Damian Knyba (15-1) nie sprawił gigantycznej niespodzianki i przegrał przez nokaut w trzeciej rundzie z Agitem Kabayelem (27-0) na gali w Berlinie. Polski pięściarz tylko przez jedną rundę walczył z Niemcem jak równy z równym. Analizy tego pojedynku podjął się ukraiński portal sport.ua. Nie zostawia on na Polaku suchej nitki, podważając sens tego zestawienia dla samego Kabayela.
fot. Screen: DAZN Boxing https://www.youtube.com/watch?v=jDzzgGbY0XM
Przed walką wszyscy dobrze wiedzieli, jak sytuacja wygląda na papierze. Dla Knyby ta walka była absolutnie największym wyzwaniem w życiu. Skala trudności była wyższa niż przy jakimkolwiek wcześniej toczonym przez niego pojedynku. Polak jak dotąd mierzył się z rywalami z półki co najwyżej średniej (a i to rzadko), tymczasem Agita Kabayela niebezpodstawnie rozważano jako jednego z kolejnych rywali dla Ołeksandra Usyka. Nadzieją było głównie to, że w sportach walki czasem wystarczy jeden moment, jeden cios, który zmienia wszystko.
Zobacz wideo Oskar Pietuszewski to polski Yamal? Żelazny: Trochę właśnie zapominamy, że to jest dzieciak
Dobry początek, ale tylko początek. Knyba nie był w stanie zrobić aż takiego przeskoku
Niestety, choć Polak bardzo dobrze zaczął walkę, pierwszą rundę nawet najpewniej wygrał na punkty, to gdy Kabayel doszedł do głosu, szybko to zakończył. Co prawda wydaje się, że sędzia nie musiał tego przerywać już w trzeciej rundzie, ale w ogólnym rozrachunku Knyba i tak prawdopodobnie by nie wygrał. Portal sport.ua przyjrzał się dokładnie tej walce. Ukraińcy wyrazili swoje zdumienie tym, że taki pojedynek w ogóle zorganizowano. Szczególnie z punktu widzenia Niemca, który nie miał wiele do zyskania.
Ukraińcy ostro o Polaku. Nie widzą uzasadnienia dla tej walki
- Decyzję podjęto, by Niemiec nie pozostał poza akcją przez zbyt długi czas, wcześniej widzieliśmy go w akcji zimą 2025 roku. Niemniej po walkach z Frankiem Sanchezem czy Zhilei Zhangiem przejście do starcie z mało znanym Polakiem było dziwne. Niewielu dostrzegało szanse Knyby, choć jego praca jabem [krótkim prostym - red.] zdawała się dobra. Niewielu widziało w nim w ogóle zagrożenie, bo nie widzieli go w starciach z mocną konkurencją. Wcześniej walczył głównie ze średniakami. Pomyślcie tylko, przeszedł od walki z Joey'em Dawejko do Agita Kabayela! - czytamy.
Co do samej walki, sport.ua ocenia, że od drugiej rundy z Polakiem stało się coś dziwnego. - Początek starcia był ciekawy. Kabayel sporo pudłował, Knyba wyglądał dobrze. Trudno jednak powiedzieć, co stało się Polakowi, który wyszedł do ringu przebrany za husarza. Wyglądało to jakby kilka mocnych ciosów go przestraszyło. Sędzia przerwał walkę zbyt szybko, ale to nie oznacza, że wyrwał zwycięstwo z rąk Knyby. Mógł mu dać jeszcze szansę, ale jej nie dał. Polak ucierpiał tu, ale nie z uwagi na samą porażkę, tylko jej sposób. Szybka porażka z pierwszym poważnym rywalem to mocny cios. Knyba nie ma na razie innych osiągnięć, więc wszyscy zapamiętają go jako tego, którego znokautował Kabayel. I to na dłuższy czas - pisze sport.ua.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!

7 godziny temu
6





English (US) ·
Polish (PL) ·