Żak nie wytrzymał i zarzucił prokuratorce kłamstwo. "Chciałbym, żeby ta pani mnie przeprosiła"

1 miesiąc temu 20

Prokuratura zarzuciła Łukaszowi Żakowi podczas ostatniej rozprawy, że posiadał telefony oraz żądał od innych osób, aby przekazały mu środki odurzające. Oskarżony mężczyzna zażądał przeprosin od prokuratorki - twierdził, że ta kłamie. - To nie jest udowodnione - podkreślał.

Proces ws. Łukasza Żaka Fot. Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl

Żak zwrócił się do prokuratury: Pani kłamie

21 listopada podczas ostatniej rozprawy dotyczącej wypadku na Trasie Łazienkowskiej, do którego doszło we wrześniu 2024 roku, oskarżony w sprawie Łukasz Żak zażądał przeprosin od prokuratorki Katarzyny Niemiec-Rudnickiej. W trakcie posiedzenia sądu zwróciła ona uwagę, że przyjaciel oskarżonego "w korespondencji wysyłanej do aresztu próbował przekazywać nielegalne informacje" Żakowi. Dodała również, że w celi mężczyzny znaleziono telefony oraz grypsy, w których miał prosić o przekazanie mu do aresztu niedozwolonych substancji - m.in. narkotyków. - Chciałbym, żeby ta pani mnie przeprosiła, bo kłamie. Nie było mowy o żadnych telefonach, nie zabezpieczyli ani jednego SMS-a, ani jednego połączenia karty SIM. Nie może pani powiedzieć, że ja się z kimś kontaktowałem. Może jedynie powiedzieć, że podjąłem taką próbę - mówił Łukasz Żak, cytowany przez "Fakt". Odniósł się również do rzekomego grypsowania oraz narkotyków. - To nie jest udowodnione i o żadnych narkotykach nie było tam mowy. Liczę na przeprosiny pani prokurator - dodał mężczyzna.

Łukasz Żak chce opuścić areszt

W trakcie rozprawy obrończyni Żaka złożyła wniosek formalny o złagodzenie stosowanych wobec mężczyzny środków zapobiegawczych. Zdaniem mec. Izabeli Sławińskiej areszt mógłby zostać zastąpiony poręczeniem majątkowym, dozorem policyjnym lub zakazem opuszczania kraju. - Oskarżony od początku wyrażał gotowość do współpracy i stawienia się na czynności. Wydaje się nielogiczne, by teraz próbował utrudniać postępowanie - mówiła. Podkreślała również, że mimo ucieczki po wypadku, później Żak zgłosił się do niemieckich organów ścigania. Jednak zdaniem prokuratury "obawa, że oskarżony będzie próbował uniknąć odpowiedzialności karnej, jest uzasadniona". - Dodatkowo oskarżonemu grozi wysoka kara, co również wzmacnia tę przesłankę - dodała prok. Katarzyna Niemiec-Rudnicka. Przypomnijmy, mężczyźnie grozi ponad 25 lat więzienia. Sąd jednak od razu poinformował, że nie rozważa złagodzenia aresztu.

Zobacz wideo Policja zatrzymała członków grupy przestępczej handlującej lekami opioidowymi i środkami odurzającymi

Wypadek na Trasie Łazienkowskiej

Łukasz Żak jest oskarżony o spowodowanie wypadku samochodowego, w którym zginął 37-letni mężczyzna. Odpowiada też za prowadzenie pojazdu pod wpływem alkoholu oraz za przekroczenie prędkości - miał jechać maksymalnie 80 km/h, a według ustaleń śledczych poruszał się z prędkością ponad 220 km/h. Po tym, jak doszło do tragedii, mężczyzna uciekł do Niemiec, a następnie został zatrzymany w szpitalu w Lubece. 

Google News Facebook Instagram YouTube X TikTok
Przeczytaj źródło