. Żona zostawiła go i odeszła wraz z 12-letnią córką, bo nie nadawał się do życia. Miał nadużywać alkoholu i innych używek, a po nich dopuszczać się rękoczynów. Karol żalił się też swoim kolegom, że musi płacić wysokie alimenty, a nie ma pracy i pieniędzy. Nie skłoniło go to jednak do refleksji. Przez ostatnie miesiące mało zajmował się pracą zawodową, za to bardzo często zaglądał do kieliszka i imprezował. Niestety, ostatnią imprezę przepłacił życiem.

Kolejna tajemnicza śmierć pod "domem grozy". Dzień wcześniej mówiła o tragedii

Ks. Robert zabił się przez proboszcza? Rodzice: byliśmy w szoku

Trzech bandytów próbowało okraść Skolima. Kamery nagrały ich ucieczkę

/7

Damian Ryndak / Archiwum prywatne

Kulisy głośnego morderstwa przerażają

/7

Damian Ryndak / -

22-latka usłyszała zarzut nieudzielenia pomocy.

/7

- / -

Artur usłyszał zarzut zabójstwa.

/7

Damian Ryndak / -

22-latka nie chciała odpowiadać na pytania.

/7

Damian Ryndak / -

Artur i jego koleżanka mijali się przed wejściem do prokuratury.

/7

Damian Ryndak / -

Kryminalni doprowadzili Artura na przesłuchanie.

/7

Damian Ryndak / -

Podejrzany wstydził się pokazać swoją twarz.

Dziękujemy, że przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca.

Newsletter

Najlepsze teksty z Faktu! Bądź na bieżąco z informacjami ze świata i Polski

Zapisz się

Masz ciekawy temat? Napisz do nas list!

Chcesz, żebyśmy opisali Twoją historię albo zajęli się jakimś problemem? Masz ciekawy temat? Napisz do nas!

Napisz list do redakcji

Przeczytaj źródło