Ryszard Bogucki, przed laty znany przedsiębiorca i jeden z najbogatszych Polaków, został prawomocnie skazany za zabicie "Pershinga". Do tej zbrodni doszło w grudniu 1999 r. w Zakopanem. Uniewinniony zaś został w sprawie zabójstwa komendanta głównego policji gen. Marka Papały, który został zastrzelony w Warszawie 25 czerwca 1998 r. Stanowczo odpierał zarzuty i kwestionował swój udział w obu tych zbrodniach. Wyrok uniewinniający usłyszał też w sprawie gospodarczej.
Dzisiaj to jest pierwszy dzień reszty mojego życia. To jest przede wszystkim czas dla moich bliskich, dla mojej rodziny – powiedział dziennikarzom Bogucki (zgadza się na podawanie danych) przed więzienną bramą. Czekała tam na niego również grupa członków rodziny i znajomych oraz adwokaci.
"Pierwszy dzień reszty mojego życia"
"Żyjemy w tak szalonych czasach, z taką ilością zmiennych, że ja zwyczajnie nie pozwalam sobie na planowanie z takim dużym wyprzedzeniem. Chciałbym zwyczajnie przez te kilka dni nabrać nowej perspektywy, nie tylko tej perspektywy więziennej, ale również tej perspektywy zwyczajnej, życiowej" - powiedział, pytany o plany na najbliższą przyszłość.
Specjalne życzenie
"Chciałbym prosić państwa, żebyście państwo trzymali za mnie kciuki, żeby mi się zwyczajnie udało nabrać tej perspektywy i zwyczajnie wrócić do normalnego życia" – dodał. Oświadczył, że wyjście na wolność to "fantastyczne" uczucie. Przypomniał, że w całości odbył orzeczoną karę, bez przerw czy przepustek i podkreślił, że przez 12 i pół roku aresztowania miał status "N" czyli niebezpiecznego osadzonego, na co - jak oświadczył - sobie nie zasłużył.
"Ofiara wymiaru sprawiedliwości"?
"Jeśli spojrzymy na te trzy sprawy, które zdominowały ostatnie 25 lat życia Boguckiego, podsumujemy je dwoma uniewinnieniami i jednym skazaniem, które budzi poważne wątpliwości czy system zadziałał prawidłowo, to śmiem twierdzić, że mamy do czynienia z ofiarą wymiaru sprawiedliwości" - powiedział adwokat Boguckiego mec. Paweł Matyja, który w czwartek czekał na swojego klienta przed zakładem karnym. Jak dodał, sprawa zabójstwa gen. Papały zakończyła się "uniewinnieniami z hukiem". "Dziś w przestrzeni publicznej nie słychać nawet, co smutne, by ktoś zastanawiał się, kto rzeczywiście gen. Papałę zabił" - powiedział mec. Matyja. Wyraził przekonanie, że tę sprawę powinna zbadać sejmowa komisja śledcza, bo "państwo sobie z nią nie poradziło".
Adwokat Boguckiego mówi o torturach
"Warto też zwrócić uwagę, jakie były konsekwencje postawienia mu takich zarzutów. Sąd w Katowicach określił je działaniami z pogranicza tortur. W momencie, kiedy Bogucki został uznany więźniem numer 1 w Polsce, zaczęto stosować wobec niego rygory, które niewiele mają wspólnego z normalnym odbywaniem kary czy aresztowaniem, a zaczęto stosować coś, co konwencje nazywają torturami" – powiedział adwokat. Wymienił m.in. sprawdzanie co 15 minut, czy żyje, co oznaczało również budzenie w nocy.
Historia zabójstwa "Pershinga"
Urodzony w 1969 r. Bogucki w latach 90. był znanym na Śląsku przedsiębiorcą zajmującym się m.in. handlem samochodami, w 1992 r. w Chorzowie otworzył salon sprzedaży luksusowych aut, był też sponsorem konkursu piękności. Niedługo później usłyszał pierwsze zarzuty – dotyczące oszustw i przywłaszczenia mienia. W areszcie poznał pochodzącego z Podbeskidzia Ryszarda N., ps. Rzeźnik (z którym po latach według prawomocnego wyroku - dokonał zamachu na "Pershinga"). Kiedy Bogucki wyszedł na wolność i w procesie dotyczącym przestępstw gospodarczych odpowiadał z wolnej stopy, przestał pojawiać się na rozprawach. Wysłano za nim pierwszy list gończy. W 2000 r. katowicka prokuratura wysłała za nim międzynarodowy list gończy – z ustaleń śledztwa wynikało, że to Bogucki wraz z "Rzeźnikiem" w grudniu 1999 r. w Zakopanem zastrzelił "Pershinga". W 2001 r. Boguckiego zatrzymano w Meksyku, który wydał go Polsce. Według prokuratury, zamiar zabójstwa "Pershinga" zrodził się w październiku lub listopadzie 1999 roku. Motywem zbrodni miała być chęć awansu w hierarchii przestępczej. Bogucki w sprawie "Pershinga" został skazany w 2003 r. przez sąd w Nowym Sączu; wyrok 25 lat więzienia uprawomocnił się w 2004 r. Jak wynika z materiału dowodowego, udział w zamachu na "Peshinga" brali Bogucki, "Rzeźnik" i Adam K., ps. Dziadek, który później został świadkiem koronnym (już nie żyje).
Gdy kończący jazdę na nartach "Pershing" podszedł do swego mercedesa, N. i Bogucki wysiedli z auta i podeszli do ofiary; to Bogucki strzelał do "Pershinga", Ryszard N. stał dalej i oddał strzały w górę, aby odstraszyć świadków – wynika z prawomocnych wyroków. Także N., odpowiadający w osobnym procesie, został później skazany na 25 lat więzienia. Za podżeganie do tej zbrodni na 10 lat więzienia skazano natomiast Mirosława D., pseud. Malizna.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Dalszy ciąg materiału pod wideo

1 dzień temu
12




English (US) ·
Polish (PL) ·