"Wbiła mi nóż w plecy". Ginekolożka o kulisach odejścia ze szpitala

4 tygodni temu 18

SPIS TREŚCI

  1. Zmiany w konkursie i propozycja dla Jagielskiej
  2. Kulisy odejścia i atmosfera w szpitalu
  3. Kontrowersje wokół aborcji i presja społeczna

Szpital w Oleśnicy poinformował w komunikacie, że spośród dwóch złożonych ofert wybrano tę korzystniejszą. Ostatecznie umowę podpisano z dotychczasowymi zastępcami Jagielskich — nowym kierownikiem oddziału ginekologii oraz nową koordynatorką bloku porodowego. Jagielska podkreśla, że wraz z mężem od podstaw tworzyli oddział położniczo-ginekologiczny w Oleśnicy i szkolili swoich następców.

W rozmowie z "Wyborczą" lekarka wyraziła sprzeciw wobec rozstrzygnięcia konkursu. Zwróciła uwagę, że po raz pierwszy zmieniono kryteria, umożliwiając objęcie stanowiska kierownika osobie bez specjalizacji z ginekologii onkologicznej. Jej zdaniem, kobiety z powiatu oleśnickiego straciły przez to możliwość leczenia na miejscu.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dlaczego Gizela Jagielska odchodzi ze szpitala?

Jakie były powody krytyki Jagielskiej wobec zarządzenia konkursu?

Czym jest kontrowersyjna działalność Jagielskiej w zakresie aborcji?

Jakie zmiany w kryteriach konkursu miały miejsce?

Zmiany w konkursie i propozycja dla Jagielskiej

Jagielska ujawnia, że otrzymała propozycję pozostania w szpitalu, ale na stanowisku zastępczyni nowej szefowej. Wyjaśnia, że nie mogła przyjąć tej oferty, ponieważ nie wyobrażała sobie pracy pod kierownictwem osoby, która — jak twierdzi — "wbiła jej nóż w plecy". Według lekarki, szpital chciał w ten sposób zachować wizerunek placówki przyjaznej kobietom, jednocześnie pozbywając się jej.

Ginekolożka podkreśla, że kryteria konkursu zostały obniżone także w przypadku jej stanowiska. Zaznacza, że wymagania były niemal identyczne dla każdego lekarza oddziału, a na stanowiska kierownicze nie było konieczności posiadania doświadczenia w zarządzaniu. Jagielska zapowiada odwołanie od decyzji, podkreślając, że sprawa została rozstrzygnięta za jej plecami, a wynik konkursu był znany od dawna. Dowiedziała się, że jej zastępcy już kilka miesięcy wcześniej otrzymali propozycję złożenia ofert i przejęcia jej obowiązków.

Kulisy odejścia i atmosfera w szpitalu

Jagielska przyznaje, że pod koniec czerwca ograniczyła swój wymiar pracy, a kierowanie oddziałem powierzyła zastępczyni, która — według niej — nie poradziła sobie z nowymi obowiązkami. W efekcie na oddziale zapanował chaos, a pacjentki zaczęły zgłaszać skargi. Lekarka uważa, że jej zastępcy wykorzystali sytuację, by przejąć oddział i przekonać dyrekcję do zmiany na stanowisku kierowniczym. Zwraca uwagę, że była wymagającą szefową, co mogło nie wszystkim odpowiadać, ale zależało jej na utrzymaniu wysokich standardów.

Według Jagielskiej, o jej odejściu zdecydowały zarówno kwestie ambicjonalne, jak i wewnętrzne konflikty, które były na rękę dyrekcji. Placówka chciała zachować wizerunek szpitala przyjaznego kobietom, a jednocześnie uniknąć protestów związanych z jej osobą.

MedonetPRO OnetPremium

MedonetPRO OnetPremiumMedonet

Kontrowersje wokół aborcji i presja społeczna

Gizela Jagielska jest jedyną ginekolożką w Polsce, która otwarcie pomaga kobietom w legalnej aborcji i nie ukrywa tego publicznie. Przed szpitalem w Oleśnicy regularnie protestują tzw. obrońcy życia. W kwietniu na oddział wszedł skrajnie prawicowy europoseł Grzegorz Braun, który osaczył lekarkę.

Odejście Jagielskiej zbiegło się w czasie z decyzją prokuratury, która uznała, że lekarka nie złamała prawa, wykonując późną aborcję u pani Anity — bohaterki reportażu "Wyborczej". W opinii psychiatrów życiu lub zdrowiu kobiety zagrażało niebezpieczeństwo. Jagielska uważa, że ta sprawa miała wpływ na jej sytuację zawodową i gdyby nie ona, nie doszłoby do obecnych wydarzeń. Lekarka dodaje, że nawet inni lekarze zaczęli obawiać się wykonywania aborcji w Oleśnicy.

Przeczytaj źródło