Postawienie niewielkiego budynku gospodarczego wydaje się prostym zadaniem, ale przepisy bywają w tej kwestii bezlitosne. Zamiast cieszyć się nowym miejscem na narzędzia, wielu właścicieli działek nieświadomie naraża się na kosztowne konsekwencje finansowe. Klucz do sukcesu leży w zrozumieniu różnic między zwykłym zgłoszeniem a pełną procedurą pozwolenia na budowę, zanim wbije się pierwszą łopatę w ziemię.
- Budowa bez formalności
- Katalog wyjątków
- Pułapki lokalizacyjne
- Kosztowne błędy
Masowe kontrole na posesjach. Pilnie sprawdzają jedną rzecz
Większość inwestorów może odetchnąć z ulgą – szopy o powierzchni do 35 m2 i rozpiętości konstrukcji nieprzekraczającej 4,8 m można stawiać bez zgłoszenia ani pozwolenia na budowę. Istnieją jednak sztywne ramy ilościowe: na każde 500 m2 działki mogą przypadać maksymalnie dwa takie obiekty (wliczając w to garaże czy wiaty). Sytuacja zmienia się, gdy metraż zostanie przekroczony lub budowla zostanie trwale związana z gruntem – w takich przypadkach uzyskanie pełnego pozwolenia na budowę staje się ustawowym obowiązkiem.
Prawo mówi jasno
Prawo przewiduje szeroki wachlarz zwolnień, obejmujący m.in. altany oraz suszarnie kontenerowe o powierzchni zabudowy do 21 m2. Szczególnie uprzywilejowani są rolnicy, którzy bez żadnych formalności mogą wznosić wiaty związane z produkcją rolną o imponującej powierzchni do 150 m2 (przy zachowaniu wysokości do 7 m i rozpiętości do 6 m). Należy jednak pamiętać, że każda konstrukcja niewpisująca się w te konkretne wyjątki wymaga co najmniej zgłoszenia do urzędu jeszcze przed wbiciem pierwszej łopaty.
Pułapki lokalizacyjne
Prawidłowe usytuowanie szopy względem sąsiada jest równie istotne co jej wymiary. Standardowo zbliżenie obiektu na odległość 1,5 m od granicy jest możliwe tylko wtedy, gdy dopuszcza to miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego. Co ciekawe, przepisy pozwalają na budowę bezpośrednio przy granicy, jednak taki krok bezwzględnie wymaga zgłoszenia. Od momentu dostarczenia dokumentów urząd ma 21 dni na wniesienie sprzeciwu lub nałożenie obowiązku uzyskania pełnego pozwolenia na budowę.
Jeden błąd może słono kosztować. Nawet 5 tys. zł kary
Zlekceważenie przepisów i niewłaściwa lokalizacja obiektu to najprostsza droga do dotkliwych sankcji finansowych. Jeśli szopa zostanie uznana za samowolę budowlaną, właściciel musi liczyć się z opłatą legalizacyjną w wysokości 5 tys. zł. Kwota ta wzrasta o kolejne 5 tys. zł, jeżeli budowa naruszyła wymagane odległości od sąsiedniej posesji lub odbyła się bez wymaganego zgłoszenia. Sumaryczna kara rzędu 10 tys. zł to cena, jaką inwestorzy płacą za brak precyzji w dopełnianiu procedur administracyjnych.

1 tydzień temu
11




English (US) ·
Polish (PL) ·