Interwencja USA w Wenezueli nie była wyjątkiem, lecz sygnałem tego, jak może wyglądać przyszłość. Doktryna Monroego – przez lata uznawana za relikt XIX w. – wraca jako realna zasada porządkująca relacje na półkuli zachodniej.
3 stycznia amerykańskie służby specjalne dokonały specjalnej interwencji w Wenezueli – w jej wyniku zginęło 40 osób, a dyktator kraju Nicolás Maduro został uprowadzony i przewieziony do Waszyngtonu. Interwencja, co podkreślają liczni eksperci, stanowi naruszenie norm prawa międzynarodowego. Stoi za nią zmiana myślenia o relacjach międzynarodowych w Waszyngtonie – powrót do doktryny Monroego przywróconej do oficjalnego dyskursu politycznego.
Doktryna zmieniała się przez lata wielokrotnie. Teraz Donald Trump dodał do niej kolejny kontekst. Jak argumentował kilka dni temu w „The New York Times” Jack Nickas, dotychczas podejście Stanów Zjednoczonych do regionu miało charakter ideologiczny: w czasie zimnej wojny była to walka z komunizmem, później – promocja demokracji i wolnego handlu. Zdaniem Nickasa obecny gospodarz Białego Domu zrywa z tym modelem. Jego polityka ma charakter czysto transakcyjny i imperialnie pragmatyczny. Liczy się wyłącznie to, co przynosi bezpośrednie korzyści USA – dostęp do surowców, bezpieczeństwo, rynki zbytu oraz przejęcie kontroli nad polityką strategicznych dla Stanów Zjednoczonych regionów i suwerennych państw.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Krzysztof Katkowski
dziennikarz, socjolog, poeta. Absolwent Universitat Pompeu Fabra w Barcelonie i Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracuje z mediami w Polsce, Hiszpanii i Ameryce Łacińskiej.
Zobacz
Popularne Zobacz również Najnowsze
Przejdź do strony głównej

20 godziny temu
6







English (US) ·
Polish (PL) ·