Rodzina 17-latka z gminy Strzyżewice najadła się strachu, kiedy młody mężczyzna nie wrócił z kolędowania. Gdyby nie policyjny przewodnik z psem tropiącym, dziś pisalibyśmy o kolejnej ludzkiej tragedii.
W nocy z 24 na 25 grudnia grupa młodych ludzi kolędowała w gminie Strzyżewice. Jeden z kolędników niepostrzeżenie odłączył się od reszty i zauważono to dopiero po dłuższym czasie. Kiedy brat 17-latka wrócił do domu i nie potrafił powiedzieć rodzicom, co stało się z ich drugim dzieckiem, rozpoczęto poszukiwania.
17-latek odłączył się od kolędników. Zgłoszono zaginięcie
Początkowo rodzina zaginionego działała na własną rękę. 17-latek nie miał jednak przy sobie telefonu komórkowego, a warunki pogodowe były wyjątkowo złe. W końcu zawiadomiono służby i do akcji włączyła się policja oraz ochotnicza straż pożarna. Kluczowa okazała się pomoc policyjnego przewodnika, mł. asp. Szymon Rogali z psem tropiącym.
To czworonóg wywęszył zaginionego w miejscowości Osmolice Pierwsze. Nastolatek leżał w przydrożnym rowie i był mocno wyziębiony. Od razu udzielono mu pomocy medycznej. Szczęśliwie nie skończyło się na poważniejszych konsekwencjach. Gdyby spędził na zewnątrz więcej czasu, 17-latek mógł stracić nie tylko zdrowie, ale nawet życie.
Czytaj też:
Nieprzytomny 18-latek przed dyskoteką na Podlasiu. Nie udało się go uratowaćCzytaj też:
Śmiertelny wypadek w Warszawie. Gołoledź zebrała pierwszą ofiarę







English (US) ·
Polish (PL) ·