Rok 2025 przyniósł rekordowo niski udział węgla w produkcji elektryczności, a 2026 ma spore szanse być pierwszym, w którym spadnie on poniżej 50 proc. Źródła odnawialne w Polsce wygenerowały najwięcej energii w historii, jednak ich rozwój jest nierówny.
Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Wyborcza.pl
Czerwiec ubiegłego roku przyniósł przełomowy moment w polskiej energetyce: odnawialne źródła energii nie tylko pobiły polski rekord wszech czasów, ale też po raz pierwszy wyprodukowały więcej prądu niż elektrownie węglowe w ciągu całego miesiąca. Jak wyglądała zaś sytuacja w energetyce w całym roku? Przede wszystkim kontynuowane były dotychczasowe trendy, w tym spadek udziału węgla w tak zwanym miksie energetycznym.
Zobacz wideo W Kanadzie działa formacja policji do zwalczania ekoprotestów
Węgiel odpowiadał za 52,6 produkcji energii elektrycznej w 2025 roku - podaje organizacja ekspercka Forum Energii. W roku 2024 było to 55,6 proc, rok wcześniej prawie 61 proc, zaś dekadę temu węgiel kamienny i brunatny stanowiły aż 83 proc. naszego miksu energetycznego.
Z kolei udział źródeł odnawialnych - przede wszystkim fotowoltaiki oraz wiatraków - wzrósł do 31,5 proc. Tutaj zmiana rok do roku nie jest spektakularna, bo to mniej niż jeden punkt procentowy więcej niż rok wcześniej. Jednak dekadę wcześniej OZE odpowiadały za zaledwie 13 proc. produkcji energii elektrycznej.
W miksie energetycznym Polski wyraźnie przybywa także gazu ziemnego. W roku 2015 to paliwo odpowiadało za tylko 3,6 proc. produkcji elektryczności, zaś w 2025 roku było to już nieco ponad 14 proc. To, jak tłumaczą eksperci Forum Energii, efekt m.in. oddania do użytku nowych bloków gazowych oraz spadków cen tego paliwa.
Nierówny rozwój nowej energetyki
Farmy wiatrowe wciąż pozostają dominującym odnawialnym źródłem energii - one same odpowiadały za niespełna 15 proc. produkcji elektryczności w Polsce.
Jednak ostatnie lata przyniosły gwałtowną rozbudowę energetyki słonecznej i bardzo niewielki przyrost mocy wiatrowych. Instalacji fotowoltaicznych przybyło w ubiegłym roku aż 4,8 gigawata (GW), tymczasem dla wiatraków ta wartość to zaledwie 0,6 GW. Do tego, choć wiatraków nieco przybyło, to w 2025 roku wyprodukowały one mniej prądu niż w 2024 roku - co wynikało z niesprzyjających warunków pogodowych.
Przyczyną nierównego rozwoju wiatraków i fotowoltaiki jest niesprzyjające prawo. Przyjęte w 2016 roku przez rząd PiS restrykcyjne przepisy drastycznie ograniczyły możliwości budowy farm wiatrowych na lądzie. Zostały one nieco złagodzone dopiero w 2023 roku, a próbę ich kolejnego poluzowania przez obecny rząd zablokował prezydent Karol Nawrocki. Do tego inwestycje w farmy wiatrowe trwają latami m.in. ze względu na to, jak skonstruowane są procedury uzyskiwania pozwoleń. Dlatego dopiero za jakiś czas zaczniemy widzieć efekty złagodzenia prawa w roku 2023.
Nowością w systemie są bateryjne magazyny energii, które pozwalają zgromadzić i zużyć nadwyżkę produkcji z OZE. W warunkach domowych (prosumenckich) możliwe jest na przykład naładowanie takiego magazynu w ciągu dnia dzięki fotowoltaice na dachu, by wykorzystać "darmowy" prąd wieczorem. Na podobnej zasadzie może działać to w skali przemysłowej. Dynamika przyrostu magazynów energii zaczyna przypominać boom na fotowoltaikę, który widzieliśmy w Polsce w ostatnich kilku latach.
Już kolejny rok rekordowa była wartość celowego ograniczenia pracy źródeł odnawialnych. To, jak tłumaczy Forum Energii, efekt braku elastyczności polskiego systemu energetycznego. "czyli zdolności nagłego zmniejszania i zwiększania mocy":
Gdy system jest nieelastyczny i nie jest w stanie zaabsorbować zmiennej produkcji z OZE, dochodzi do nierynkowego redysponowania (tzw. curtailmentu), czyli ograniczania produkcji źródeł OZE i... marnowania energii. W 2025 r. do sieci nie trafiło dwukrotnie więcej energii niż w roku 2024.Węgiel poniżej 50 proc.?
W okresie kwiecień-październik 2025 udział produkcji energii elektrycznej z węgla utrzymywał się pierwszy raz w historii na poziomie mniejszym niż lub niewiele większym niż połowa. Niewiele zabrakło, aby w średniej dla całego roku węgiel spadł poniżej 50 proc.
Prawdopodobnie już utrzymanie dotychczasowego tempa rozwoju odnawialnych źródeł energii oraz gazu wystarczyłoby, aby 2026 był pierwszym rokiem, w którym Polska będzie czerpać mniej niż 50 proc. energii elektrycznej z węgla. Tymczasem pojawiają się dodatkowe czynniki. Po pierwsze, przyspiesza rozwój magazynów energii, które pozwolą bardziej efektywnie wykorzystać energię ze źródeł odnawialnych i zastępować węgiel. Po drugie - na ten rok zaplanowano uruchomienie pierwszych morskich farm wiatrowych. Ich pełną moc zobaczymy dopiero w kolejnych latach, jednak już teraz pierwszy prąd popłynie z nich kablami na dnie Bałtyku do polskich domów.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu!







English (US) ·
Polish (PL) ·