"Wchodzenie na taflę grozi śmiercią". Marzą mi się takie tabliczki

5 dni temu 13
Co zrobić, jeśli załamie się pod tobą lód?
Na zamarzniętym stawie nie ma miejsca na eksperymenty – życie jest cenniejsze niż ryzyko. Fot. Shutterstock.com

Palec do budki, kto pamięta te mroźne zimy, skrzący się w słońcu śnieg i szron nad ustami? Wchodziliśmy wtedy na taflę lodu, bo stawy i jeziora zamarzały na kamień. Pobudka! Takich zim już nie ma. Dziś, jak wejdziesz na lód, możesz umrzeć.

Daj napiwek autorowi

Już widzę te komentarze pod tekstem. "Straszyli covidem, szczepionkami, wojną, a teraz lodem będą straszyć". "Mój dziad i pradziad całe skute jezioro przeszedł i jakoś nic się nie stało". "Babka i prababka na tafli siedziała od grudnia do marca i dożyła 100 lat". "Kuzyn zapadł się pod lodem, ale go wyłowili".

Świetnie. Ale ty możesz mieć mniej szczęścia. Ja też. 

Rury pękały

Dorastałam w latach 90-tych. Zima kojarzy mi się z tłustą wazeliną, którą mama nakładała obficie na policzki ( "Żeby ci naczynka nie popękały"!), wiecznie mokrymi skarpetkami ( istniało wtedy coś takiego jak nieprzemakalne buty?) i parą unoszącą się z ust. Chuchaliśmy w lewo i w prawo, robiliśmy takie dymki, jakbyśmy palili papierosy.

I oczywiście z pękniętymi rurami w szkole. To dopiero była radość. "Rura pękła, lekcje odwołane". Czy może być piękniejsza wiadomość dla ucznia podstawówki? Lecieliśmy wtedy na sanki. Śnieg skrzył tak, że aż bolały oczy. 

I wchodziliśmy też na lód. Tak, wiem, nie ma czym się chwalić. Mrozy sięgały nawet -25 stopni. Stawy i jeziora zamarzały na kamień. Stawialiśmy pierwsze niepewne kroki, a z każdym kolejnym było łatwiej. Ślizgaliśmy się, przewracaliśmy, śmialiśmy się do rozpuku. Lód pod nogami nie chrupnął ani razu.

Czuliśmy się jak panowie świata na własnej, prywatnej, skrzącej się tafli lodu.

Lód nie jest już tym samym lodem, który pamiętam z dzieciństwa.

I przy takich kapryśnych zimach ja te, zamienia się w pułapkę. Bo mróz przychodzi falami, pojawia się i znika. Ba, czasem wygląda czasem nawet solidnie, ale nie daj się temu zwieść. To fasada. Potrafi być kruchy, popękany, zdradliwy. Dziś nie ma już "pewnego lodu". Jest niebezpieczeństwo. 

"Wchodzenie na taflę grozi śmiercią" – przydałyby się takie tabliczki. Żeby zima nie zbierała ofiar. Żeby dzieci bezpiecznie powracały z ferii.

Nie wiemy, co się dokładnie stało w Radzewie. I nie zamierzam spekulować. Wiemy tyle, że 49- latka i jej 7- letni synek nie żyją. Wpadli do stawu na prywatnej posesji. Lekarze do ostatnich chwil walczyli o ich życie. Śledztwo wyjaśni, co się dokładnie wydarzyło. 

Ale wiemy, co zadziało się w Gliwicach. Na jednym ze stawów dzieci ślizgały się jak na lodowisku. Na miejsce przyjechała Straż Miejska. I wtedy wyszło na jaw, że nad całą zabawą "czuwał" 41-letni mężczyzna, ojciec jednego z chłopców. Tak, dorosły. Ktoś, kto powinien pilnować, być odpowiedzialny, przepłoszyć dzieci z lodowej pułapki. Teraz może odpowiadać za narażenie dzieci na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. 

Jeziora zamarzają i odmarzają w swoim własnym, powolnym rytmie. Te mniejsze potrafią zastygnąć od razu na całej powierzchni, te większe najpierw zamarzają przy brzegu– wiatr przez kilka dni gromadzi kry, które potem przymarzają do siebie, tworząc nierówną, chropowatą taflę. Na środku woda zamarza później, więc lód tam jest cieńszy i zdradliwy.

Wejście na niego to ruletka. Jednego dnia wytrzyma, drugiego pęknie pod stopami. Nie wiesz, która wersja jest ci przeznaczona.

Lód pęka – co wtedy robić?

Lód może załamać się w ułamku sekundy. Co wtedy? Policja przygotowała ściągę. Przeczytałam uważnie podzielę się z tobą:

Jeżeli poczujesz, że pod tobą pęka lód, pierwsze, co powinieneś zrobić, to położyć się płasko, rozłożyć ręce i spróbować wydostać się na stabilny fragment. Brzmi prosto, ale w praktyce bywa bardzo trudne. Oszczędzaj siły, dopóki nie nadejdzie pomoc. Jeśli masz na nogach ciężkie buty, zdejmij je.

Kieruj się ku brzegowi, czołgając się po lodzie – każdy stojący krok może być ryzykownym testem jego wytrzymałości.

A co robić, gdy widzisz kogoś tonącego?

Najpierw alarmuj służby ratunkowe – telefon 112. Twoje bezpieczeństwo jest najważniejsze. Lód, który zawiódł kogoś innego, może zawieść również ciebie.

Podchodząc do poszkodowanego, nie biegnij, nie stawiaj ciężaru na lód. Najbezpieczniej to zrobić czołgając się, najlepiej przy pomocy długiego szalika, grubej gałęzi lub sanek, które można wyciągnąć do tonącego.

Gdy uda się wyciągnąć osobę z wody – natychmiast zdejmij z niego mokre ubranie, okryj czymś ciepłym i przetransportuj do ciepłego pomieszczenia. Sprawdzaj stan poszkodowanego i w razie potrzeby rozpocznij resuscytację krążeniowo-oddechową. Jeśli jest przytomny, podaj ciepły, słodki napój – mała rzecz, a dodaje sił. Nie podawaj alkoholu!

Lodowe tafle podziwiajmy z bezpiecznej odległości. Opowiedzmy to dzisiaj dzieciom na dobranoc. A jak nie dzisiaj, to koniecznie przed feriami.

Przeczytaj źródło